Oman zamienił rurę w Rosji na węgierskiego MOL-a

MOL poziom

fot: ARC

Węgierska spółka naftowo-gazownicza kontroluje poszukiwania geotermalne w dalekiej Australii

fot: ARC

Szejkowie z Omanu kupują 15,4 proc. akcji węgierskiego koncernu naftowego MOL. Oman ma pieniądze na taką transakcję, bo odstąpił Rosji udziały w głównym ropociągu z Kazachstanu.

Oman zwiększył swoje udziały w MOL z 8,4 do 15,4 proc. - poinformował w piątek węgierski koncern. Zakup pierwszego pakietu akcji MOL arabski inwestor zadeklarował w marcu i analitycy uważali, że zawierając sojusz z Omanem, węgierski koncern broni się przed przejęciem przez austriacki OMV. Jednak latem Austriacy zrezygnowali z przejęcia MOL, bo ich zdaniem Komisja Europejska żądała zbyt wiele za zgodę na transakcję. Dlaczego teraz Oman dokupuje akcje MOL, Węgrzy nie tłumaczą - napisała \"Gazeta Wyborcza\".

Arabskich inwestorów stać na transakcję, bo w listopadzie za 700 mln dol. sprzedali Rosji 7 proc. udziałów w spółce CPC, do której należy główny ropociąg z Kazachstanu. Dzięki tej umowie Moskwa zwiększyła swoje udziały w CPC do 31 proc. i teraz może blokować strategiczne decyzje tej spółki - właściciela jedynej rury eksportowej przez Rosję, który nie podlega rosyjskiemu monopolowi.

Po uzyskaniu strategicznego wpływu na ropociąg z Kazachstanu w ostatni czwartek Rosja zgodziła się na jego rozbudowę. Przez kilka lat zabiegały o to amerykańskie Chevron i ExxonMobile pompujące tą rurą surowiec ze złóż w Kazachstanie. Po rozbudowie moce przesyłowe CPC zostaną do 2013 r. podwojone do 67 mln ton ropy rocznie. Brytyjski BP, który nie chce inwestować w tę rurę, w najbliższych tygodniach sprzeda swoje 6 proc. CPC Kazachom i rosyjskiemu Łukoilowi. BP planuje transport ropy z Kazachstanu własną rurą przez Kaukaz.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.