Orlen może stracić kupca na Anwil
Płocki koncern nie spieszy się z decyzją, bo chce za Anwil uzyskać jak najwyższą cenę. Wartość tej spółki rynek szacuje nawet na 400 mln EUR. Tymczasem dla PKCh oczekiwania Orlenu są zbyt wygórowane. Na razie jednak jest ono jedynym zainteresowanym zakupem Anwilu.
— Jeżeli w ciągu dwóch-trzech miesięcy Orlen nie podejmie działań, które będą jednoznacznie wskazywały, że chce sprzedać spółkę, wówczas rozpoczniemy realizację innego scenariusza inwestycyjnego — mówi Ryszard Kunicki, prezes Ciechu na łamach \"Pulsu Biznesu\".
Orlen niedawno na łamach \"PB\" zapewnił, że finalizuje proces wyboru doradców w sprawie sprzedaży Anwilu. Dopóki ich nie wybierze, dopóty PKCh nie będzie mogło zakończyć rozmów z bankami o kredycie na zakup Anwilu.
PKCh typuje już nowy cel akwizycji. Może okazać się on znacznie tańszy niż Anwil. Mówiono o nim, gdy Ciech szukał kapitału na giełdzie w 2004 r.
— Chodzi o Zakłady Chemiczne Police. Rozpoczęliśmy pracę nad tą kwestią 3-4 tygodnie temu — mówi Ryszard Kunicki.
Azoty Tarnów, partner Ciechu w PKCh, ostrożnie wypowiada się w tej sprawie.
— To jeden z pomysłów. Decyzja zarządu PKCh w sprawie Polic jeszcze nie zapadła, choć to dość istotny temat. Musimy wszystko poprzeć analizami ekonomicznymi. Zarząd konsorcjum spotka się za tydzień. Będziemy poruszać te kwestie. Faktem jest, że moment na akwizycje jest obecnie bardzo dobry — mówi Jerzy Marciniak, prezes Azotów Tarnów.
Police pasowałyby do strategii Ciechu, która zakłada rozwój w segmencie nawozowym. Warszawska spółka posiada już w portfelu jednego producenta nawozów fosforowych — gdańskie Fosfory. Tarnowskie Azoty również nie ukrywają, że z Policami łączą je relacje handlowe - napisał \"Puls Biznesu\".