Od ich decyzji zależy życie górników
Jednym z zaleceń komisji WUG, badającej przyczyny i okoliczności katastrofy w ruchu Śląsk kopalni Wujek sprzed półtora roku, było przeprowadzenie specjalistycznych szkoleń dla dyspozytorów kopalń. Jego adresatami byli wszyscy przedsiębiorcy górniczy. Od wielu tygodni takie dokształcanie odbywa się systematycznie w katowickim Centrum Edukacji Gawos. Dotąd objęło ono 146 dyspozytorów z 12 kopalń węgla kamiennego.
Słuchaczami tych wysoce specjalistycznych kursów są nowicjusze ze świeżo nabytymi uprawnieniami, dyspozytorzy etatowi z wieloletnim już stażem i doświadczeniem oraz tzw. dyspozytorzy niedzielni, a więc ci, którzy na co dzień pełnią inne funkcje w ruchu zakładów górniczych, natomiast w tę rolę wchodzą rzadko, czyli zazwyczaj w dni świąteczne.
– Dyspozytor to szczególna funkcja w kopalni. To człowiek, który w każdej kryzysowej sytuacji pierwszy podejmuje decyzje. Zatem od jego wiedzy, prawidłowej oceny biegu zdarzeń, właściwych i w porę podjętych działań, a także decyzyjnej odwagi często zależy życie górników – definiuje rolę kopalnianego dyspozytora Jerzy Śpiechowicz, wykładowca Gawosu.
Waga pierwszych decyzji
– Przyjmijmy hipotetycznie, że w kopalni doszło do wypadku. Pierwszym obowiązkiem dyspozytora jest organizacja pomocy. Tej wstępnej, na dole, ale i tej dalszej, z rejestracją i udokumentowaniem zdarzenia, powiadomieniem właściwych służb, aż po wezwanie karetki i zapewnienie poszkodowanemu pomocy medycznej – wyjaśnia Adam Kowalski, wykładowca łączności i teletechniki górniczej.
Atutami prowadzącego szkolenia Centrum Gawos są z jednej strony wykładowcy, posiadający konieczne uprawnienia oraz przygotowanie dydaktyczne, techniczne i prawne oraz doświadczenie zawodowe w ruchu kopalni, a z drugiej – najnowszy sprzęt dyspozytorsko-metanometryczny i alarmowo-rozgłoszeniowy w sali szkoleń. Co ważne: w 8-godzinnym kursie uczestniczy jednorazowo maksimum sześciu słuchaczy. Ma on postać seminarium z akcentami położonymi na rozważanie wybranych przypadków, dyskusję z omawianiem konkretnych okoliczności oraz ćwiczenia praktyczne.
Pod presją paragrafów
W miniony poniedziałek w takim seminarium brało udział sześciu dyspozytorów z należących do Kompanii Węglowej kopalń Chwałowice i Marcel. Pierwszą postacią porannej części szkolenia, poświęconej prawnym aspektom dyspozytorskich zachowań, był Jerzy Śpiechowicz. W swoim wywodzie, odwołując się do doświadczeń biegłego sądowego, przywoływał i omawiał rozmaite rzeczywiste sytuacje, które w ostatnich latach zdarzały się w ruchu zakładów górniczych, z ich dyspozytorskimi zachowaniami w tle. Te jednostkowe ilustracje z odwołaniem do konkretnych przepisów niezorientowanego obserwatora mogły mrozić mnożeniem sankcji, wyrażających się na ogół zagrożeniem wieloletnim pozbawieniem wolności.
– Pamiętajcie, że w sądzie zawsze będziecie po tej gorszej stronie. Trzymajcie się więc skrupulatnie litery przepisów, pamiętając nade wszystko o nakazie wycofania załogi w sytuacjach zagrożenia – podpowiadał Śpiechowicz.
– Kombajn dojechał do góry, słyszę jeden sygnał o zagrożeniu metanowym. Mam zarządzać wycofanie załogi? Być może spadł kamień i przytkał lutnię, wywołując chwilowe przekroczenie dopuszczalnych stężeń. Mijają dwie, trzy, pięć sekund i sytuacja wraca do normy. Nie da się w tak krótkim czasie sięgnąć po telefon i zarządzić wycofania załogi. Tym bardziej, że każde przekroczenie dopuszczalnych wartości wybija prąd i jego powtórne włączenie wymaga kontroli miejsca. Niepokojące byłoby to, gdyby sygnały się powtarzały – powątpiewał jeden z dyspozytorów.
– Odnotowujcie w takich sytuacjach to, co robicie. W takim przypadku: „nie zarządziłem wycofania załogi, bo zagrożenie trwało trzy sekundy, po czym sytuacja wróciła do normy” – podpowiadał Śpiechowicz.
Alarmowe symulacje
Drugą częścią szkolenia dyspozytorów jest oswajanie słuchaczy z najnowszymi rozwiązaniami z zakresu budowy oraz zasad działania najnowocześniejszych systemów alarmowo-rozgłoszeniowych oraz gazometrycznych.
– W przygotowanym dla kursantów zestawie zajęć kładziemy nacisk zwłaszcza na praktyczne przypomnienie i przećwiczenie tych wszystkich funkcji, które spełniają urządzenia, pozostające na co dzień w zasięgu ich ręki. Na tym polega w gruncie rzeczy istota prowadzonych treningów dyspozytorskich – wyjaśnia Adam Kowalski.
Ten fragment szkolenia, z praktycznym ćwiczeniem łączności dyspozytorskiej i alarmowej, przedzielają sygnały o zróżnicowanej modulacji, wysokości i natężeniu dźwięków. Składają się na nie połączenia indywidualne, grupowe i gazometryczne.
– Bardzo ważnym elementem treningu są próbne alarmy, prowokowane, a potem usuwane przez samych kursantów. Są nimi dyspozytorzy-ruchowcy, którzy – korzystając z naszego sprzętu – mogą u nas bezpiecznie wywoływać rozmaite nadzwyczajne sytuacje, a potem samodzielnie sobie radzić z ich przezwyciężaniem. Nie jest to możliwe na żywym organizmie kopalni – tłumaczy Adam Kowalski.