Robił rozjazdy na dół, narzędzia, haki, osłony, siekiery podsadzkowe, haczyki. Wszystko to, co potrzebne jest na kopalni

+6 Zobacz galerię

Galeria
(9 zdjęć)

Jerzy Morejko pracę na Wujku zaczął 1 września 1989 roku. Trzy miesiące później pracował już w kuźni. Koledzy mówią do niego Jacek. Pamięta, jak kuźnia tętniła życiem.

– Tu się robiło od podstaw podkowy, bo podkuwaliśmy konie – wspomina kowal.

Jak przyszedł do kopalni, to już coś potrafił. – Na początku pracowałem na walcowni i po trzech miesiącach sztygar zabrał mnie na kuźnię. Robiłem z Jorgiem i on mnie przyuczył – wspomina. – Najważniejsze to się nie bać, a jak mówią, to u mnie ani strachu, ani pieniędzy – śmieje się pan Jerzy.

– Nie bałem się ognia. Za bajtla, jak jeździłem do rodziny w góry, było tam dwóch braci – jeden był zegarmistrzem, a drugi kowalem. Siadałem wtedy w kuźni na miechu i przyglądałem się jego pracy.

W kuźni na Wujku odkuwał młoty, z biegiem czasu bardziej wymagające rzeczy, i tak mu się spodobało, że został.

Wtedy kopalnia prężnie pracowała, hala tętniła życiem. We wspomnieniach pana Jerzego słychać nostalgię.

– Pracowaliśmy tu na trzy zmiany, robiliśmy rozjazdy na dół, narzędzia, haki, osłony, siekiery podsadzkowe, haczyki. Wszystko to, co potrzebne jest na kopalni. Pracowało tu około 170 ludzi. Kopalnia była samowystarczalna. Żeby wejść pod młot, to była kolejka. Jeden odchodził, a kolejny za nim wchodził – opowiada.

– To ciężka, niebezpieczna praca – nieraz byłem potłuczony, nawet straciłem palec – mówi kowal. – Podkładałem blaszkę za blaszką pod młot i w pewnej chwili poczułem ukłucie w palec. Kolega, który wszystko widział, wziął mnie na bok i kazał usiąść, drugi pobiegł po pielęgniarkę. Kazał mi ściągnąć rękawiczkę. Patrzę, a tam palec wisi. No to obciąłem go i przypaliłem, by krew się nie lała. Przybiegła pielęgniarka i nie wiedziała, komu najpierw pomóc, bo obaj koledzy zemdleli – śmieje się na tamto wspomnienie. – Pojechałem do szpitala, lekarz ładnie mi to zszył, oczywiście bez znieczulenia. Mam wysoki próg bólu – kwituje.

Pokazuje swoje miejsce pracy. Potem przechodzimy do pokoju socjalnego, gdzie razem z kolegą hodują miętę, sadzą pestki z awokado i mango. – Rośliny mają tu odpowiednią temperaturę, może wyrosną owoce – mówi. W pokoju czuć intensywny aromat mięty.

Kowal wyciąga stojak pod doniczkę, chwaląc się, że artystyczne prace też robili, jak było trzeba.

– Już tylko ja zostałem tu jako kowal, wszyscy poumierali, ostatni pół roku temu. Ci, co mogli, odchodzili na emeryturę w wieku 60 lat. Ja też liczyłem, że na tą sześćdziesiątkę odejdę, ale państwo przedłużyło wiek do 65 lat dla osób, które pracują w szkodliwych warunkach. Pięć lat dłużej roboty to jest koniec świata przy obecnej sytuacji – mówi z żalem Jerzy Morejko.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Rekordowy sierpień i wakacje w Katowice Airport, przez dwa miesiące ponad 2 mln podróżnych

Sierpień br. był najlepszym miesiącem w historii przewozów pasażerskich lotniska w Pyrzowicach, które w tym czasie obsłużyło ponad milion podróżnych. Rekordowe okazały się również całe wakacje - w tym czasie z podkatowickiego portu skorzystało blisko 2,1 mln osób.

Grzegorz Wrona: Odpowiedzialna transformacja wymaga aktywnego właściciela

Transformacja polskiego górnictwa nie jest procesem, który rozpoczął się dziś. Kierunek zmian został wyznaczony już kilka lat temu wraz z podpisaniem w 2021 roku Umowy Społecznej dotyczącej transformacji sektora górnictwa węgla kamiennego. Dokument ten określił harmonogram funkcjonowania poszczególnych kopalń do 2049 roku i stworzył podstawy do prowadzenia zmian w sposób przewidywalny zarówno dla pracowników, jak i całej gospodarki - podkreśla Grzegorz Wrona, wiceminister aktywów państwowych.

Wielki finał „Ekoprzedszkolaka 2026”. 75 przedszkoli z dotacjami na zielone przestrzenie

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (WFOŚiGW) w Katowicach podsumował pierwszą, pilotażową edycję konkursu „Ekoprzedszkolak”. Do projektu zgłosiło się 141 placówek, a dofinansowanie otrzymało 75 przedszkoli samorządowych z całego województwa śląskiego.

Spółki amunicyjne Grupy PGZ i Nitroerg łączą siły. Chodzi o materiały wybuchowe i środki bojowe

Polska Grupa Zbrojeniowa wraz ze spółkami Mesko, Zakładami Metalowymi „Dezamet”, Zakładami Chemicznymi „Nitro-Chem”, Bydgoskimi Zakładami Elektromechanicznymi „Belma” , Zakładami Produkcji Specjalnej „Gamrat” sp. z o.o. oraz Nitroerg, spółka należąca do Grupy KGHM zawarły Porozumienie o współpracy, którego celem jest rozwój krajowych kompetencji w obszarze środków strzałowych, materiałów wybuchowych oraz technologii pirotechnicznych na potrzeby bezpieczeństwa i obronności państwa.