Orlen zawiesza na kołku pomysł zakupu złoża
Jeszcze niedawno Orlen snuł ambitne plany zdobycia dostępu do złóż roponośnych. O ich pozyskaniu marzył od lat.
— Badamy możliwość zakupu kilku spółek wydobywczych notowanych na giełdach. Projekty są bardzo zaawansowane — mówił dwa miesiące temu Jacek Krawiec, prezes PKN Orlen, podczas prezentacji wyników finansowych za 2008 r.
Kryzys zmusza jednak nawet największych do zmiany planów. Polski gigant paliwowy poinformował, że nie będzie koncentrował się na poszukiwaniu dostępu do złóż ropy naftowej czy zakupie aktywów spółek wydobywczych.
— W obecnej sytuacji mamy inne priorytety, takie jak zapewnienie finansowania koncernowi — informuje Dawid Piekarz, rzecznik PKN.
Morze potrzeb
Orlen ugina się pod ciężarem kredytów do spłacenia — w końcu ubiegłego roku wskaźnik zadłużenia (dług netto/EBITDA) sięgał 3,66. To skutek ambitnych akwizycji, m.in. litewskiej rafinerii Możejki. Osłabienie złotego dodatkowo pogłębiło problem (jeszcze w końcu 2007 r. wskaźnik wynosił tylko 1,63). Tymczasem przed spółką kolejne wydatki, np. konieczność odkupienia za 284,45 mln USD od rządu Litwy pakietu 9,98 proc. akcji Możejek. Zgodnie z umową musi to zrobić do końca kwietnia.
Orlen od pewnego czasu prowadzi rozmowy o dalszym finansowaniu działalności. I na tym koncentruje się zarząd. W poniedziałek spółka podpisała z bankami porozumienie dające możliwość sięgnięcia po niewykorzystane dotąd limity kredytowe (za dodatkową opłatą). Nie oznacza to jednak, że może je wykorzystać do rozwijania wydobycia.
— Umowa nie rozwiązuje problemu nadmiernego zadłużenia koncernu, a właśnie kwestie finansowe są w tej chwili priorytetowe — przyznaje Dawid Piekarz.
Nie ma za co i z kim
Analitycy uważają, że odłożenie starań o złoża to słuszny krok. — Orlen nie ma pieniędzy na taką działalność. Nie ma też doświadczonych osób, które kiedykolwiek podpisałyby samodzielnie kontrakty wydobywcze na setki milionów dolarów. Spółki nie stać też na takich specjalistów — mówi pragnący zachować anonimowość ekspert branży naftowej.
Koncern mógłby zdecydować się na partnera.
— Orlen od pewnego czasu sondował takie możliwości w krajach Bliskiego Wschodu. Nie wiadomo jednak, co mógłby im zaoferować. Nie wiem, czy zaoferowanie im udziałów w Możejkach to dobry pomysł. Poza tym potencjalni partnerzy z tamtego regionu niechętnie lub w ogóle nie godzą się na dopuszczenie obcych inwestorów do własnych złóż — dodaje ekspert.
Inni specjaliści też dobrze oceniają zawieszenie planów wydobywczych.
— Spółka w pierwszej kolejności powinna poprawić płynność , w szczególności zbyć aktywa niezwiązane z podstawową działalnością — mówi Rafał Salwa, niezależny analityk.
Jego zdaniem, w ciągu 2-3 lat Orlen mógłby zgromadzone pieniądze przeznaczyć na akwizycje innych firm z branży, oczywiście w zależności od sytuacji rynkowej.