Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.55 PLN (-0.63%)

KGHM Polska Miedź S.A.

261.50 PLN (-1.80%)

ORLEN S.A.

128.86 PLN (+1.46%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.42 PLN (-2.71%)

TAURON Polska Energia S.A.

8.79 PLN (-1.28%)

Enea S.A.

21.58 PLN (-2.35%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

29.25 PLN (+6.95%)

Złoto

4 388.41 USD (-1.73%)

Srebro

68.06 USD (-2.54%)

Ropa naftowa

99.92 USD (+3.07%)

Gaz ziemny

2.91 USD (+0.41%)

Miedź

5.41 USD (-1.61%)

Węgiel kamienny

130.20 USD (-4.96%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.55 PLN (-0.63%)

KGHM Polska Miedź S.A.

261.50 PLN (-1.80%)

ORLEN S.A.

128.86 PLN (+1.46%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.42 PLN (-2.71%)

TAURON Polska Energia S.A.

8.79 PLN (-1.28%)

Enea S.A.

21.58 PLN (-2.35%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

29.25 PLN (+6.95%)

Złoto

4 388.41 USD (-1.73%)

Srebro

68.06 USD (-2.54%)

Ropa naftowa

99.92 USD (+3.07%)

Gaz ziemny

2.91 USD (+0.41%)

Miedź

5.41 USD (-1.61%)

Węgiel kamienny

130.20 USD (-4.96%)

Odrobił swoje i buja w obłokach

Siodloczek mariusz JECH

fot: Jerzy Chromik

Mariusz Siodłoczek (jeszcze) w prawym fotelu AN-26

fot: Jerzy Chromik

Swój lot po pierwszy diament do złotej odznaki szybowcowej Mariusz Siodłoczek zakończył... w pasiece. Awaryjnie lądował kilometr od lotniska. Szybowiec poszedł w rozsypkę, natomiast on sam – nie licząc opuchlizny po pokąsaniu przez pszczoły – wyszedł z tej przygody bez szwanku.

Diament jest najcenniejszą postacią węgla. W tym sensie całe życie 47-letniego Mariusza Siodłoczka zostało zdeterminowane przez ten minerał. Z węglem kamiennym przez 25 lat obcował w kopalni „Jankowice”, w pogoni za tym najszlachetniejszym – wylatał 1350 godzin na szybowcach.

Siodłoczek jest rybniczaninem z górniczym rodowodem. Jego ojciec pracował w radlińskim „Marcelu”, wujek w – dziś zabytkowej już – niewiadomskiej kopalni „Ignacy”. Ten drugi, zanim zginął w wypadku samochodowym, był również organistą w tutejszym kościele.

Z głową w chmurach

– Prawda, wywodzę się z górniczej rodziny, ale, szczerze mówiąc, jako młodzieniec nigdy nie myślałem o pracy w kopalni – wyznaje Siodłoczek.

Już w szkole podstawowej uległ zauroczeniu przestworzami i lotnictwem.

– To oczarowanie zaszczepił we mnie Janek Foks, niesamowity gość, który w Niedobczycach zarażał małolatów fascynacją modelarstwem. Pod jego okiem z niczego – bo wtedy nie było jeszcze sklepów z modelami do sklejania – budowałem pierwsze konstrukcje szybowców, jeździłem po różnych lotniskach na zawody, drżąc, aby moje cacko jak najdłużej utrzymywało się w powietrzu. Tak przechodziłem pierwsze lekcje zasad aerodynamiki, wyczucia pogody, wyważania, kierowania modelem, a też cierpliwości i pracowitości – wspomina tamtą chłopięcą przygodę.

Zabawa zabawą, a życie życiem. W 1980 r., w rybnickim Technikum Mechanicznym, Siodłoczek uzyskał dyplom technika-elektryka. Miał więc w ręku świadectwo dojrzałości, a przed sobą... pobór do wojska. Górnictwo było wtedy popularną furtką ucieczki przed zasadniczą służbą. Wybrał „Jankowice”. W tej kopalni pozostał nie dwa zaplanowane pierwotnie lata, konieczne do „odrobienia” wojska, lecz przeszło 25 lat.

– Przez 13 lat „chodziłem” na dół jako elektryk, potem – jako sztygar zmianowy. Cały czas na froncie wydobywczym, w utrzymaniu ruchu – wspomina czasy, gdy o sile polskiego górnictwa stanowiły supernowoczesne kombajny „Elektra”, zasilane napięciem 3300 V. Po odbębnieniu szychty na dole uciekał na lotnisko rybnickiego Aeroklubu w Gotartowicach. Wabikiem były... diamenty.

Przedwczesna euforia

W szybownictwie miarą doskonałości są trzy diamenty. Pierwszy uzyskuje się za przelot co najmniej 300 km po trasie zamkniętej. Drugi – za dystans 500 km po trasie dowolnej. Trzeci – za 5 tys. metrów przewyższenia, czyli za samodzielne osiągnięcie takiej wysokości, mierzonej od momentu zwolnienia z holu. Siodłoczek skompletował całą tę diamentową kolekcję do swojej szybowcowej odznaki.

Pieniądze nie zastąpią umiejętności

Ze wspomnianym lądowaniem w pasiece było tak: – Wylecieliśmy w siedmiu. Koledzy albo powracali, albo lądowali w polu. Ja dotarłem na punkt zwrotny nad Wrocławiem i wracałem. Nad Elektrownią „Rybnik” – po zaliczeniu 340 km – znajdowałem się jeszcze na pułapie 500 m. Pomyślałem „do lotniska wystarczy”. Przyjaciele nakręcali mnie przez radio: „udało ci się, diament masz w ręku”. Byłem szczęśliwy. Za wcześnie. Zjadła mnie euforia. Skończyło się na przyziemieniu w ogrodzie pośród uli. Ten epizod był lekcją respektu dla natury – wspomina Siodłoczek.

Tej pokory, już w roli instruktora, rybniczanin uczy dziś młodych adeptów szybownictwa.

– Teraz młodzi ludzie z zamożnych rodzin podchodzą do latania na luzie. Wyznają zasadę: mam pieniądze, więc stać mnie, żeby zafundować sobie przygodę. Na ogół nie zdają sobie sprawy, ile potrzeba wiedzy, czasu i wyrzeczeń, aby opanować tajniki pilotażu. Trzeba przecież poznać budowę szybowca, mechanikę lotu, posiąść wiedzę z zakresu łączności radiowej, meteorologii, nawigacji... Nieprzypadkowo więc już na pierwszym spotkaniu pytam ich: czy masz świadomość, że ta „zabawa” może być niebezpieczna? I wyjaśniam im moje credo: to jest niebezpieczne dla ignorantów, dla ludzi, którym się wydaje, że można ot, przyjść, wsiąść i polecieć – mówi.

Po 1350 godzinach, wylatanych na Bocianach, Puchaczach, Muchach, Piratach i Jantarach, po epizodzie z narodową kadrą juniorów, Mariusz Siodłoczek realizował kolejne marzenie: cały czas chodziło mu po głowie, żeby zostać pilotem liniowym...

– Szkolenie na samolotach rozpocząłem w 1984 r. W rybnickim Aeroklubie bardzo mocna była wtedy sekcja akrobatyczna. Był moment, że i w tej dziedzinie latania stałem się „wyczynowcem”. Choć prawdę powiedziawszy, podczas kilku zawodów płaciłem jedynie frycowe, pozostając na szarym końcu klasyfikacji – śmieje się z przygody na ZLIN-ach.

Także przy kręceniu samolotowych figur nie obyło się jednak bez mocnych wrażeń.

– ZLIN doskonale uczył techniki i precyzji pilotażu. Za sterami tej maszyny przeżyłem przeciążenie plus 9 i 4,5 w minusie. Nie wnikając w niuanse, są to sytuacje, kiedy pilotowi na kilka sekund robi się ciemno przed oczyma. Pamiętam trening, kiedy miałem wykonać korkociąg plecowy z jedną i trzema czwartymi zwitki. Bodaj za mocno dodałem gazu i samolot dołożył chyba trzy dalsze zwitki. Po wyprowadzeniu maszyny z korkociągu i wylądowaniu koledzy pytali, czy wiem jak byłem nisko...

Podziw kolegów

O lotniczych fascynacjach gawędziłem z Mariuszem Siodłoczkiem na lotnisku w Pyrzowicach, tuż przed kolejnym rejsem do Lipska po przesyłkę cargo. W eleganckiej, białej koszuli z trzema belkami pierwszego oficera na naramiennikach, zasiadał w prawym fotelu w kokpicie samolotu AN-26. Marzeniem Siodłoczka jest czwarta belka i przeniesienie się na lewy, kapitański fotel. Jako szybownik chciałby natomiast zaliczyć jeszcze przelot na dystansie 1000 km.

W „Jankowicach” bywa już tylko jako górniczy emeryt.

– Kiedy w lotniczym mundurze pojawiłem się niedawno w cechowni, natychmiast obstąpili mnie dawni koledzy. Musiałem odpowiadać na dziesiątki pytań. Dyrektor zatrzymał mnie na prawie półtorej godziny. Spodziewam się pewnego zaproszenia na Barbórkę.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na wielkanocną żywność wydamy średnio od 200 do 300 zł na osobę

W tym roku największy odsetek konsumentów - 15,7 proc. ma zamiar wydać na wielkanocną żywność od 200 do 300 zł w przeliczeniu na osobę - wynika z raportu UCE Research i Shopfully Poland. W ocenie ekspertów, przeciętny Polak spędzi święta przy dostatnio zastawionym stole, choć bez luksusów.

Aż 2000 osób biegiem powitało wiosnę w Tauron Parku Śląskim

W pierwszy dzień kalendarzowej wiosny w Tauron Parku Śląskim odbył się Bieg Wiosenny, który przyciągnął rekordową liczbę uczestników. Na starcie stanęło aż 2000 biegaczy, co potwierdziło rosnącą popularność wydarzenia i uczyniło tegoroczną edycję jedną z największych w historii.

Godnie uczczą zamordowanych górników. Centrum Dziewięciu z Wujka zmienia się nie do poznania

Jeszcze w tym roku Śląskie Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z Wujka (ŚCWiS) zamierza rozpocząć drugi etap adaptacji przestrzeni kopalni Wujek, kopalnianej łaźni łańcuszkowej, pod kątem m.in. widowiska multimedialnego.

JSW wycofuje się z finansowania klubów sportowych

Jastrzębska Spółka Węglowa wstrzymała finansowanie klubów sportowych na sezon 2026/2027. Powodem jest trudna sytuacja finansowa spółki.