Odczarowywanie węglowych „faktów medialnych”

fot: Jarosław Galusek/ARC

Zakulisowe zagrywki, intrygi, przymusowe aranżowane małżeństwa, ostre starcia – wszystko, czym zachwycały się nasze babcie, ciotki, matki, żony i kochanki oglądając kolejny odcinek „Zbuntowanego anioła” albo „Dzikiego księżyca” – miało niedawno miejsce na krajowym podwórku. Prześledźmy odcinek nr 2016

fot: Jarosław Galusek/ARC

Ponad rok na Facebooku z wypiekami na twarzy śledzę stronę Nagroda Złotego Goebbelsa. Codziennie dostarcza mi ona nowe powody ku temu, żeby jeszcze bardziej mrużyć oczy czytając prasę i śledząc bieżące doniesienia medialne. Jedną z najczęściej wytykanych dziennikarzom manipulacji jest prawo nagłówków Betteridge'a, zgodnie z którym na każde pytanie zadane w tytule można odpowiedzieć „nie”. W ostatnich miesiącach mieliśmy jednak w górniczej branży wysyp doniesień prasowych, które wręcz proszą się o założenie osobnej strony: „NZG – sekcja węgiel”.

Sprawy samej kopalni Krupiński z wielu powodów wałkować nie zamierzam. Zresztą konsekwentnie od kilku tygodni pytany unikam komentowania tego przypadku i różnych wątków z nim związanych. Kiedy jednak kolejna osoba podesłała mi link do materiału redaktor Anity Gargas o wątku niemieckiej HMS Bergbau w tej sprawie, zdecydowałem w końcu, że przynajmniej zobaczę, co serwowane było zwykłym odbiorcom telewizyjnej sensacji. Wątków niedopowiedzianych i manipulacji było w programie na tyle dużo, że nadawałby się on na osobny artykuł, a może i całą stronę, dlatego sięgnę więc tylko po pierwszy z brzegu, w którym postawiona została teza, że Polska musi swoje kopalnie zamykać, a „Niemcy cały czas budują kopalnie nowe” (cytat z komisarz Bieńkowskiej).

Problem niemieckiej emisji CO2 nie jest żadną tajemnicą, tak samo jak i to, że prywatne kopalnie węgla brunatnego radzą sobie całkiem nieźle, przynajmniej na tle ostatnich, wygaszanych już dwóch kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Ruhry i Westfalii (w przyszłym roku na powierzchnię ma wyjechać ostatnia tona). Niemcy wciąż są przecież największym producentem tego pierwszego paliwa, a z uwagi na jego właściwości – również największym odbiorcą. Trzeba jednak pamiętać, że kopalnia odkrywkowa węgla brunatnego kopalni głębinowej węgla kamiennego nierówna, i jeżeli mamy szukać punktu odniesienia, to nie możemy sobie pozwolić na takie uproszczenia. Podobnie sprawa ma się z samym węglem energetycznym – żeby mówić o jego nadpodaży lub deficytach, trzeba wiedzieć, co ze sobą zestawiamy.

W ub. tygodniu przez media przewinęło się kilka artykułów o tym, że w zasobnej w „czarne złoto” Polsce zaczęło tego paliwa brakować. Naturalne skojarzenia nasuwają od razu kilka pytań, z których to o sens zamykania kopalń na pierwszy rzut oka wydaje się być oczywiste, tak samo jak na pierwszy, drugi i nawet trzeci rzut oka każdy zwał miału wygląda tak samo. Dla przeciętnego Kowalskiego kopalnia to kopalnia, a dla Nowaka węgiel to węgiel, dlatego kiedy jednego roku panowie słyszą, że w Polsce na zwałach leży kilka milionów ton surowca, a w następnym dowiadują się, że może go zabraknąć w jego lokalnej elektrociepłowni, co poskutkuje tym ,że w styczniu będzie im zimno, to nie można dziwić się, iż ci panowie są wściekli, bo w ich odbiorze coś tu się zwyczajnie nie spina.

Odpowiedź leży oczywiście w parametrach jakościowych wydobywanego w Polsce węgla. To, że produkująca węgiel przeznaczony dla energetyki Polska Grupa Górnicza nie wyrobiła się o prawie 20 proc. ze swoim Planem Techniczno-Ekonomicznym, nie jest żadną tajemnicą. Gorzej, że swojego PTE nie wypełnił również Katowicki Holding Węglowy, bo na jego węgiel z niską siarką liczy wielu przemysłowych odbiorców na południu kraju. Najbardziej podenerwowany jest właśnie sektor ciepłowniczy, prowadzący bardzo wrażliwy społecznie biznes, a w którym już w mijającym właśnie sezonie grzewczym aż 40 proc. przedsiębiorstw w Polsce odczuło mniejsze lub większe problemy z przesuwanymi lub wypadającymi wahadłami dostaw.

Niestety sytuacji nie uratuje również węgiel z importu, który na dobre zadomowił się już w tym segmencie odbiorców. Po pierwsze dlatego, że wcale nie będzie tańszy – przed rokiem sondowano, że węgiel w ubiegło- i tegorocznym sezonie grzewczym będzie kosztował w portach ARA ok. 40 dolarów, dzisiaj wyceniany jest już na prawie 70 dolarów za tonę. Drugi czynnik to niepewne prawo, głównie działania resortu energii w kwestii blokady wprowadzania do Polski niesortu, które prawdopodobnie zacznie obowiązywać jeszcze zanim zacznie się realizacja dostaw do lokalnych ciepłowni miejskich. Pierwszy przykład z brzegu jak w tym roku będą kształtowały się ceny dla tych odbiorców, to ZEC Wałcz, który w 2016 r. zakontraktował węgiel po niecałe 230 zł netto, a w tym tygodniu kupił ten sam węgiel, w identycznej ilości i od tego samego dostawcy – prawie 120 zł drożej.

Zacząłem od Nagrody Złotego Goebbelsa, ponieważ sam padłem ofiarą krzykliwego tytułu, gdzie już w leadzie zacytowano moje słowa o tym że „węgla w Polsce nie zabraknie, pozostanie jednak kwestia ceny”, ale któryś z redaktorów postanowił opatrzyć tekst rzucającym się w oczy nagłówkiem, alarmującym, że Polsce grozi niedobór. I fakt, problem już istnieje i może się nasilać w kolejnych miesiącach, ale jak zawsze w takich przypadkach apeluję – nec temere, nec timide (łac. „bez strachu, z rozwagą”).

 


Dyrektor Działu Analiz Rynku Węgla Energomix i założyciel serwisu polishcoaldaily.com

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.