Odrobina komfortu na dole

fot: ARC

Wizyta w czystej toalecie to prawdziwa przyjemność. Trzeba tylko zdążyć z potrzebą...

fot: ARC

Kultura pracy w górnictwie rośnie, a warunki sanitarne są jednym z jej wyznaczników. Pierwsze w polskim górnictwie toalety pod ziemią pojawiły się przed czterema laty w kopalni Budryk. Z początku załoga nie do końca rozumiała intencje kierownictwa kopalni. Spodziewano się, że te oddziały, na których postawiono kabiny, zostały wyróżnione i pewnie szykuje się jakaś ważna wizytacja z Warszawy.

W końcu panowie urzędnicy muszą mieć możliwość do załatwienia się w kulturalnych warunkach. Szybko się jednak okazało, że żadna delegacja nie przyjedzie, a kabiny po prostu muszą stać na dole, bo kultura pracy w branży systematycznie rośnie, a warunki sanitarne są jednym z jej wyznaczników. Jednak tajemnicą poliszynela jest, że to właśnie załoga kopalni zażądała rozwiązania kwestii toalet w postulatach strajkowych z 2007 r. Dziś w zakładach JastrzębskiejSpółki Węglowej toalety na dole to norma.Nikogo nie dziwi ich widok. Przestronna, wygodna, zmieści się każdy górnik. Szerokość 120 cm, wysokość 225 cm. Można wygodnie usiąść, nawet torbę z narzędziami jest gdzie położyć. Zapach też przyjemny: jabłuszko albo cytrynka, aż chce się usiąść, no i papier toaletowy jest pod ręką, ma się rozumieć.

Certyfikat
Górnicza "kabina westchnień" na pozór niczym się nie różni od tych stojących na powierzchni. Ale tak naprawdę różnica jest jedna, i to zasadnicza. Otóż spełnia wszystkie wymagania przepisów górniczych dotyczących zagrożeń wybuchem metanu lub pyłu węglowego. Certyfikat bezpieczeństwa oraz znak "B" przyznał kabinie Główny Instytut Górnictwa.

Przez ostatnie cztery lata kolejne zakłady instalowały kabiny na dole. Obecnie użytkowane są one w kopalniach: Budryk, Bogdanka, Piast, Krupiński, Pniówek, Borynia-Zofiówka-Jastrzębie, Sośnica-Makoszowy, ZG Sobieski, ZG Janina, a także w ZHG Bolesław. Dodatkowo w czasie styczniowych strajków używały ich zakłady górnicze: Brzeszcze, Marcel, Bobrek-Centrum i Jankowice - wylicza Zenon Wojtkowiak, ekspert z dziedziny techniki sanitarnej.
Jak widać, wszystkie spółki węglowe, w tym JSW, Kompania Węglowa, Tauron Wydobycie oraz Bogdanka, zainteresowały się eksploatacją sanitariatów, które w dużym stopniu poprawiły komfort pracy pod ziemią. Kopalnie, w których górnicy zaczęli korzystać z kabin WC, systematycznie zwiększają ich liczbę.

Które zakłady będą następne?
Raczej wszystkie pozostałe. A to z tego względu, że szykuje się nowelizacja rozporządzenia ministra gospodarki w sprawie prowadzenia ruchu podziemnych zakładów górniczych w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy. W § 237 w rozdziale 3 "Pomieszczenia i urządzenia higieniczno-sanitarne" czytamy: "W wyrobiskach podziemnych zakładów górniczych stosuje się specjalne przenośne kabiny higieniczno-sanitarne".
Jak pan minister kazali, to wykonać trzeba, żeby się przypadkiem później nie obudzić z przysłowiową ręką w nocniku.

W Pniówku kabiny już mają i mogą być spokojni.
- Przyznam, że na początku byłem sceptycznie nastawiony do tego typu nowinek na dole. Obawiałem się zwłaszcza o higienę. Nie miałem pewności, czy zbiorniki będą systematycznie opróżniane, a same kabiny schludnie utrzymywane,zawsze pachnące w środku. Na szczęście firma obsługująca stanęła na wysokości zadania.Najważniejsze, że załoga jest zadowolona. Ludzie chętnie korzystają z kabin, chwalą sobie ich wygodę i wysoki komfort - przyznaje Piotr Graboń, kierownik Działu BHP i Szkolenia.

Pracownicy serwisu mają uprawnienia do zjazdu na dół kopalni. Sami wykonują czynności techniczne przy wymianie pojemników z nieczystościami. Wywożą je na powierzchnię, gdzie są czyszczone.

W Pniówku kabiny rozlokowano w rejonach przekopów, podszybia, dworców początkowych i końcowych oraz w komorach warsztatowych.
Czas teraz pomyśleć o przodkach i ścianach. I tu pojawia się problem. Lokalizację kabin utrudniają ich spore gabaryty. Górnicy liczą, że i ten problem zostanie wkrótce rozwiązany.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnicy mają gwarancję zatrudnienia. Kto trafił na kopalnię Budryk?

Lata 90. ubiegłego wieku w polskim górnictwie były równie gorące jak obecne. O czym pisaliśmy 30 lat temu? Przede wszystkim o kopalni Żory, która została postawiona w stan upadłości. W 30. numerze „Trybuny Górniczej” z 1 sierpnia 1996 r. rozmawialiśmy też z Jerzym Markowskim, ówczesnym pełnomocnikiem rządu ds. restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego.

Minister infrastruktury rozmawia z szefem MAP o przyszłości Polregio

Minister infrastruktury Dariusz Klimczak powiedział, że rozmawia z szefem MAP Wojciechem Balczunem o koncepcji rozwoju Polregio. Wskazał, że nie chodzi o to, kto ma nadzorować tę spółkę, tylko o plan na jej przyszłość. Zdaniem szefa Polregio ewentualna zmiana nadzoru mogłaby ułatwić zakup taboru.

Grzegorz Wolnik: JSW musi być do uratowania. Taka firma nie może upaść

Przyszłość Jastrzębskiej Spółki Węglowej, wydłużenie pracy bloków Elektrowni Rybnik i powstanie drugiej metropolii na Śląsku. O tym rozmawialiśmy z Grzegorzem Wolnikiem, radnym Sejmiku Województwa Śląskiego (KO). 

Tauron Ciepło zwiększa przepustowość sieci ciepłowniczej z Elektrociepłowni Łagisza

Spółka Tauron Ciepło rozpoczęła zwiększanie przepustowości sieci ciepłowniczej, która umożliwi dodatkową produkcję ciepła z Elektrociepłowni Łagisza. Od sezonu grzewczego 2026/27 z tamtejszego ciepła będą mogli korzystać m.in. mieszkańcy Sosnowca.