Od kostki czy od szyi? Oto jest pytanie. Dwaj ratownicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW mają już ten dylemat z głowy

fot: Kajetan Berezowski

Arkadiusz Majtler i Tomasz Walo prezentują swe ciała pokryte tatuażami

fot: Kajetan Berezowski

 

Tatuaże najprawdopodobniej symbolizowały status społeczny, wiedzę magiczną, a często również siłę fizyczną. Miały bardzo ważne znaczenie dla amerykańskich Indian. Ich symbolika odsyłała bowiem do mistycznego świata przodków. Tatuaże zdobiły ciała brytyjskich monarchów: Edwarda VII i Jerzego V. Kazał go sobie wykonać także następca austro-węgierskiego tronu, arcyksiążę Franciszek Ferdynand. Z czasem przestały być popularne. Jeszcze tak niedawno temu tatuaże stanowiły tabu. Uważano je za produkt subkultury więziennej.

Czasy jednak się zmieniają, a wraz z nimi mody. Tatuują się młodzi i starsi, bez względu na status społeczny i finansowy. Arkadiusz Majtler i Tomasz Walo, ratownicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW, również ozdobili swe ciała artystycznymi malowidłami. Pierwszy postanowił, że zrobi to z dołu do góry, drugi wybrał odwrotny kierunek. 

Pierwsze dzieło
– Tatuaż fascynował mnie od najmłodszych lat. Kiedyś miałem okazję obejrzeć film o meksykańskich kartelach. Ciała jego bohaterów były niemalże w całości pokryte kolorowymi malowidłami. Jeszcze zanim nastała moda na tatuaże, ja już byłem na nie zdecydowany. Chciałem mieć takie ciało, barwne, ozdobione artystycznymi rysunkami. W końcu zdecydowałem się na pierwszy tatuaż. Wykonałem go w jednym z katowickich salonów. Przedstawiał wampirzycę. Dziś mam ich na sobie dziesiątki. Dobrze mi z nimi. Kiedy rano wstaję i spoglądam w lustro, jestem zadowolony – mówi Tomasz Walo.

Jak sam przyznaje, nie miał pomysłu, w którym miejscu ulokować ten pierwszy. W końcu podjął decyzję, że zacznie zdobić skórę z góry na dół – padło na szyję.

– Ja swój pierwszy tatuaż poleciłem wykonać na kostce. Zaczęło się skromnie, od literki „A”, symbolizującej moje imię. Potem pomyślałem, że kolejne pójdą z dołu w górę – wspomina Arkadiusz Majtler.

Tomasz Walo przyznaje, że duże wrażenie zrobiły na nim również komiksy. I z tego względu zdecydował się na tzw. rękaw. Miłośnicy tatuaży zwykle starannie go planują. Ze szczegółami opowiadają tatuatorowi, jak ma wyglądać, zanim ten wbije im w skórę pierwszy tusz. Rękaw Tomasza Walo przedstawia postacie komiksowe z Marvela. Bardzo dobrze rozpoznawalni są: Hulk, Wolverine, Iron Man, Kapitan Ameryka. Tego rodzaju kompozycjom często towarzyszą motywy roślinne, geometryczne lub losowo wybrane wzory, wpisujące się w stylistykę głównego rysunku. Plecy ratownika z Chwałowic to już sztuka japońska. Tego rodzaju tatuaże powstają na bazie pięciu podstawowych barw – czerwieni, czerni, indygo, żółci oraz zieleni. Charakteryzują się bardzo bogatym wzornictwem i typowo japońską symboliką. Smoki oznaczają męskość i energię. Węże, często ze skrzydłami i ogromnymi pazurami, są uosobieniem zaciekłości, ale też przynoszą szczęście, podobnie jak drapieżne zwierzęta. Wreszcie kwiaty lotosu i wiśni – to najczęściej spotykane elementy. Istnieje powszechne przekonanie, że to właśnie tatuaż japoński jest najlepszym narzędziem do tego, aby bezpośrednio na swoim ciele zaprezentować w sposób najbardziej wyrazisty własne cechy charakteru. Nie każdy tatuator jest jednak w stanie sprostać zadaniu.

– Dlatego, aby móc się cieszyć prawdziwym dziełem, należy wybrać doświadczonego artystę. A to już niejednokrotnie kosztuje spore pieniądze. Dlatego warto trzy razy zastanowić się nad wyborem uznanego specjalisty, eksponującego swoje prace i sukcesy np. na stronach internetowych – wskazuje Tomasz Walo.

Arkadiusz Majtler z kolei upodobał sobie tematy indiańskie. Kiedyś, dawno temu, służyły one głównie do identyfikacji członków danej grupy. Współcześnie wyrażają takie cechy jak: dzielność, uporczywość i odwaga, ale też mistykę i uduchowienie. Wrażenie robią zwłaszcza rysunki barwnych pióropuszy symbolizujących upadek wroga, wilków, orłów i niedźwiedzi, podkreślających takie cechy charakteru jak odwaga, waleczność i lojalność. 

Po wszystkim to boli
– Tatuowanie to nie taki łatwy zabieg, jakby się wydawało. Bywa, że na wykonanie jednego wizerunku trzeba poświęcić kilka, a nawet kilkanaście godzin. Miałem taki rok, że w ciągu 12 miesięcy wykonałem 10 tatuaży. To sporo. Tatuowanie ma jedną wadę – po wszystkim to boli. Zaczyna się dwie godziny po seansie, a kończy…to już problem indywidualny i kwestia odporności na ból. Miesiąc bez basenu, bez sauny, cały czas opatrunki, smarowanie i kontrola, czy nie doszło do zakażenia – wyjaśnia Tomasz Walo.

– Są miejsca na ciele bardziej narażone na ból, to wszędzie tam, gdzie jest cieńsza skóra, na zgięciach kończyn, poza tym na kręgosłupie, plecach, na klatce nie. W wyniku tatuowania powstaje rana. Trzeba się liczyć z infekcją bakteryjną – wtrąca Arkadiusz Majtler.

Wiele zależy od umiejętności tatuatora i zastosowanych tuszów. Najbardziej wchłania się czerń. Tusze kolorowe najmniej się przyswajają. Tatuaże trzeba poprawiać, nawet trzy razy. Biały tusz wchłania się najtrudniej. Często tatuator nie ma wyboru, musi pracować w ranie.

Tomaszowi Walo nie pozostało na ciele wiele miejsca na kolejne dzieła.

– Jeszcze coś się wygospodaruje, może na dłoniach. Gry komputerowe, Mortal Kombat, postać komiksowa. Twarzy nie ruszę – opowiada o swoich planach.

– Kiedyś tatuator zaproponował mi wizerunek górnika na udzie. Pojechaliśmy na konwencję tatuażu. Podobał się, ale nagrody nie dostał – wspomina.

Plany na przyszłość ma także Arkadiusz Majtler. Rozważa kolejne scenariusze. Elementy indiańskie umieści najprawdopodobniej na jednej nodze, drugą pozostawi bez tatuaży.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jak Konopnicka odwiedziła hutę, a Żeromski dąbrowskich górników

Przemysłowa Dabrowa Górnicza kryje wiele literackich tajemnic. W mieście, gdzie przed 100 laty dominowało hutnictwo i górnictwo regularnie bywali literaci, muzycy czy politycy.

Gliwiczanie zamieniają plastik w monumentalną sztukę

Specjalistyczne maszyny, prasa termiczna, drukarki 3D i setki plastikowych nakrętek oraz butelki PET przynoszone bezpośrednio przez mieszkańców. Przez dwa intensywne lipcowe weekendy Centrum Edukacji Ekologicznej Przedsiębiorstwa Zagospodarowania Odpadów Sp. z o.o. w Gliwicach zamieniło się w unikalne, upcyklingowe „laboratorium” produkcyjne. Pod okiem artystki wizualnej Matyldy Sałajewskiej Gliwiczanie testowali granice tworzyw sztucznych z odzysku, tworząc elementy pod wielkoformatową instalację kinetyczną.

Górnik z Chwałowic zwycięża debiutując w nowej dyscyplinie

Cage Boxingu to boks w rękawicach do MMA. Zawodnicy walczą ze sobą na ringu o wielkość 9 metrów kw. Reguły walki są bardzo zbliżone do bokserskich. Ciosy proste, sierpowe czy haki – wszystko jest dozwolone. Rywalizacja trwa przez 3 rundy po 3 minuty.

Uwaga! Startuje kolejna edycja projektu „Pamiętniki kobiet z rodzin górniczych”

Po raz drugi pod egidą Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, a po raz szósty w całej historii projektu, zapraszane są wszystkie panie, związane z branżą górniczą, do napisania lub nagrania swoich wspomnień. Już we wrześniu zaplanowano spotkania pamiętnikarskie, a od sierpnia trwa nabór nowych opowieści.