Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 174.01 USD (+0.30%)

Srebro

85.61 USD (+0.28%)

Ropa naftowa

98.23 USD (+1.39%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.71%)

Miedź

5.88 USD (-0.04%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 174.01 USD (+0.30%)

Srebro

85.61 USD (+0.28%)

Ropa naftowa

98.23 USD (+1.39%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.71%)

Miedź

5.88 USD (-0.04%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Odkręcanie Zielonego Ładu

fot: ARC

fot: ARC

Rozmowa z RYSZARDEM PAWLIKIEM, doradcą prof. Jerzego Buzka

Coraz częściej stawiane są pytania o zasadność i przyszłość tzw. Europejskiego Zielonego Ładu. Czy będzie on po wyborach kontynuowany, w jakim stopniu i w jakim tempie? Warto na początek przypomnieć, czym Zielony Ład w ogóle jest.
Mówiąc najkrócej, jest to flagowy program obecnej Komisji pod przewodnictwem Ursuli von der Leyen. I – co warto podkreślić – był odpowiedzią na jasną wolę milionów Europejek i Europejczyków, wyrażoną w wyborach do PE w 2019 r. Wiele osób sprowadza EZŁ do dwóch celów, zasadniczo wynikających zresztą z zapisów porozumienia paryskiego z grudnia 2015 r. Po pierwsze – redukcja do 2030 r. emisji gazów cieplarnianych netto o minimum 55 proc. w odniesieniu do poziomu z 1990 r. i po drugie: Unia neutralna dla klimatu do 2050 r. Pamiętajmy jednak, że to nie są cele same w sobie. W tym sensie ten program na tym się bynajmniej nie kończy, a wręcz przeciwnie, on się tutaj dopiero zaczyna. Osiągnięcie ambicji na lata 2030 i 2050 ma iść bowiem w parze ze swoistą zieloną modernizacją i reindustrializacją Unii Europejskiej, jej przyjaznym dla środowiska rozwojem, wzmacnianiem gospodarczej odporności i konkurencyjności w skali globalnej oraz tworzeniem nowych, atrakcyjnych – w tym dla ludzi młodych – miejsc pracy w przyszłościowych branżach. Prowadzić ma do tego m.in. zwiększanie samowystarczalności surowcowej, zwłaszcza w obszarze surowców krytycznych, takich jak miedź, nikiel czy węgiel koksowy, i dążenie ku tzw. gospodarce o obiegu zamkniętym, a także skok w cyfryzacji i innowacjach, szczególnie w nowych, zeroemisyjnych technologiach, nie tylko w energetyce czy przemyśle. Podsumowując: Europejski Zielony Ład od początku pomyślany był jako strategia środowiskowo-klimatyczna, ale też całościowa i długoterminowa, rozpisana nie na jedną kadencję instytucji unijnych, ale na co najmniej trzy dziesięciolecia, strategia wzrostu gospodarczego i sprawiedliwej transformacji.

Zielony Ład od momentu przedstawienia przez KE jego założeń w grudniu 2019 r. był już kilkukrotnie mocno podważany czy wprost przekreślany. Po raz pierwszy bezpośrednio po ogłoszeniu. Po raz drugi podjęto taką próbę w 2020 r., gdy po wybuchu pandemii COVID-19 i po wywołanym nią w UE spowolnieniu gospodarczym tu i ówdzie pojawiły się postulaty, że nie czas teraz i miejsce na „zielone eksperymenty”. Ale mimo to raczej zdołał się utrzymać. Dlaczego?
Ostatecznie okazało się, że wdrażany w mądry, wyważony, spójny sposób, może właśnie stać się kołem zamachowym wielkiego planu odnowy gospodarki Unii po pandemii, wspartego dodatkowo nowym Funduszem Odbudowy w wysokości 750 mld euro. Po raz trzeci koniec Zielonego Ładu niektórzy wieszczyli po wybuchu barbarzyńskiej rosyjskiej wojny w Ukrainie w lutym 2022 r. – i wobec spotęgowanego nią w UE kryzysu energetycznego. Gdy emocje nieco opadły, znów okazało się, że nowy plan REPowerEU i jego główny cel – odejście możliwie jak najszybciej od importu paliw kopalnych z Rosji w stronę m.in. odnawialnych źródeł energii – nie tylko nie kłóci się ze strategią EZŁ, ale wręcz idealnie się w nią wpisuje. Obecne, przedwyborcze pytania o sens i przyszłość Zielonego Ładu, to zatem czwarta w niewiele więcej niż cztery lata próba jego kwestionowania i jako taka nie powinna już chyba nikogo specjalnie dziwić.

Czy i tym razem okaże się, że Europejski Zielony Ład wyjdzie z tej debaty wzmocniony i z nowym impulsem do wdrażania? I na ile poważnie traktować zapowiedzi części polityków, również w Polsce, o akcji jego wielkiego „odkręcania” po wyborach do PE?
Wszystko, oczywiście, w pierwszej kolejności w rękach europejskich, w tym polskich, wyborców, którzy w czerwcu pójdą do urn. Swoiste odnowienie społecznego mandatu dla realizacji strategii EZŁ, nawet jeśli nieco zmodyfikowanej, byłoby kluczowe. Warto przy tym pamiętać, że wszystkie paneuropejskie sondaże i inne próby prognozowania wyników należy zawsze traktować z ostrożnością. Dzisiaj, niecałe dwa miesiące przed wyborami, mało co wskazuje na ukształtowanie się w Parlamencie Europejskim większości, która zatrzyma, czy chociaż radykalnie spowolni wdrażanie Zielonego Ładu. Nie zapominajmy ponadto, że cele klimatyczne na 2030 i 2050 r. – będące de facto osią EZŁ są, po raz pierwszy w historii, wpisane do unijnego prawodawstwa. Chodzi o tzw. Europejskie Prawo o Klimacie, które poparła też Polska i które obowiązuje od lipca 2021 r. Co to oznacza w praktyce? Otóż, aby realnie myśleć o zmienieniu tych celów, musiałby się zmaterializować jeden z dwóch scenariuszy. Pierwszy – odpowiednie konkluzje Rady Europejskiej, przyjmowane w drodze konsensusu między wszystkimi krajami członkowskimi i stosowna propozycja legislacyjna Komisji Europejskiej, która następnie, w trybie współdecyzji, potrzebowałaby jeszcze m.in. poparcia przez większość w PE. Drugi – tego typu propozycja musiałaby być częścią programu nowej przewodniczącej/przewodniczącego KE, desygnowanych przez Radę i zabiegających o poparcie europosłów dla siebie i składu swojej Komisji. Powtórzmy, mało co wskazuje na to, aby w efekcie wyborów istniało pole do wcielenia w życie któregokolwiek z tych dwóch scenariuszy.

Jednak nie można wykluczyć, że jakimś korektom, spowolnieniu czy złagodzeniu, ulegną wybrane regulacje czy cele „sektorowe” w ramach EZŁ, implementowane obecnie głównie pakietem legislacyjnym „Gotowi na 55” („Fit for 55”). Coraz mocniejszym kandydatem do tego wydaje się np. zakaz sprzedaży w Unii od 2035 r. nowych samochodów z silnikami spalinowymi. Co pan na to?
Wycofanie tego zakazu byłoby ważnym sygnałem także dla przemysłu motoryzacyjnego zlokalizowanego w Polsce, w tym w województwie śląskim. Innym tematem może być nowy cel redukcji emisji gazów cieplarnianych na 2040 r. i to, jak ambitny powinien on być w kontekście wyzwań i kosztów nie tylko na poziomie całej UE, ale i poszczególnych państw członkowskich, regionów czy gałęzi gospodarki. Prowadzi nas to już wprost do dyskusji o wsparciu całej transformacji chociażby z nowego wieloletniego budżetu Unii po 2027 r., czy o utrzymaniu województwa śląskiego jako największego, w skali całej UE, beneficjenta Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Dodatkowo należy spodziewać się położenia większego nacisku na sprawę konkurencyjności unijnej gospodarki i biznesu oraz zapewnienie, że przyszłość przemysłu czystych technologii będzie w Europie.

Sprawa kluczowa w tym kontekście?
Na pewno kluczowe jest to, aby Polska konstruktywnie i od początku w tych negocjacjach i pracach uczestniczyła również poprzez swoich przedstawicieli, europosłanki i europosłów, wybranych w wyborach 9 czerwca. Aby tak się stało, muszą być oni dobrze przygotowani merytorycznie, ale i mieć racjonalne, a nie ideologiczne podejście do Europejskiego Zielonego Ładu. Wszystko wskazuje bowiem na to, że – używając porównania – rozmowa będzie tu dotyczyła tego, czy warto zdobywać trudną górę zimą, a nie czy w ogóle warto ją zdobywać.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na terenie kopalni lądował śmigłowiec LPR. Pracownik trafił do szpitala

Na terenie kopalni Marcel w Radlinie w środę, 11 marca, około godziny 17 wylądował śmigłowiec LPR. Pomocy medycznej potrzebował jeden z pracowników.

Marszałek Saługa: Nie możemy wylewać dziecka z kąpielą i wygasić górnictwa z dnia na dzień

- Na pewno nie jest możliwe zamknięcie wszystkich kopalni i przejście na zupełnie inny poziom kreowania gospodarki opartej na zupełnie nowych technologiach. Minie trochę czasu zanim będziemy w stanie oprzeć konkretne gałęzie gospodarki wyłącznie na alternatywnych źródłach energii - mówi marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.

Ta kopalnia sięgnie po miliony ton węgla świetnej jakości. Nowy poziom 880 m zmieni wszystko

Górnicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW prowadzą obecnie eksploatację trzema ścianami. I taki jest też obecny model funkcjonowania zakładu, który od kilku lat notuje dobre wyniki produkcyjne. W październiku ub.r. ruszyła też ważna inwestycja, pozwalająca na odtworzenie bazy zasobowej, a tym samym na realizację zapisów umowy społecznej i wydobycia zaplanowanego w programach operacyjnych kopalń. Pogłębiany jest szyb II do poziomu 880 m.

Załoga PG Silesia wciąż nie ma pewności, czy miejsca pracy zostaną utrzymane

Wciąż niepewny jest los Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Przypomnijmy, że w ub. tygodniu zarządca sądowy wysłał do strony rządowej, związków zawodowych oraz właściciela spółki pismo o złej sytuacji kopalni i prawdopodobnej redukcji zatrudnienia o kilkaset osób. Mimo, iż Sąd Rejonowy w Katowicach nie wyraził sprzeciwu wobec dzierżawy przedsiębiorstwa przez Bumech, koncesja na wydobycie wciąż nie została przeniesiona i co za tym idzie nie możliwe jest przejęcie pracowników przez owego przedsiębiorcę.