OKD: Przyjaciele z Polski, w tych trudnych chwilach jesteśmy z Wami

Beck okd KK

fot: Krystian Krawczyk

- Jesteśmy w tej ciężkiej chwili z Wami wszystkimi i głęboko Wam współczujemy - napisał Klaus Dieter Beck

fot: Krystian Krawczyk

W związku z tragedią samolotu w Smoleńsku, w którym zginęła Para Prezydencka oraz wiele ważnych osobistości życia społeczno-politycznego kondolencje dla Polaków przesłał Klaus Dieter Beck, prezes zarządu spółki OKD w Ostrawie.


- Pragnę wyrazić tą drogą głęboki żal z powodu tragedii, która w sobotę 10 kwietnia dotknęła całą Polskę.
Wiadomość o śmierci polskiego prezydenta, jego żony i innych czołowych przedstawicieli bardzo nas zasmuciła. Przecież codziennie w naszych kopalniach pracujemy z setkami kolegów polskiej narodowości. Pragnę wyrazić swe osobiste kondolencje i kondolencje wszystkich pracowników spółki OKD. Jesteśmy w tej ciężkiej chwili z Wami wszystkimi i głęboko Wam współczujemy - napisał w swym liście nadesłanym do portalu nettg.pl Klaus Dieter Beck.


Ponadto w imieniu całej załogi OKD wyrazy głębokiego współczucia wyrazili członkowie kadry kierowniczej OKD najwyższego szczebla, którzy wraz prezesem Klausem Dieterem Beckiem wpisali się w poniedziałek, 12 kwietnia, do księgi kondolencyjnej wystawionej w Konsulacie Generalnym Rzeczypospolitej w Ostrawie.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.