Obama: Problem wycieku ropy nie został całkowicie rozwiązany

Obama barack daylife com

fot: PAP

Barack Obama wypoczywający z rodziną w Bar Harbour uznał w piątek, że mimo spóźnionego sukcesu BP problem nie jest jeszcze zażegnany

fot: PAP

Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama oświadczył w piątek, że mimo widocznego zatamowania wycieku ropy w Zatoce Meksykańskiej, problem nie został jeszcze całkowicie rozwiązany.

Koncern BP nałożył na ujście ropy kopułę, która zatamowała w czwartek jej wyciek. Obama powiedział, że zatamowanie wycieku jest "dobra nowiną", ale należy zachować ostrożność, dopóki nie zostanie znalezione trwałe rozwiązanie problemu.

 

O godz. 14.25 czasu lokalnego w czwartek, po tym jak inżynierowie stopniowo zamknęli ostatni z trzech zaworów 75-tonowej, szczelnie dopasowanej kopuły, ropa przestała wypływać do wód zatoki.

 

Wyciek powstrzymano 85 dni, 16 godzin i 25 minut po pierwszych doniesieniach o wybuchu na platformie wydobywczej Deepwater Horizon, który zabił 11 osób i spowodował katastrofę ekologiczną.

 

BP drąży obecnie dwie studnie, dzięki którym ma zamiar wpompować cement i muł do miejsc przecieku, w nadziei na jego całkowite zatamowanie do połowy sierpnia.

 

Wyciek ropy ze złoża pod dnem Zatoki Meksykańskiej to największa katastrofa ekologiczna w historii USA. Do wód zatoki wypłynęło według wstępnych ocen od 354 do 698 mln litrów ropy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.