Od szykan, krat i łez
696... - cyfra po cyfrze wybieram numer zapisany na kartce. Jeszcze nie ma połączenia, jeszcze trwa wybieranie. I nagle w słuchawce znajomy głos i znajome słowa. Ten głos i te słowa, które – zapewne niezależnie od dzisiejszych sym- i antypatii – cztery dekady wstecz jednoczyły, a nie dzieliły; budziły dreszcze emocji u słuchającego, nie pozwalały być obojętnym. „Żeby