OKD uruchamia kolejne środki dla powodzian w województwie morawsko-śląskim

Spółka węglowa OKD przekaże kolejnych 1,5 miliona koron czeskich na likwidację szkód powodziowych w Republice Czeskiej, ze szczególnym uwzględnieniem okolic Karviny i województwa morawsko-śląskiego.

Pomoc będzie rozdzielona pomiędzy samorządy, które ucierpiały w wyniku powodzi. Każdy właściciel zalanego lub podtopionego domu, który stoi bezpośrednio na terenach górniczych otrzyma 20 tysięcy koron czeskich.

Plan pomocowy OKD zakłada, że środki, które mają wesprzeć powodzian będą przyznane gminom: Karviná, Stonava i Doubrava. Przedstawiciele gmin zdecydują, gdzie konkretnie trafi pomoc, co będzie zależało od aktualnych potrzeb lokalnej społeczności.

- OKD i okoliczni mieszkańcy potrzebują siebie nawzajem, to jest historycznie potwierdzony fakt. Chcemy dać wyraźny sygnał, że ci ludzie mogą ną nas polegać. I to nie tylko w czasach pomyślności, ale także wówczas, gdy dotyka ich nieszczęście - powiedział Klaus-Dieter Beck, Prezes OKD.

Fundacja OKD już w ubiegłym tygodniu zaoferowała natychmiastową pomoc regionom, nawiedzonym przez powódź, przekazując 500 tysięcy koron czeskich ze specjalnej rezerwy w budżecie. Kwota 50 tysięcy koron została natychmiast przekazana wolonariuszom z ostrawskiej filii Czeskiego Czerwonego Krzyża, którzy koordynowali akcję ratunkową w rejonie Karviny.

- Przekazując te środki, chcieliśmy umożliwić natychmiastową pomoc mieszkańcom zalanych terenów. Chcieliśmy wesprzeć przede wszystkim ekipy ratunkowe, które dzięki naszej pomocy finansowej mogły kupić niezbędne materiały i sprzęt, by walczyć z katastrofalnymi skutkami powodzi - uściśliła dla portalu nettg.pl Petra Mašínová, szefowa Komunikacji Korporacyjnej NWR.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.