Odgrzewane kotlety na szczycie G7

fot: ARC

Koronawirus, choć nie podważy fundamentów, to na pewno zweryfikuje zasady współpracy między unijną „centralą” a krajami członkowskimi - pisze Izabela Kloc

fot: ARC

Jednym z najważniejszych tematów szczytu G7 miał być klimat. I był, ale chyba nie na miarę oczekiwań Unii Europejskiej. Padło wiele pustych słów, odgrzanych deklaracji i praktycznie żadnych, wiążących decyzji. Zwyciężył polityczny i gospodarczy pragmatyzm - napisała w komentarzu nadesłanym do portalu netTG.pl  Izabela Kloc, poseł do Parlamentu Europejskiego, członek Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii. 

Atmosferę przed szczytem podgrzewał sam David Attenborough. Słynny brytyjski dokumentalista i obrońca przyrody, wezwał światowych liderów do odważnych działań. Wtórowali mu  radykałowie z Extinction Rebellion, jednej z najmodniejszych ostatnio organizacji ekologicznych. 

Przywódcy najbogatszych krajów świata okazali się jednak głusi na ich emocjonalną retorykę. 

Zwyciężył geopolityczny realizm i poczucie odpowiedzialność za narodową gospodarkę. Oczywiście, jak wielokrotnie wcześniej, kraje G7 ogłosiły koniec energetyki węglowej. Liderzy zapowiedzieli też przyspieszenie prac nad technologiami wychwytywania dwutlenku węgla, produkcji baterii do samochodów elektrycznych oraz wykorzystania wodoru. Trudno nazwać te deklaracje przełomowymi, a wiele światowych agencji nazwało je wprost „odgrzewanymi kotletami”. Podczas szczytu  w Kornwalii pojawiła się oferta 100mld dol. dla biedniejszych krajów, których rozwój uzależniony jest od tradycyjnej energetyki. Pieniądze mają im pomóc w redukcji emisji i adaptacji do zmian klimatycznych. 

Problem w tym, że takie obietnice padały już wcześniej i nigdy nie zostały zrealizowane. 

W 2009 r. podczas COP15 w Kopenhadze kraje rozwinięte zadeklarowały przekazywać uboższym państwom 100 mld dol. rocznie na tzw. zielone cele. Nikt nie dostał ani centa, a niektóre media pisały nawet o klimatycznej operze mydlanej dla ubogich. Ostatni szczyt G7 był utrzymany w tym duchu. Przywódcy najbogatszych państw musieli potwierdzić, że w walce o klimat nie ustąpią o krok, bo tego od nich wymaga zradykalizowana część opinii publicznej. Co faktycznie zrobią, jest już inną sprawą. 

Na pewno nie należy się spodziewać nagłego odwrotu od węgla. 

Zwłaszcza Japonia i USA po prostu nie mogą zrezygnować z tego źródła energii. Po katastrofie w Fukushimie, rząd w Tokio uznał, że węgiel jest kluczowy dla bezpieczeństwa energetycznego. Do 2025 r. Japonia chce zbudować 25 nowych elektrowni węglowych. Z kolei w USA radykalne odejście od tego surowca doprowadziłoby do katastrofy społecznej i gospodarczej wielu stanów, a zwłaszcza Zachodniej Wirginii. Poparcie polityczne dla Joe Bidena jest zbyt kruche, aby mógł sobie pozwolić w swoim kraju na zieloną rewolucję.

Podczas szczytu przyjęto co prawda zobowiązanie do dekarbonizacji systemu energetycznego do 2030 r., ale nie wynika z tego nic konkretnego. Nie ustalono żadnych terminów ani zakresu ograniczeń środowiskowych. 

Przy stole G7 nie siedzą Chiny, ale cały nieformalny kontekst obrad w Kornwalii kręcił się wokół tego kraju. 

Państwo Środka  jest zdecydowanie największym producentem gazów cieplarnianych na świecie i jeszcze długo nim pozostanie. Chińska strategia wyjścia z kryzysu spowodowanego pandemią polega na zwiększaniu dostępu do taniej energii elektrycznej. Rząd w Pekinie już realizuje lub planuje rozpocząć inwestycje zwiększające potencjał energetyki węglowej o dodatkowe 249 GW mocy. Wystarczyłoby to na zaopatrzenie w energię takiego gospodarczego giganta jak Niemcy!  Liczba i tempo powstawania nowych elektrowni węglowych w Chinach wymyka się europejskiej wyobraźni. Rząd w Pekinie co prawda zapowiedział dążenie do neutralności klimatycznej w 2060 roku, ale bieżącym priorytetem jest poprawa sytuacji społecznej i ekonomicznej dla 1,5 miliarda obywateli. 

Oznacza to, że w ciągu najbliższych lat zapotrzebowanie na węgiel może w Chinach tylko rosnąć. 

Polityka klimatyczna zgrzyta nie tylko na linii państwa G7 – Chiny. W wielu sprawach nie ma zgody w łonie samej tzw. siódemki.  Zarzewiem sporu jest, m.in. forsowany przez Brukselę graniczny podatek węglowy (CBAM), czyli cło na produkty z importu, których wytworzenie powoduje emisję dwutlenku węgla. Gdyby Unia Europejska miała silną pozycję polityczną i ekonomiczną, taki mechanizm mógłby zadziałać jako forma zachęty, a nawet nacisku na światowych partnerów handlowych, aby także u siebie wprowadzili normy i przepisy chroniące klimat. CBAM nie podoba się jednak nie tylko Chinom, ale i Stanom Zjednoczonym. Przywódcy Francji i Niemiec, którzy na swoim podwórku grają ostro wobec unijnych partnerów, na szczycie G7 woleli nie drażnić prezydenta USA niewygodnymi tematami.

Świat kibicuje unijnej polityce klimatycznej, ale nie ma chętnych, aby pójść tym śladem. Na razie Unia Europejska jest sama z zieloną rewolucją.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.