Przed nimi zajęcia z refotografii i wywiady z osobami pamiętającymi jeszcze rudzkie kopalnie i koksownie

fot: Kajetan Berezowski

Dr hab. Marta Tomczok wraz z członkami TMO

fot: Kajetan Berezowski

Stary Orzegów kochają nawet ci, którzy opuścili go dawno temu i wyjechali w szeroki świat. Spotykają się i wspólnie radzą, jak upiększyć skwery i uporządkować zagracone podwórka przy familokach. Nie brakuje wśród nich górników, bo przecież od początku swej historii Orzegów stał górnictwem. Pierwszą kopalnią węgla kamiennego w tym rejonie była König David. Z kolei kopalnię Orzegów wybudował w 1829 r. Karol Godula. Dziś po tamtych czasach pozostały liczne familoki z czerwonej cegły, a za nimi ogrody pełne słoneczników. Ale całkiem niedawno temu powstały park, stadion i hala sportowa. Mieszkańcy rudzkiego Orzegowa mówią, że to wyjątkowe miejsce na Ziemi i wciąż poszukują nowych pomysłów na lepsze życie. Czy można im w tym pomóc? Okazuje się, że tak.

Uniwersytet Śląski współpracuje z Towarzystwem Miłośników Orzegowa od dwóch lat. Najpierw były rozmowy o wagonikach z ostatnią toną, realizowane w ramach stypendium marszałkowskiego przez dr hab. Martę Tomczok z Wydziału Humanistycznego, później regularne spotkania w ramach dużego projektu MNiSW „Rola Kościoła i inicjatyw lokalnych w gromadzeniu narodowego dziedzictwa węgla kamiennego”. Drugi projekt nosi tytuł „Laboratoria czwartej przyrody: aktywizacja społeczności lokalnych w kierunku zielonej transformacji i rozpoznawania lokalnego dziedzictwa antropocenu”. Jego liderem jest Inkubator w Rudzie Śląskiej, a partnerami UŚ i stowarzyszenie TuRuda. Większość odbiorców i aktywnie uczestniczących w zajęciach osób to także członkowie TMO. Chodzi o aktywizację społeczności Rudy Śląskiej i okolic w procesie zielonej transformacji.

Jerzy Gawliczek ponad ćwierć wieku przepracował w kopalni Szombierki. Na emeryturę przeszedł 31 lat temu. Chętnie opowiada o tym, jak kiedyś wyglądała praca na kopalni, o swojej rodzinie i pasjach.

– Ja nie mam wielkich zdolności pisarskich, żeby samemu coś konkretnego stworzyć prozą lub wierszem – wyjaśnia.

Dla takich jak on to nic straconego. Wystarczy bowiem uczestniczyć w spotkaniach grupy wiekowej 65+. W ramach projektu podzielono zadania. Można nauczyć się pisania pamiętnika, wypowiadania się i w taki właśnie sposób odkrywać swoje talenty i siebie na nowo.

Dr hab. Grzegorz Olszański, historyk literatury, współtwórca pierwszego w Polsce akademickiego kierunku studiów adresowanego do osób chcących w przyszłości zajmować się tworzeniem tekstów literackich i sztuką pisania, w ramach projektu podjął się tego zadania.

– Jest to dla mnie duże wyzwanie, bo na co dzień pracuję z młodymi osobami, studentami. Natomiast na zajęcia w Orzegowie przychodzą ludzie z ogromnym wprost bagażem doświadczeń, mający sporo do powiedzenia o swoim zawodzie, o Orzegowie, o Śląsku. Podjąłem się próby zaadaptowania na potrzeby projektu warsztatów, które pozwolą wypowiadać się w sposób literacki w różnych formach. Nie sprowadzałbym tego jedynie do pamiętnika, ale raczej do uwiecznienia różnych fragmentów historii związanych z tym miejscem. Są to teksty, które przygotowują uczestnicy, a z drugiej strony pracujemy nad tekstami poetyckimi. W ten sposób tworzymy zbiór historii mówionych i spisanych, związanych z osobami żyjącymi w tym konkretnym miejscu, tak aby można było je zaprezentować współczesnemu pokoleniu. Odwiedziliśmy dla przykładu najstarszy cmentarz w Orzegowie. To niezwykłe miejsce. Właśnie przygotowujemy zbiór poetyckich epitafiów opowiadających o życiu ludzi, którzy tam spoczywają – tłumaczy dr hab. Grzegorz Olszański.

Można zastanowić się, czy w obecnej rzeczywistości jest jeszcze zapotrzebowanie na tego rodzaju przedsięwzięcia? Otóż bezwzględnie tak. Przykładem mogą być „Chłopki”, bestseller Joanny Kuciel-Frydryszak. To opowieść o życiu naszych babek i prababek. Autorka oddaje głos wiejskim kobietom, które opowiadają o swoim życiu: trudach pracy, lękach i marzeniach. Opisuje ich bezgraniczne oddanie rodzinie i walkę o siebie w patriarchalnym społeczeństwie.

– Myślę, że wydawca nigdy się nie spodziewał, że coś takiego może okazać się hitem i wszyscy będą się tym zaczytywać. Natomiast ja spotykam się z tymi ludźmi po to, aby się pootwierali. Nie każdy posiada tę wenę twórczą. I po to ja się tu pojawiłem, żeby spróbować coś podpowiedzieć, skorygować albo czegoś nauczyć. Część orzegowian nie pisała od bardzo dawna albo w ogóle. To kwestia rozruszania ręki i chęci – opowiada naukowiec.

TMO jest w opinii badaczy z UŚ grupą modelową, ciekawie prezentującą nie tylko lokalne dziedzictwo, ale także możliwości jego prezentacji, rewitalizacji i rozwoju.

Dr hab. Iwona Jelonek z Instytutu Nauk o Ziemi US przekonywała słuchaczy podczas ostatnich zajęć, że stale powinni dbać o to, co jest na Śląsku najcenniejszego, o kulturę, aby się jej nie wstydzili, głosili wszem i wobec, że Śląsk nadal jest bardzo ważnym miejscem na mapie świata.

– To z tego naszego czarnego Śląska po II wojnie światowej wyjeżdżał do wielkich miast najcenniejszy surowiec, jaki mamy pod stopami, czyli węgiel, który służył rozwojowi. To dzięki niemu latamy w kosmos, pędzimy pociągiem pendolino po torach, dzięki niemu dr Zbigniew Religa mógł przeprowadzać pionierskie operacje na sercu instrumentami chirurgicznymi wyprodukowanymi z najlepszej jakości stali. Dzięki krwawicy naszych przodków jesteśmy tu, gdzie jesteśmy – opowiadała podczas jednego ze spotkań w Towarzystwie Miłośników Orzegowa dr hab. Iwona Jelonek.

Zwróciła też uwagę na otaczającą przyrodę i na fakt, że nie dysponując odpowiednią wiedzą, można ją zupełnie nieświadomie zniszczyć.

Dr hab. Marta Tomczok z Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Śląskiego realizuje z kolei serię wywiadów m.in. z byłymi górnikami, biorącymi czynny udział w działalności Towarzystwa Miłośników Orzegowa.

– Dla mnie to są prawdziwe odkrycia. Zdążyłam już usłyszeć wiele ciekawych opowieści o przemyśle lat 50. i 60., o pracy kobiet na płuczce w kopalniach, o warunkach pracy w zakładach przemysłowych – potwierdza badaczka.

– Przed nami jeszcze zajęcia z refotografii, wywiady z osobami pamiętającymi jeszcze rudzkie kopalnie i koksownie, spacery po Steinbruchu, a także możliwość samodzielnego zgłaszania inicjatyw lokalnych potrzebnych społecznościom Rudy Śląskiej – zapowiada.

Ponadto dr Maciej Marmola, operator dźwięku, oraz Kamil Niesłony, operator i montażysta, zabiorą orzegowian w teren, aby zrealizować krótkie obrazy na temat historii i dnia dzisiejszego tej rudzkiej dzielnicy.

Wszystkie zrealizowane w ramach projektu materiały zaprezentowane zostaną w przyszłym roku w ramach wystawy w Muzeum Miejskim im. Maksymiliana Chroboka w Rudzie Śląskiej.

– Cieszymy się, że objęto nas tym właśnie projektem. Z pewnością tkwi w nas i w naszej działalności olbrzymi potencjał wiedzy o tym skrawku Śląska, którą pragniemy się dzielić – zapewnia Jerzy Kasperek, prezes zarządu TMO.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W Tatrach wyraźne ożywienie ruchu turystycznego

Obłożenie obiektów noclegowych pod Tatrami na koniec lipca wynosiło średnio ok. 75 proc., a w części hoteli sięgało 100 proc. - powiedział PAP Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej (TIG). Jak ocenił, po spokojnym początku wakacji wyraźne ożywienie nastąpiło od połowy lipca.

Posłuchać muzyki 320 metrów pod ziemią? Będzie można już jesienią

Kolejna edycja koncertu „Muzyka na Poziomie” odbędzie się jesienią w kopalni Guido w Zabrzu.

Książka na weekend: „Czterech zuchwałych”. O amerykańskich żołnierzach walczących w Europie

Brytyjski pisarz Alex Kershaw specjalizuje się w pisaniu, opartych na faktach, książek historycznych dotyczących drugiej wojny światowej. Na księgarskim rynku jest już jego najnowsza pozycja „Czterech zuchwałych”. To świetna opowieść o losach amerykańskich żołnierzy, którzy w czasie drugiej wojny światowej walczyli w północnej Afryce, Włoszech, Francji i w Niemczech.

Propozycja na piątek? Nocna szychta

W ostatnią lipcową noc będzie można się przekonać, jak wygląda Górny Śląsk po zmroku z okien kolei wąskotorowej.