Wrazidloki prowadzą ludzi do miejsc związanych z historią górnictwa i dawnego przemysłu

fot: ARC

Co sobotę i niedzielę oprowadzamy po Świerklańcu i planujemy kolejne rajzy – informuje Łukasz Zimnoch

fot: ARC

Wrazidlok to osoba ciekawska, wścibska, nadaktywna, szukająca odpowiedzi na zagadki, które napotyka w codziennym życiu. Wrazidloki to także mole książkowe, biblioteczne ćmy, a przy okazji sprawni organizatorzy wydarzeń promujących uroki Śląska. Na przełomie kilku minionych lat Wrazidloki poprowadziły tysiące ciekawskich do miejsc związanych z historią górnictwa i dawnego przemysłu, zarówno znanych, jak i tych, o których dawno już zapomniano.

– W ciągu roku takich wydarzeń przez nas organizowanych jest grubo ponad setka, co chyba najlepiej dowodzi, że śląskich specjałów jest mnóstwo – zapewnia Łukasz Zimnoch, szef śląskich Wrazidloków.

– Mój Górny Śląsk jest kolorowy, pełen zachwycających zakątków, jest grubą księgą pisaną przez wielkich i mądrych ludzi. Co roku, w kolejne weekendy, przewracamy kolejne karty tej księgi. Głód na Śląsk wciąż jest odczuwalny, sporo miłośników naszego regionu stara się pomalować białe plamy, przywrócić kolor wyblakłym miejscom. Nas, Wrazidloków, zaliczyłbym do tego grona – przyznaje.

Gdzie zatem szukać śląskich skarbów i w jaki sposób je odkrywać? Z pewnością nie da się poznać Śląska tylko z książek. Owszem, wiedza jest niezbędna, godziny spędzone na lekturze to swoją drogą. Potrzebne są jednak spacery, wizyty, spotkania i rozmowy. Dopiero wówczas – jak powiada nasz przewodnik – różne impulsy niczym nuty układają się w niekończącą melodię, w warkocz pięknej dziewczyny falujący na wietrze. A zatem zaczynamy nasz spacer po Śląsku z Wrazidlokami. Zaczynamy od Zabrza.

Założone w 1775 r. Małe Zabrze rozwijało się bardzo powoli i liczyło sobie na początku XIX w. ok. siedmiu domostw. Wszystkie były własnością króla Bawarii. Zamieszkiwali je prawie wyłącznie górnicy. Posługiwali się językiem niemieckim i byli wyznania ewangelickiego. Sprowadzono ich z Dolnego Śląska do pracy w kopalni Królowa Luiza, późniejszej kopalni Zabrze. Wiercenie szybów szło bardzo powoli, gdyż pracę utrudniała stale napływająca do nich woda. Jednym z najstarszych budynków Małego Zabrza była według kroniki z 1902 r. „Stara Cechownia”. Służyła górnikom jako miejsce zbiórki i modlitwy przed i po szychcie. Pełniła również funkcję szkoły dla górniczych dzieci. Popołudniami cechownia zamieniała się w gospodę, a w pierwsze niedziele miesiąca w kościół, gdzie nabożeństwo odprawiał pastor dojeżdżający z Tarnowskich Gór.

– Zabrze leży w samym sercu Śląska. To miasto niezwykłe, młode, tu za każdym rogiem, w każdym domu, gmachu czy parku kryją się śląskie delicje. Pokazywaliśmy wiele jego atrakcji. Kilka wizyt w Admiralspalast za każdym razem przyciągało tłumy. Prezentowaliśmy także elektrociepłownię, kampus Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, kopalnię Makoszowy. Poznawanie Zabrza poleciłbym jednak zacząć od Borsigwerku. To taka soczewka, na niewielkim obszarze znaleźć można chyba wszystkie cechy charakterystyczne, którymi my, Ślązacy, opisujemy sami siebie. Zabrze to symbol awansu cywilizacyjnego Górnego Śląska. Pokazując to osiedle, koniecznie trzeba odwiedzić skrytą w środku starej szkoły kaplicę, zaś spacerując ulicami tego siedliska, trzeba wręcz zakończyć wyprawę na cmentarzu. Kaplica ewangelicka przy ul. Żmudy 2 została zbudowana ok. 1880 r. w stylu historyzmu z elementami neogotyku. Nie jest niestety na co dzień dostępna, ale korzystając z gościnności samorządu, udaje się nam czasem pokazywać to niezwykłe miejsce – opowiada Łukasz Zimnoch.

Śląsk ma wiele arcydzieł urbanistycznych. Świetnie to widać na osiedlu Borsiga, bo tu wszystko jest na swoim miejscu. Po pierwsze, czytelny układ architektoniczny. Po drugie, coś, co dziś nazwalibyśmy miastem piętnastominutowym. Do wszystkiego było blisko: ambulatorium, szkoła, kaplica, cmentarz, kolej, poczta, sklep znajdowały się w najbliższym sąsiedztwie.

– Spacerując po ulicach osiedla, czuje się porządek. Budynki stoją w długich rzędach, na obrzeżach znajdują się ważne budynki należące do elity zarządzającej pobliską kopalnią. Każde zatrzymanie w trakcie spaceru przynosi ze sobą detal architektoniczny, zwykle niekojarzony z osiedlami patronackimi. Co tu można znaleźć? Ryzality, lukarny, mansardy, loggie, zdobne przyokienne konsole, maswerki, pilastry. Warto przyjrzeć się także materiałowi, z którego osiedle powstało: dominuje tu czerwona cegła, ale w wielu miejscach pojawia się licowana cegła klinkierowa. Ta kolonia jest śląska nie tylko z bryły i porządku budynków, ale tu czuje się ducha dawnych czasów. Śląsk stał familokami, robotniczymi domami wielorodzinnymi, w których toczyło się życie. Familok to nie tylko budynek, to mikroświat. Tu każdy wiedział, czy do tego świata przynależy, czy jest tu kimś obcym. Ta sfera najbliższa, bezpieczna, wygodna, wspólnotowa to prawdziwe doświadczenie dawnego Śląska, który dziś jest już jednak inny – opisuje nasz przewodnik.

Niedawno dwie grupy zwiedzających miały okazję poznać ciekawe miejsca związane z kopalnią Makoszowy.

– To właśnie tam, pod koniec lat 50. ub. wieku wydarzyła się wielka katastrofa, w której zginęło ponad 70 górników. Ten tragiczny wypadek obnaża słabości gospodarki centralnie planowanej, pokazuje patologie górnicze, które kończyły się dziesiątkami ofiar. Makoszowy potrafią zaskoczyć również detalem. Monumentalna św. Barbara ustawiona w cechowni to przykład, że wiek temu kopalnię tworzyli fachowcy z estetycznym nerwem. Niezwykłość miejsca dopełniają bunkry wewnątrz hali kompresorowni, które przypominają, że przez tę kopalnię przebiegała kiedyś granica – opisuje Łukasz Zimnoch.

Z miasta młodego, prężnego, powstałego w wyniku industrialnej eksplozji warto skierować uwagę na kolonię Zgorzelec w jednym z najstarszych miast Śląska, czyli w Bytomiu.

– Bytom to przygoda na całe życie, tyle tu wspaniałości, że pomimo tego, jak ta europejska metropolia była traktowana po II wojnie światowej, wciąż każdy spacer może przynieść estetyczne echy i ochy. Bytomskie kościoły, neorenesansowy sąd, IV Liceum Ogólnokształcące, Plac Klasztorny, kopalnia Bobrek, szyb Krystyna, choć w różnym stanie niezmiennie lśnią pięknem, które stworzyli ich twórcy. Kolonia hutnicza Zgorzelec wygląda jak przeniesiona ze śląskiej bajki. Po gruntownym remoncie jest tu po prostu bajkowo, baśniowo, legendarnie, słonecznie, magicznie – wskazuje Łukasz Zimnoch.

Dziś Zgorzelec pała soczystym kolorem cegły i niezwykłymi opowieściami. To taki bytomski Nikiszowiec. Warto wspomnieć, że przed kilkoma tygodniami właśnie na Zgorzelcu zakończyła się jedna z największych inwestycji rewitalizacyjnych w Bytomiu. Remont zabytkowego zespołu urbanistyczno-architektonicznego szczęśliwie dobiegł końca. Trzynaście budynków komunalnych zostało podniesionych z ruiny, dziesięć  wyremontowano, a stało się to m.in. dzięki zaangażowaniu wspólnot mieszkaniowych. Nowe oblicze zyskały tereny pomiędzy budynkami.

– Wszyscy mieszkańcy Śląska, którzy nie potrafią pojąć, że mieszkamy w Raju, powinni stawić się na naszą wycieczkę. Nauczymy też wszystkich nie-Ślązaków, czym w swej istocie Śląsk jest. Opowiemy o budynkach wielorodzinnych, o śląskich rodzinach i hrabiach. Każdy zostanie obdarzony niedużym słownikiem, dzięki czemu przyswoi sobie kilka śląskich słów. Co sobotę i niedzielę oprowadzamy po Świerklańcu i planujemy kolejne rajzy – podsumowuje Łukasz Zimnoch.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1755669760 powstaniaslaskie

Narodowy Dzień Powstań Śląskich - to górnicy walczyli o Polskę

Kiedy mówi się o Powstaniach Śląskich, zwykle pada kilka nazwisk dowódców i polityków. Ale siłą, która przeważyła szalę w latach 1919-1921, byli ci, którzy na co dzień zjeżdżali pod ziemię. Górnicy. Bez nich nie byłoby powstań, a Śląsk prawdopodobnie zostałby po niemieckiej stronie. Narodowy Dzień Powstań Śląskich został ustanowiony w 2022 roku, by uczcić pamięć uczestników trzech powstań śląskich z lat 1919–1921. To właśnie 20 czerwca 1922 roku, po zakończeniu sporów granicznych, Wojsko Polskie wkroczyło na te ziemie.

Górnicy i hutnicy na filmach sprzed 60 lat. Mamy je! Warto zobaczyć!

Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć film zmontowany z archiwalnych nagrań TVP 3, zachęcamy do oglądania! Ma ponad 7 minut, nosi tytuł „Twarze Przemysłu” i był pokazywany podczas tegorocznej Industriady w Muzeum Miejskim „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej.

Polska i Niemcy udostępnią 60 tys. Biletów Przyjaźni dla młodych podróżnych

Resort infrastruktury oraz Federalne Ministerstwo Transportu Niemiec uruchamiają kolejowy Polsko-Niemiecki Bilet Przyjaźni, z którego będzie mogło skorzystać 60 tys. młodych osób w wieku od 18 do 27 lat. Każdy z krajów udostępni po 30 tys. biletów - poinformowało w środę polskie ministerstwo.

Fotografie z kopalń, hut, fabryki obrabiarek i wielu innych zakładów. Warto je zobaczyć!

Jeśli ktoś ma wolne popołudnie albo weekend, polecamy wycieczkę do Muzeum Miejskiego „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej. Można tam zwiedzić nie tylko kopalnię ćwiczebną z lat 20. ubiegłego wieku, ale i świetną wystawę „Razem dla przemysłu. Oblicza dąbrowskich zakładów w fotografii i designie”. Wystawa na pewno będzie czynna przez całe wakacje.