Od szykan, krat i łez

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Podczas ostatniego posiedzenia zarząd spółki przyjął plan techniczno-ekonomiczny na 2016 r. Niebawem dokument zostanie przekazany radzie nadzorczej spółki celem jego zatwierdzenia. Dokument ten zakłada wzrost produkcji i sprzedaży węgla przy nieznacznym spadku jednostkowych kosztów produkcji

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

696... - cyfra po cyfrze wybieram numer zapisany na kartce. Jeszcze nie ma połączenia, jeszcze trwa wybieranie. I nagle w słuchawce znajomy głos i znajome słowa. Ten głos i te słowa, które – zapewne niezależnie od dzisiejszych sym- i antypatii – cztery dekady wstecz jednoczyły, a nie dzieliły; budziły dreszcze emocji u słuchającego, nie pozwalały być obojętnym. „Żeby Polska była Polską” - płynie wers za wersem. Pięć sekund, dziesięć, piętnaście. - Kazimierz Szaliński, słucham - mocny, może trochę zachrypnięty, głos przerywa moment zadumy. A więc numer jest dobry...

Kazimierz Szaliński, rocznik 1954. Kombajnista w KWK Bobrek. Bohater, który – jak sam powiada – trochę z przypadku wciągnięty został w tryby wielkiej historii. - Słuchałem Radia Wolna Europa i Głosu Ameryki, więc co nieco wiedziałem o strajkach w Gdańsku, o protestach w Jastrzębiu. Ale z chłopakami z naszej kopalni „politykowaliśmy” właściwie tylko przy piwie. Albo na ławeczce przy szybie; narzekaliśmy na zaopatrzenie. Jedni chcieli nowych butów, inni woleliby nowe rękawice... Gdyby wtedy wyszedł do nas sekretarz partii i wysłuchał naszych wniosków, pewnie rozeszłoby się po kościach. Ale on tylko łypał na nas spode łba zza firanki w swym gabinecie – wspomina wydarzenia z sierpnia 1980, rozgrywające się najpierw na terenie zakładu, a potem i całego miasta.

Opowiada o przedstawicielu Bytomskiego Zjednoczenia Przemysłu Węglowego, prowadzącym negocjacje z przedstawicielami załogi, który w jasnym garniturze i ze złotymi sygnetami na palcach przypominał raczej... cinkciarza niż poważnego dyrektora państwowej firmy. O kolegach ze zmiany, masowo wrzucających do „waszkorbów” partyjne legitymacje. I o „porozumieniu bytomskim”, pozostającym w cieniu Porozumień Jastrzębskich, a tym bardziej Gdańskich (to już dziś oficjalne terminy historyczne). – Niesłusznie; to w naszym dokumencie znalazł się po raz pierwszy zapis nie o „wolnych sobotach”, ale o „WSZYSTKICH wolnych sobotach” – podkreśla.

W lutym 1981 został sekretarzem Komisji Zakładowej NSZZ na Bobrku, ale też „człowiekiem od specjalnych poruczeń”. Jeździł do kopalni Manifest Lipcowy, do stoczni w Gdańsku. - Wiem, imienia Lenina, ale do dziś to słowo z trudem przechodzi mi przez gardło – zaznacza. Gdy 13 grudnia tego roku junta wojskowa wydała wojnę narodowi, był jednym z niewielu pasażerów nocnego pociągu ze Śląska na Wybrzeże; dostał misję skontaktowania się ze stoczniowcami i rozpoznania, jak tam wygląda sytuacja po wyprowadzeniu wojska z koszar, wyjeździe czołgów na ulicę, powtórzeniu po wielokroć przez reżimowe media budzących grozę słów „Rada Państwa (…) wprowadziła dziś o północy stan wojenny na obszarze całego kraju”.

„W zieleni drzew już tonie maj, 
W opłotkach kwitnie bez,
Syneczku, spójrz: już wolny kraj
Od szykan, krat i łez”

To wersy „Kartki od ojca”, pieśni, która powstała w ośrodku dla internowanych gdzieś w bieszczadzkich ostępach; tam, gdzie osadzono także Kazimierza Szalińskiego, wówczas tatę sześcioletniego syna. 7 maja 1982 r. stan wojenny – a tym samym wspomniana wielka historia – zapukał także do drzwi mieszkania pana Kazimierza przy ulicy Felińskiego w Bytomiu. Miejska (w Bytomiu), a potem wojewódzka (w Katowicach, słynny „pentagon”) komenda milicji, zakład karny w Zabrzu-Zaborzu, ośrodek dla internowanych w Uhercach Mineralnych (31 km od słynnego Arłamowa, mniej więcej tyle samo od granicy z „Wielkim Bratem”) – to kolejne „przystanki” w jego – paradoksalnie – drodze do wolności. Wolności kraju, wolności jego obywateli. Droga do tej wolności, do tego „Żeby Polska była Polską”, zabrała jeszcze wiele kolejnych lat.

– Potraciliśmy na niej wiedzę o tych często bezimiennych bohaterach, którzy wcale nie chcieli tworzyć historii. Chcieli tylko wprowadzać w życie swoje – całkiem zwyczajne w wolnym kraju – ideały. Wyszła z tego wielka rzecz i dziś trzeba przywracać pamięć o nich – mówi Damian Majcherek, dyrektor ds. pracy w spółce Węglokoks Kraj, do której należy dziś KWK Bobrek-Piekary. Wystawę pamiątek Kazimierza Szalińskiego (w 1989 r. został na Bobrku przewodniczącym Komitetu Zakładowego NSZZ Solidarność) dokumentujących okres jego internowania (zdjęcia, kartki pocztowe, ulotki i medale powstałe w miejscach odosobnienia, ale także specjalna makatka dla małżonki, wymalowana pięknie pisaami na... więziennym prześcieradle) zaprezentowano w cechowni kopalni Bobrek-Piekary ruch Bobrek dzięki patronatowi Organizacji Międzyzakładowej NSZZ Solidarność Górnictwa Węgla Kamiennego w Bytomiu, działającej przy Węglokoks Kraj Sp. z o.o. To materialne świadectwa naszej historii. Równie ważne – a nikt, kto miał okazję choćby przez chwilę Pana Kazimierza posłuchać, nie ma co do tego wątpliwości – jest, by przechować to, co formy materialnej nie ma: wspomnienia i emocje „bezimiennych bohaterów”. Kto pomoże w tym dziele?

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wojskowy pkp cargo

Przewoźnik pracujący dla kopalń z zyskiem netto po 6 miesiącach 117,8 mln zł

Zysk netto Grupy PKP Cargo przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej po 6 miesiącach 2026 r. wyniósł 117,8 mln zł - podała spółka w środowym raporcie finansowym. W II kw. br. ten zysk wyniósł 163,6 mln zł.

Motyka: Prezydent walczy z nami kosztem polskich kierowców

Prezydent dzisiaj walczy z nami kosztem polskich kierowców - ocenił w czwartek w Poznaniu minister energii Miłosz Motyka. Polityk zaznaczył, że brak podpisu głowy państwa pod ustawą o nadzwyczajnych zyskach koncernów paliwowych oznacza wyższe ceny na stacjach benzynowych.  

Do połowy września zarejestrowano ponad 207 tys. incydentów cyberbezpieczeństwa

Zespoły CSIRT NASK, CSIRT GOV oraz CSIRT MON do połowy września zarejestrowały ponad 207 tys. incydentów cyberbezpieczeństwa - poinformował w czwartek Michał Strzelczyk z Ministerstwa Cyfryzacji (MC). Liczba ta wzrośnie w związku ze zwiększoną aktywnością oszustów w okresie wyprzedaży - dodał.

Kraków w jeden dzień bez bagażu: jak zaplanować zwiedzanie między pociągiem a samolotem

Jeśli masz w Krakowie tylko kilka godzin, na przykład między przyjazdem pociągu a wieczornym lotem, najwięcej czasu odzyskasz, pozbywając się bagażu na samym początku. Centrum Krakowa jest zwarte: z dworca Kraków Główny na Rynek Główny idzie się około 15 minut, a stamtąd na Wawel kolejne 10–15. To trasa, którą da się przejść pieszo, ale nie z walizką na kocich łbach i po schodach wzgórza wawelskiego.