Obecnie aż 600 tys. mieszkańców kraju morawsko-śląskiego jest uzależnionych od węgla

1471423433 paskow okd 4

fot: ARC/OKD

Wydłużenie okresu wydobycia węgla przez OKD częściowo rozwiązywałoby problem zagrożenia blackoutem w kraju morawsko-śląskim

fot: ARC/OKD

Nasi południowi sąsiedzi mają coraz większe obawy o to, czy kolejna zima nie przywita ich blackoutem. Najgorszym scenariuszem – jak zauważają – byłyby przerwy w dostawach węgla z Polski. Zdaniem tamtejszych ekspertów, w obecnej sytuacji politycznej i surowcowej, w jakiej znalazła się Europa, nie jest to wykluczone.

- W naszym regionie od węgla kamiennego uzależnione są ciepłownie i fabryki. Kiedy OKD ogłosiło, że kończy wydobycie, wszyscy znaleźli w Polsce alternatywnych dostawców i zakontraktowali węgiel. Na razie jest w porządku. Jednak sami Polacy importują z Rosji 20 mln ton węgla rocznie. Gdyby wstrzymano dostawy z Rosji, Polacy przestali eksportować węgiel do Czech, a to oznaczałoby dla nas klęskę – mówi dla portalu Seznam.cz Jakub Unucka, zastępca hetmana kraju morawsko-śląskiego.

Obecnie aż 600 tys. mieszkańców kraju morawsko-śląskiego jest uzależnionych od ogrzewania węglem kamiennym, reszta ogrzewa mieszkania gazem.

- Gdyby zabrakło gazu, to nie ma dla nich alternatywy. Jeśli chodzi o dużych odbiorców, huty, czy ciepłownie, tam jest to bardziej skomplikowane. W przypadku całkowitego kryzysu, prawdopodobnie musieliby ponownie uruchomić kotły węglowe, które gdzieniegdzie jeszcze pozostały – dodaje zastępca hetmana.

Jeszcze cztery lata temu morawsko-śląski kraj rok rocznie zużywał sześć milionów ton węgla kamiennego. W tym czasie OKD wydobywało około połowy z tego, reszta była importowana. Około połowę z tych sześciu milionów wykorzystywano do produkcji koksu, jedną szóstą do produkcji energii elektrycznej, resztę do ogrzewania.

Teraz Czesi obawiają się czy jesienią br. będą mieli prąd i ciepło. ČEZ intensywnie poszukuje gruntów pod elektrownie słoneczne o łącznej mocy 2,4 gigawatów.

- W rzeczywistości byłby to zamiennik dla 800-megawatów. Jeśli produkcja energii słonecznej ma zastąpić węgiel, potrzeba trzykrotnie większej mocy. Panele solarne nie rozwiązują problemu w okresie zimowym – podkreśla.

Rozwiązaniem – jego zdaniem - mogą być gazowe jednostki kogeneracyjne, które byłyby budowane w ciepłowniach. Ale takie inwestycje muszą mieć gwarancję zwrotu, bo niby dlaczego Veolia miałaby inwestować w kogenerację, skoro ekonomicznie się to nie spina? – pyta wicehetman.

- W Czechach nie ma jeszcze systemu rezerw mocy. Musiałaby się na to zgodzić Unia Europejska, inaczej pomoc publiczna byłaby sprzeczna z prawem. Polakom udało się, Czechom nie, przeoczyliśmy negocjacje. Wszyscy chowają głowy w piasek, wszyscy udają, że nie będzie problemu, wszyscy mówią: energia słoneczna nas uratuje. Ale nie uratuje. Pierwszy blackout będzie dla nas nauczką. Wtedy może znajdzie się rozwiązanie – zwraca uwagę Unucka.

Ostrawskie koksownie od kilku lat importują węgiel.

- Produkcja koksu może w końcu się na tym skończyć, huta sobie z tym poradzi. Będzie to kosztować kilkaset miejsc pracy, a stalownie w Czechach, Niemczech, Austrii i Włoszech będą wolne od koksu z Karwiny. To, co spędza nam sen z powiek, to dwa miliony ton węgla, który jest tutaj wykorzystywany do ogrzewania gospodarstw domowych i budynków użyteczności publicznej. Policzyliśmy, że gdyby spalać wszystkie odpady, to moglibyśmy wyprodukować energię i ciepło w zamian za 100 tys. ton węgla. Lecz nie mamy spalarni odpadów. Jeśli Bóg da, pierwsza będzie w Karwinie w 2027 r. Do tego czasu nie możemy więc liczyć na odpady, a 100 tys. ton węgla wciąż brakuje. Obliczyliśmy, że jeśli spalimy wszystko, co rośnie w naszym regionie, wszystko, co jest w stanie wytworzyć ziemia, to zastąpilibyśmy ok. 100 tys. t węgla. Ale w rzeczywistości możemy spalić nie więcej niż 30 proc. tego. Biomasa niczego nie rozwiązuje. Ogromną zaletą jest to, że mamy metan, który naturalnie występuje w kopalniach węgla. Był wydobywany w OKD. 95 proc. zużyto do ogrzewania kopalń. Dziś z tego ciepła nie ma już żadnego pożytku. Więc jest pewien potencjał. Państwowe przedsiębiorstwo DIAMO chce prowadzić działalność w zakresie wydobycia metanu. Jest to jednak pięść przyszłości   – wskazuje dalej.

- Chcemy wykorzystać metan do ogrzewania stref przemysłowych, które powinny powstać na terenach górniczych, ale to wszystko za mało – podkreśla wicehetman morawsko-śląski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.