fot: ARC/Andrzej Bęben
W ramach programu można ubiegać się o dofinansowanie na wymianę starych pieców i kotłów domowych na paliwo stałe, a także na termomodernizację budynków jednorodzinnych
fot: ARC/Andrzej Bęben
Opóźnienie wejścia w życie ETS2 do 2030 r. byłoby bardzo dobrym kierunkiem; dałoby Polsce dodatkowy czas, by lepiej przygotować się do wejścia w życie rozwiązań, aby nie uderzyły w osoby mniej zamożne - powiedziała w Studiu PAP minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Według informacji ze źródła unijnego, Polska chce opóźnić rozszerzenie systemu handlu emisjami ETS o transport i budownictwo (tzw. ETS2) o trzy lata. Zmiana nie dotyczyłaby jednak uruchomienia Społecznego Funduszu Klimatycznego, z którego w czasie odroczenia finansowane byłoby m.in. ocieplanie budynków. Nowy, rozszerzony handel emisjami, planowo ma obowiązywać od 2027 r.
Pełczyńska-Nałęcz pytana o to, czy Polska dąży do opóźnienia wejścia w życie ETS2 od 2030 r., powiedziała, że to byłby “bardzo dobry kierunek“. Jednocześnie zaznaczyła, że nie potwierdzi nieoficjalnych informacji, gdyż procesy negocjacyjne w Unii “nie lubią medialnych rozmów“.
- Zależy mi na polskim sukcesie negocjacyjnym - dodała.
Minister funduszy podkreśliła, że celem Polski w UE jest nieodzowna transformacja energetyczna, która spowoduje spadek cen energii, a w przypadku ETS2 trzeba “rozważyć rewizję i odsunięcie w czasie“ po to, by nasz kraj mógł się lepiej przygotować do wejścia w życie nowych rozwiązań tak, aby nie uderzyły w osoby mniej zamożne.
- To trzy lata, w ciągu których musimy równocześnie uzyskując - bo to też jest element polskiego podejścia - środki na Społeczny Fundusz Klimatyczny, który powinny zostać utrzymany. To będzie fundusz, który dokładnie przeznaczymy na to, żeby iść do przodu z tą opłacalną dla ludzi transformacją energetyczną. Ocieplać budynki, inwestować w czysty transport publiczny i wszystko to, co spowoduje, że do tego 2030 roku będziemy kompletnie w innym punkcie - powiedziała.
Dyrektywa dotycząca systemu ETS przewiduje możliwość opóźnienia o rok wejścia w życie nowego systemu pod warunkiem, że średnia cena gazu w pierwszym półroczu 2026 r. będzie wyższa niż w lutym i marcu 2022 r., lub jeśli w tym okresie średnia cena ropy będzie dwukrotnie wyższa od średniej ceny ropy z poprzednich pięciu lat. To oznaczałoby jednak powrót do cen z czasu kryzysu po rosyjskiej napaści na Ukrainę z 2022 r., co jest mało prawdopodobne.
Komisja Europejska zaproponowała zmianę w październiku br. Już w listopadzie przegłosowały je zarówno Parlament Europejski, jak i kraje członkowskie w Radzie UE. Za sprawą zmiany w rozporządzeniu jego przepisy będą stosowane najwcześniej od początku 2026 r. (więcej czasu na dostosowanie się do nowych wymogów otrzymały mikro- i małe przedsiębiorstwa).
Nowy, rozszerzony m.in. o transport i budownictwo system handlu emisjami ETS2 ma obowiązywać w UE od 2027 r. Nowy system wiązałby się m.in. z wprowadzeniem opłaty od emisji dwutlenku węgla ze spalania paliw kopalnych m.in. przez budynki mieszkalne. Maksymalna stawka miałaby wynieść na początku 45 euro za tonę wyemitowanego CO2.