Orlen, Lotos i Energa przedłużają rozmowy ws. elektrowni na gaz w Gdańsku

fot: Maciej Dorosiński

PKN Orlen podkreślił też, że nigdy nie telefonuje do klientów z propozycją indywidualnych inwestycji

fot: Maciej Dorosiński

PKN Orlen, Lotos i Energa poinformowały w środę o przedłużeniu do końca 2022 r. ważności listu intencyjnego, dotyczącego analizy możliwości wspólnego zbudowania w Gdańsku elektrowni w technologii gazowo-parowej.

Jak podały spółki, podpisany w środę aneks dotyczy listu intencyjnego z 2 listopada 2020 r., przewidującego wspólne analizy możliwości oraz ewentualnych warunków zrealizowania wspólnej inwestycji - budowy elektrowni gazowo-parowej w Gdańsku. Zgodnie z zapisami aneksu list intencyjny będzie wiązał spółki do czasu zawarcia stosownych umów, ale nie później niż do 31 grudnia 2022 r. Aneksowany list był ważny do końca 2021 r.

W liście intencyjnym z listopada 2020 r. spółki zadeklarowały , że będą prowadzić rozmowy w celu uzgodnienia założeń, warunków technicznych, lokalizacji, zasad finansowania itp. dla elektrowni w technologii gazowo-parowej. W przypadku realizacji projektu, strony zadeklarowały też opracowanie umowy o wspólnym przedsięwzięciu.

W listopadzie 2020 r. spółki podawały, że orientacyjny termin uruchomienia elektrowni to lipiec 2026 r. We wstępnych rezultatach aukcji głównej rynku mocy na 2026 r. nie ma tej jednostki.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.