Odpady mogą być cennym paliwem
fot: ARC
Celem nowego projektu jest zmniejszenie do 54 procent masy odpadów trafiających na składowisko z terenu Sosnowca
fot: ARC
— Jeżeli zastąpilibyśmy tworzywa innymi i to tylko w segmencie opakowań, nastąpiłby czterokrotny wzrost masy towarów, 1,5-krotny, wzrost zużycia energii, 1,6-krotny wzrost objętości odpadów, dwukrotny emisji dwutlenku węgla. Zastąpienie tworzyw sztucznych innymi materiałami to również dodatkowe zużycie energii rzędu 1020 GJ co oznaczałoby wykorzystanie ponad 22 mln ton ropy naftowej więcej. To ilość energii odpowiadająca zawartej w paliwie do zasilania 10 elektrowni atomowych o mocy 1000 MW każda. Takich kosztów nikt nie zechce ponosić. Tym bardziej, że z tworzyw można odzyskać energię do ich produkcji — podkreśla Grzegorz Rytko, dyrektor Fundacji Plastics Europe Polska - napisał \"Puls Biznesu\".
Długa droga
W tej dziedzinie Polska znajduje się jednak na szarym końcu europejskich krajów.
— Rząd ma już program, który powinien to zmienić. Ludzie boją się jednak lokowania spalarni w pobliżu swoich miejsc zamieszkania. Chociaż niesłusznie, bo spełniają one wszelkie wymogi bezpieczeństwa dla zdrowia i ochrony środowiska. Mimo to mamy tylko jedną spalarnię odpadów i to nie w pełni wykorzystaną — mówi Grzegorz Rytko.
W Europie Zachodniej jedna spalarnia przypada przeciętnie na 1 mln mieszkańców.
— W Polsce może ich powstać 8 — 10, w pobliżu dużych miast. Powinny to być jednak takie spalarnie, które pozwolą odzyskiwać energię z utylizowanych odpadów. Wartość energetyczna tworzyw sztucznych plasuje się na poziomie wartości energetycznej węgla, a są takie grupy odpadów, których kaloryczność ma podobny poziom jak ropa naftowa i gaz — mówi Grzegorz Rytko.
Stworzyć warunki
Odpady z tworzyw mogą być źródłem energii w cementowniach, przemyśle papierniczym oraz w zakładach produkujących energię, jeśli mają one urządzenia do tego, by wykorzystywać paliwa alternatywne z tworzyw. Za zagospodarowanie tony odpadów tworzywowych trzeba w Niemczech zapłacić około 1,5 tys. EUR, u nas kilka EUR.
— Mamy obowiązek selektywnej zbiórki odpadów opakowaniowych, samochodowych, sprzętu elektronicznego. Stworzenie takiego systemu kosztuje. Jeśli chcemy osiągnąć taki efekt jak Niemcy, musi to przynosić zyski firmom, które w niego zainwestują — podkreśla Grzegorz Rytko.
Są tacy, którzy próbują rozwijać skrzydła na tym rynku.
— Wyspecjalizowane krajowe firmy są w stanie produkować paliwo alternatywne ze zużytych tworzyw na konkretne zamówienie odbiorcy — twierdzi Grzegorz Rytko.
Mają jednak konkurencję w importerach.
— Do Polski sprowadza się — głównie z Niemiec — odpady pod szyldem ,,paliwo alternatywne\". Ci, którzy to robią, płacą polskim odbiorcom za to, że je wezmą. To ich kosztuje mniej niż przerabianie odpadów we własnym kraju — stwierdza Grzegorz Rytko.