Od połowy lutego mamy do czynienia z wyraźnym osłabieniem walut rynków uważanych za rozwijające się

1587370243 monetypieniadze

fot: Newseria

Choć badania pokazują, że stopa oszczędności Polaków systematycznie rośnie, to jest wciąż niższa niż w innych krajach UE

fot: Newseria

Oczekiwane ożywienie gospodarcze w USA, wzrost inflacji i rentowności obligacji rynków rozwiniętych szkodzą złotemu - tłumaczył główny ekonomista Santander Bank Polska Piotr Bielski. Do tego dochodzi niepewność związana z orzeczeniem SN w sprawie kredytów walutowych i obawy o interwencje NBP.

Zdaniem Bielskiego, jeżeli spojrzy się w szerszym kontekście, nie tylko na złotego, to widać wyraźnie, że od połowy lutego mamy do czynienia z wyraźnym osłabieniem walut rynków uważanych za rozwijające się. To dotyka szerokiej grupy walut, w tym tureckiej liry, randa południowoafrykańskiego, meksykańskiego peso i nawet rubla, który powinien rosnąć wraz ze wzrostem cen ropy - zwrócił uwagę ekonomista.

Genezą tego trendu, jak wyjaśnił Bielski, jest sytuacja na światowych rynkach finansowych związana z oczekiwaniem tzw. reflacji - powrotu inflacji do wysokich poziomów w ślad za mocnym ożywieniem gospodarczym. Inwestorzy spodziewają się bowiem silnego odbicia w Stanach Zjednoczonych. Z tym wiąże się także trend wzrostu rentowności obligacji na rynkach rozwiniętych - w Stanach Zjednoczonych czy w strefie euro - i umocnienia dolara. Te czynniki nie pomagają walutom rynków rozwijających się.

- Ogólnie mocniejszy dolar, jak i wyższe rentowności amerykańskich obligacji nie sprzyjają rynkom rozwijającym się. Jeśli rentowność obligacji amerykańskich jest prawie tak wysoka, jak rentowności obligacji polskich, to jaki sens dla amerykańskiego inwestora ma kupowanie naszych obligacji? On zarobi tyle samo kupując papiery amerykańskie, a jednocześnie nie bierze na siebie ryzyka kursowego - tłumaczył przedstawiciel Santandera BP.

Tym samym większa atrakcyjność inwestycji na rynkach rozwiniętych powoduje mniejszą atrakcyjność inwestycji na rynkach o podwyższonym ryzyku. - Taka mieszanka trendów dla naszej waluty oraz walut, które są z nią w tym samym koszyku, jest niekorzystna - dodał Bielski.

Według niego w tle są jeszcze przynajmniej dwa powody, dla których złoty - spośród walut rynków rozwijających się - nie jest walutą pierwszego wyboru. Pierwszy to niepewność związana z planowanym w marcu orzeczeniem Sądu Najwyższego dotyczącym kredytów walutowych, a drugi - niepewność dotycząca działań Narodowego Banku Polskiego.

Co prawda od początku roku nie mieliśmy do czynienia z interwencjami walutowymi, niemniej bank centralny miesiąc w miesiąc podtrzymuje stanowisko, że wkroczy, jeżeli będzie to uzasadnione. To tworzy pewną granicę tego, jak daleko złoty może się umocnić, ale jeśli chodzi o osłabienie, to tej granicy nie ma - powiedział Bielski. Zaznaczył, że inwestorzy mają świadomość, że potencjał do umocnienia złotego w krótkim horyzoncie jest ograniczony działalnością NBP.

Niemniej, jak zauważył ekonomista, złoty nie jest bardziej poturbowany niż inne waluty regionu. Podobnie - forint, korona, lira czy rand osłabiają się od kilku tygodni.

Zdaniem Bielskiego potencjał osłabienia złotego jeszcze nie został wyczerpany. Dopóki nic nie zakłóci wiary, że ożywienie w Stanach Zjednoczonych i wyższa inflacja powróci, możemy widzieć osłabienie naszej waluty i innych walut naszego regionu. W ciągu najbliższego tygodnia możemy testować poziom 4,65 zł za euro - uważa Bielski.

W jego ocenie wahanie w okolicach 4,60 za euro możemy obserwować do połowy tego roku. - Do połowy roku, w związku z przedłużającymi się lockdownami, pewnie nie zobaczymy też mocniejszych danych z gospodarki. Zakładamy natomiast, że w drugiej połowie roku złoty będzie się umacniał, bowiem gdy globalne ożywienie się zacznie, a poziom szczepień będzie wystarczający, polska gospodarka ma szanse pozytywnie się wyróżnić w tempie odbicia od dna. Nie będzie też powodu, aby NBP nadal stał na straży kursu, więc groźba interwencji zejdzie na dalszy plan - powiedział ekonomista.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Przy rejestracji używanego auta nie trzeba już pokazywać tablic w urzędzie

W środę weszły w życie przepisy, dzięki którym przy rejestracji używanego auta nie trzeba już zdejmować tablic rejestracyjnych, po to, by pokazać je w urzędzie - poinformował minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Zamiast tego, od tej pory wystarczy złożyć oświadczenie o tym, że tablice są w dobrym stanie.

Koncesjonariusz autostrady A4 Katowice-Kraków zamierza dalej działać po wygaśnięciu koncesji

Spółka Stalexport Autostrady, czyli właściciel koncesjonariusza autostrady A4 Katowice - Kraków, zamierza dalej działać po wygaśnięciu koncesji w przyszłym roku. Chce bazować na dotychczasowym doświadczeniu w zarządzaniu infrastrukturą - wynika z wtorkowej informacji.

Państwowy gigant powołał do rady nadzorczej dwóch nowych członków

Obradujące we wtorek w Płocku Zwyczajne Walne Zgromadzenie Orlenu powołało do rady nadzorczej, na wniosek Skarbu Państwa, prezesa KGHM Polska Miedź Remigiusza Paszkiewicza i Marcina Siudy, dyrektora pionu finansów w Polskim Holdingu Hotelowym. Po tych głosowaniach obrady się zakończyły.

1692347548 2praca

Liczba pracujących w Polsce obcokrajowców wzrosła o ponad 77 tys.

W ostatnim dniu grudnia 2025 r. pracę w Polsce wykonywało ponad 1,141 mln cudzoziemców, a więc o 7,2 proc. więcej niż w ostatnim dniu grudnia 2024 r. - podał we wtorek GUS. W porównaniu do poprzedniego miesiąca ich liczba zwiększyła się o 0,3 proc.