Opole: nowy dyrektor elektrowni

1329370333 pge elektrownia opole widok pge

fot: PGE

Nowe bloki w Elektrowni Opole mają powstać w latach 2017-2018

fot: PGE

Były radny powiatu opolskiego i b. sołtys podopolskiej miejscowości Brzezie Tomasz Gabor zostanie od piątku nowym dyrektorem Elektrowni Opole (EO), oddziału spółki PGE GiEK. Gabor od 28 lat związany jest z EO, gdzie pracował jako starszy dyżurny elektroenergetyk.

Informację o objęciu od piątku (1 kwietnia) funkcji dyrektora EO potwierdził w rozmowie z PAP w czwartek Gabor. Zastąpi on na tym stanowisku Adama Żurka, który - jak dodał - ma być jego zastępcą.

Nowy dyrektor EO jest absolwentem Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji w Opolu oraz Uniwersytetu Opolskiego. Był m.in. społecznym inspektorem pracy, a w latach 2003-2011 ławnikiem sądowym w Sądzie Rejonowym w Opolu. Uczestniczył także w budowaniu "Strategii zaangażowania społecznego" w spółkach Grupy Wydobywczo Wytwórczej BOT (obecnie PGE GiEK SA). Jest członkiem komitetu doradczego przy dziekanie wydziału ekonomicznego Wyższej Szkoły Bankowej w Opolu.

Sołtysem miejscowości Brzezie, gdzie znajduje się Elektrownia Opola, Gabor był przez ponad 12 lat. Z funkcji tej został odwołany w grudniu ub. roku po tym, jak wsparł ideę prezydenta Opola Arkadiusza Wiśniewskiego dotyczącą powiększenia miasta o tereny sąsiednich gmin - w tym gm. Dobrzeń Wielki, w której znajduje się wieś Brzezie.

Gabor znany był również dotąd jako bloger kulinarny i uczestnik telewizyjnych programów kulinarnych. W 2014 roku startował z listy PSL na Opolszczyźnie do sejmiku województwa w wyborach samorządowych. Wziął też udział w prawyborach stowarzyszenia Razem dla Opola, które wskazały kandydata na prezydenta Opola przed ostatnimi wyborami samorządowymi. Prawybory wygrał wówczas szef klubu radnych Razem dla Opola Marcin Ociepa, obecnie przewodniczący opolskiej Rady Miasta.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.

Żyjemy na śladach górnictwa i to się w naszym regionie nie zmieni

Rozmowa z MARTĄ TOMCZOK, prof. dr hab. Uniwersytetu Śląskiego