Odżyją wspomnienia

Rozmowa z Ewą Skórok, członkiem Komitetu Organizacyjnego I Światowego Zlotu Nikiszowian

Nikiszowiec jest Pani małą ojczyzną?

Tak. Jestem rodowitą nikiszowianką. Rodzice nigdy nie wyprowadzili się z Nikiszowca. Od urodzenia trwam w tym samym mieszkaniu. Także korzenie dalszej rodziny tkwią w Janowie i Szopienicach.

To poczucie więzi z tym szczególnym miejscem musi być bardzo silne, skoro zaangażowała się Pani w organizację I Światowego Zlotu Nikiszowian. Nie przeląkł Pani ogrom zadania?

W przygotowującym zjazd komitecie jest kilka osób. Rolę nie do przecenienia spełnia w nim – notabene to bodaj on pierwszy rzucił pomysł takiego zgromadzenia w ramach obchodów 100-lecia Nikiszowca – proboszcz od św. Anny, ks. Zygmunt Klim. Poprosił parafian, aby pomogli odnaleźć ślady nikiszowian, rozsianych po całym świecie. W ten sposób udało się ustalić adresy przeszło 50 osób. Do każdej z nich zostały rozesłane indywidualne zaproszenia.

Zlot ma się odbyć w dniach 18–20 lipca. Jaki jest jego cel?

Wyobrażamy go sobie jako coś w rodzaju spotkania klasowego po latach. Uznaliśmy, że byłoby fajnie zgromadzić w jednym miejscu i w tym samym czasie jak najwięcej nikiszowian różnych pokoleń. I tych, którzy nadal tu żyją, i tych, których pogmatwane zrządzenia losu rozrzuciły po całym świecie. Oddźwięk na naszą inicjatywę jest zaskakujący. Zgłaszają się ludzie, którzy osiedli w Niemczech, Norwegii, Szwecji, ba, nawet w Australii. Chodzi o to, żebyśmy wspólnie mogli się spotkać, powspominać, porównać, jak to dawniej bywało i jak jest dziś, skonfrontować dawny i dzisiejszy obraz Nikiszowca.

Jaki jest scenariusz zlotu?

Chcemy go rozpocząć w piątek, 18 lipca od uroczystej kolacji w Galerii Szyb Wilson, połączonej z programem artystycznym. Specjalnymi gośćmi mają być najzacniejsi nikiszowianie, a więc m.in.: znana na całym świecie prof. Dorota Simonides, Bernard Krawczyk, Lidia Bienias, ks. prałat Jan Klemens, który przez 20 lat był proboszczem u św. Anny oraz – wprawdzie nie nikiszowianin, lecz bliski nam krajan – senator Kazimierz Kutz. Spodziewamy się radnych z dzielnicy oraz władz Katowic z prezydentem Piotrem Uszokiem.

Sobota, drugi dzień zlotu...

Po śniadaniu planujemy spotkanie z Joanną Tofilską, autorką – wydanej z okazji 100-lecia Nikiszowca – książki pt. „Katowice Nikiszowiec. Miejsce, ludzie, historia”. Później, każdy zainteresowany, będzie mógł wtopić się w klimat Nikiszowca. Zwiedzających będzie oprowadzał profesjonalny przewodnik. Planujemy także pokaz archiwalnych filmów oraz odtworzenie nagrań ze zbiorów katowickiej rozgłośni Polskiego Radia. Chcemy przywołać w nich ważne postaci i głosy ludzi, którzy kształtowali dzieje Nikiszowca. Zainteresowanych obwieziemy po okolicy, w tym na cmentarz w Janowie. Na obiedzie spotkamy się w pięknie odnowionym Ośrodku „Bolina”. Tam też koncert dla stołowników da janowska Rodzina Stogniewów. Później wracamy do Szybu Wilson, gdzie odbędzie się duży piknik, utrzymany w bliskim tutejszemu środowisku klimacie ludowego festynu z właściwymi mu rekwizytami, muzyką i kuchnią.

Dzień trzeci – niedziela...

Rozpoczniemy ją od uroczystej mszy św., odprawionej w kościele pw. św. Anny w intencji nikiszowian: tych, którzy nadal tu żyją, tych, których losy rozsypały po całym świecie, i tych, którzy już odeszli. Po mszy gości zawieziemy na obiad do restauracji przy Placu pod Lipami w Giszowcu, po czym raz jeszcze wrócimy do Galerii Szyb Wilson, gdzie odbędzie się zakończenie zlotu.

Czy członkowie komitetu organizacyjnego nie drżą, że tak ogromne przedsięwzięcie może nie wyjść?

Nie jesteśmy wolni od takich obaw. Ten niepokój budzi zwłaszcza umiarkowana dotąd liczba zgłoszeń. Nie sądzę, by barierą było wpisowe w wysokości 200 złotych. Zostało doprawdy skalkulowane na możliwie minimalnym poziomie. Przypuszczam, że wielu chętnych do udziału w zlocie sądzi, że do lipca pozostał jeszcze szmat czasu. Zachęcam, by nie odwlekali tego do ostatniej chwili.

W jaki sposób mogą się zgłosić?

Najporęczniej będzie przez internet i portale Nasza-klasa oraz Forum Nikiszowiec. Oczywiście, starsi ludzie, na których obecności bardzo nam zależy, na ogół mniej swobodnie poruszają się w sieci, toteż niezwykle ważna jest informacja, rozmaitymi kanałami rozpowszechniana przez samych nikiszowian. Stąd niesłychanie pomocna była inicjatywa proboszcza.

Niepodobna nie zapytać o źródła finansowania zlotu.

Wpisowe uczestników pozwoli zaspokoić elementarne potrzeby. Ale zjazd wywołuje przyjazne reakcje ludzi, związanych z Nikiszowcem. Wielu zapraszanych artystów i zespołów rezygnuje z honorariów. W organizację nadzwyczaj życzliwie włączyła się Galeria Szyb Wilson Johana Brosa, gdzie odbędą się główne imprezy. Finansowe wsparcie – w zamian za promocję na zlocie największej górniczej firmy w Europie – zdeklarowała Kompania Węglowa. Kopalnia „Wieczorek” przyrzekła książkę autorstwa Haliny Gerlich, wydaną w 180-lecie tego zakładu, która będzie prezentem dla uczestników zlotu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnik wrócił do domu. Niezwykłe wydarzenie w kopalni

Przed Szybem Daniłowicza w Kopalni Soli Wieliczka przez dziesięciolecia stał Górnik – trzymetrowa figura, która dla mieszkańców Wieliczki i turystów była czymś więcej niż pomnikiem. Była symbolem górniczego charakteru tego miejsca, świadkiem tysięcy spotkań i nieodłącznym tłem pamiątkowych fotografii. W 2006 roku Górnik zniknął ze swojego miejsca. Po dwudziestu latach powrócił do domu.

Pomożecie zagłosować? Miła sprawa, chodzi o film, w którym mogą wystąpić obiekty KWK Halemba-Wirek

Oddział Centrów Demontażowych Grupy KOK znalazł się w finałowej piątce (spośród 28 zgłoszonych) plebiscytu „Śląska Lokacja Filmowa 2026”. Przemysłowy obiekt ma teraz szansę na drugie życie, jako przestrzeń filmowa. Wystarczy tylko na niego zagłosować.

Nagroda za pamięć o zamordowanym bracie górniku

Za nami wyjątkowa Gala wręczenia Nagrody „Czarny Diament Wolności”, która odbyła się w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka” w Katowicach. Tegoroczną laureatką prestiżowego wyróżnienia została Magdalena Pelc - która od lat pielęgnuje pamięć o swoim bracie Zbigniewie Wilku, jednym z Dziewięciu z „Wujka”.

100 szefów kuchni, 20 stref i jeden wielki cel. 13 września Kulinarny Ogień rozgrzeje TAURON Park Śląski

Wielki finał charytatywnej akcji Kulinarny Ogień 13 września 2026 r. w TAURON Parku Śląskim. Na gości czekać będzie blisko 100 szefów kuchni, 20 autorskich stref kulinarnych, koncerty i atrakcje dla całych rodzin. A przede wszystkim – wspólny cel: wsparcie budowy pierwszego na Śląsku stacjonarnego hospicjum dla dzieci „TuSieTuli”. Organizatorzy chcą podczas finału zebrać minimum 250 tys. zł.