Ośrodek Węgiel Brunatny w Kołobrzegu: Wyniki badania wody w przyszłym tygodniu

Ponad 400 gości kołobrzeskiego ośrodka Węgiel Brunatny mogło się zarazić śmiertelnie niebezpieczną chorobą - legionellozą. Teraz szukają ich polskie i zagraniczne służby sanitarne – alarmuje tekst w „Głosie Pomorza”. Artykuł pojawił się również na ogólnopolskich portalach internetowych.

Sprawdziliśmy sytuację w kołobrzeskim san-epidzie. - Na dzień dzisiejszy (piątek, 29 mają) nie ma ani jednego zgłoszenia o zachorowaniu. Mamy jeden przypadek podejrzenia o zachorowaniu pensjonariuszki z Sosnowca, która w pierwszej połowie maja przebywała w ośrodku – powiedziała nettg.pl Lilia Bińczyk z kołobrzeskiego sanepidu.

W takich sytuacjach przepisy narzucają procedurę postępowania. W ośrodku pobiera się próbki wody. Sanepid ma listy osób, które w tym czasie przebywały w ośrodku. Informacje o podejrzeniu przekazywane są do odpowiednich, zgodnie z miejscem zamieszkania w Polsce i za granicą, służb sanitarnych. Te zawiadamiają pensjonariuszy o takim podejrzeniu i uczulają na skontaktowanie się z lekarzem w przypadku jakichkolwiek podejrzeń.

W ośrodku, oprócz Polaków, przebywali w tym czasie goście z Niemiec, Holandii i Szwecji.

Jak powiedziała nam Lidia Bińczyk pierwsze wyniki wody powinny być znane na początku przyszłego tygodnia.

Znamy kilkadziesiąt odmian bakterii Legionelli. Rozwiją się w systemach klimatyzacyjnych i w ciepłej wodzie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.