W górnictwie sytuacja nadzwyczajna może wystąpić w każdej chwili

1677750613 szyb maszyny sosnica arc

fot: ARC/KWK Sośnica

Potężne elementy maszyn szybowych transportowano z zachowaniem najwyższych norm bezpieczeństwa

fot: ARC/KWK Sośnica

Podobne sytuacje w polskim górnictwie podziemnym należą do rzadkości. 9 stycznia br., w trakcie prowadzenia wydobycia górniczym wyciągiem szybowym, w przedziale północnym szybu IV kopalni Sośnica wystąpiło nagłe wyłączenie maszyny wyciągowej. Należało podjąć natychmiastowe działania, aby jak najszybciej przywrócić pełną sprawność wszystkim urządzeniom i zapewnić pełne wydobycie.

Wraz z inż. Januszem Szymą, głównym mechanikiem ds. obiektów podstawowych w kopalni Sośnica, udajemy się na szyb IV. Są tam zabudowane dwa górnicze wyciągi szybowe.

– Przedział północny jest przedziałem skipowym. Pracują tu dwa silniki prądu stałego o mocy 2400 kW każdy. Z kolei południowy jest przedziałem klatkowym, w którym zabudowane są również tego samego typu silniki, z tą różnicą, że pracuje tylko jeden z nich. Pomiary, po wyłączeniu maszyny wyciągowej, które przeprowadziliśmy, wskazywały na uszkodzenie wirnika silnika wyciągowego M2. Zapadła decyzja o przełączeniu układu zasilania maszyny wyciągowej na pracę w układzie z jednym silnikiem. Jednak przy takiej konfiguracji układu napędowego zmniejszył się udźwig skipu z 22 t na 10 t – opisuje Janusz Szyma.

Kopalnia musiała rozpocząć pracę na zwolnionych obrotach. Podobne sytuacje zdarzają się w górnictwie bardzo rzadko, ale trzeba być na nie dobrze przygotowanym. I tak było właśnie w Sośnicy, choć bez nerwowych chwil się nie obeszło.

– Możliwości pozyskania wirnika z zewnątrz były ograniczone. Jedynym rozwiązaniem, jakie nam pozostało, było wybudowanie uszkodzonego wirnika z przedziału skipowego i przełożenie w jego miejsce wirnika z niepracującego silnika przedziału klatkowego – wyjaśnia dalej Janusz Szyma.

W sobotę, 14 stycznia rankiem ruszyła zaplanowana operacja. Rozpoczęto od zdjęcia pokryw wirnika i wybicia klinów stycznych. Wirnik został wstępnie podwieszony na odpowiednim urządzeniu transportowym z trawersem, a całość na urządzeniu dźwignicowym o nośności 25 t, bo też sam wirnik waży prawie 17 ton! Na zewnętrzną część piasty nałożono oporowe maty zasilane z urządzenia, które umożliwiało rozgrzanie ich do wymaganej temperatury.

Zastosowany został też siłownik, przy pomocy którego podjęto próbę zdjęcia wirnika z wału głównego. Po 20 minutach od rozpoczęcia podgrzewania piasty wirnika i pracy siłownika zaczął on wysuwać się z wału głównego maszyny.

– Już wówczas wiedzieliśmy, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, choć do pomyślnego finału sporo jeszcze brakowało – relacjonuje dalej główny mechanik ds. obiektów podstawowych w kopalni Sośnica.

Po zdjęciu wirnik został przetransportowany suwnicą z poziomu maszyn wyciągowych będących na wysokości ok. 70 m wieży basztowej przez luk transportowy na zrąb szybu. Tam umieszczono go na specjalnym stojaku. Następnie brygady zabrały się za zdejmowanie z wału rezerwowego wirnika silnika przedziału klatkowego. Przeprowadzono te same operacje i podobnie jak poprzednio po 20 minutach wirnik zaczął wysuwać się z wału.

– Odetchnęliśmy z ulgą. Na tym jednak nie koniec. Nadszedł bowiem moment dopasowania wirników do wałów głównych maszyn wyciągowych. Kopalnia posiadała informacje od producenta, że nie wystąpiły zmiany w produkcji tych urządzeń, natomiast brakowało danych o rzeczywistych średnicach wałów. Ze względu na potrzebę dużej dokładności pomiaru sięgnęliśmy po wzorcowany mikrometr. Odchyłki okazały się niewielkie, a to oznaczało, że wirnik można było zabudować na wale sąsiedniej maszyny wyciągowej – dodaje Janusz Szyma.

Na miejsce zabudowy przetransportowano go suwnicą nad układem hamulcowym maszyn i rozpoczęto podgrzewanie piasty. Przed godziną 3.00 nad ranem, w niedzielę 15 stycznia, zabudowano wirnik na wale głównym maszyny skipowej.

Jak tylko stwierdzono ostudzenie piasty, przystąpiono do robót związanych z montażem górnej połówki stojana. Wtedy pozostało już tylko samo uruchomienie urządzenia.

– Całość tej skomplikowanej operacji, przeprowadzonej po raz pierwszy na naszej kopalni, zakończyła się tego samego dnia po południu. Przywrócono tym samym możliwość wydobycia z pełnym 22 t załadunkiem skipów – podsumowuje Janusz Szyma, dziękując wszystkim uczestnikom tej niezwykłej akcji za wytrwałość i profesjonalizm w działaniu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Ignacy wskakuje na kolejny poziom. Rewitalizacja terenu cały czas trwa

Na terenie Zabytkowej Kopalni Ignacy mają miejsce prace przy nowym budynku usługowo-biurowym o wartości ponad 28 mln zł. To kolejny element trwającego od 2007 r. procesu ponownego zagospodarowania poprzemysłowego terenu byłej kopalni węgla kamiennego Ignacy w Rybniku – Niewiadomiu.

Drony z Ukrainy wyłączają rafinerie, na stacjach brakuje benzyny. Tego Lenin by nie wymyślił

Rosja, trzeci producent ropy na świecie, importuje benzynę drogą morską. Dlaczego? Ukraińskie drony, które od kwietnia systematycznie rozmontowują rosyjski przemysł rafineryjny. Skutek: reglamentacja paliwa w części kraj, kolejki na Krymie i ceny w Moskwie po 90 rubli za litr. Tego nawet Lenin z Breżniewem nie przewidzieli.

1761917515 waskotorowka

Nocna Szychta z koleją wąskotorową

Stowarzyszenie Górnośląskich Kolei Wąskotorowych rozpoczęło sezon wakacyjny z nowym rozkładem jazdy. Teraz kursy będą się odbywać na pełnej trasie, czyli do Miasteczka Śląskiego. Ale atrakcji przygotowano o wiele więcej.

Najlepsza polska kopalnia już po wizycie studyjnej dotyczącej rozwoju terenów inwestycyjnych

Przedstawiciele LW Bogdanka, gminy Łęczna oraz Agencji Rozwoju Przemysłu uczestniczyli w wizycie studyjnej na Dolnym Śląsku. Jej celem było poznanie praktycznych doświadczeń związanych z tworzeniem parków przemysłowych, przygotowaniem terenów inwestycyjnych oraz budową infrastruktury niezbędnej do przyciągania nowych inwestorów.