Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.52 PLN (+2.01%)

KGHM Polska Miedź S.A.

282.60 PLN (-0.49%)

ORLEN S.A.

128.40 PLN (-0.33%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.48 PLN (+0.89%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.22 PLN (+2.22%)

Enea S.A.

21.06 PLN (+2.03%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.30 PLN (-0.82%)

Złoto

5 061.70 USD (-0.44%)

Srebro

81.34 USD (-3.06%)

Ropa naftowa

103.14 USD (+1.44%)

Gaz ziemny

3.13 USD (-3.72%)

Miedź

5.76 USD (-1.19%)

Węgiel kamienny

126.65 USD (-1.82%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.52 PLN (+2.01%)

KGHM Polska Miedź S.A.

282.60 PLN (-0.49%)

ORLEN S.A.

128.40 PLN (-0.33%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.48 PLN (+0.89%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.22 PLN (+2.22%)

Enea S.A.

21.06 PLN (+2.03%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.30 PLN (-0.82%)

Złoto

5 061.70 USD (-0.44%)

Srebro

81.34 USD (-3.06%)

Ropa naftowa

103.14 USD (+1.44%)

Gaz ziemny

3.13 USD (-3.72%)

Miedź

5.76 USD (-1.19%)

Węgiel kamienny

126.65 USD (-1.82%)

O wyjątkowym górniku i jego dziełach

Mainkafotarc

fot: arc

Karl Franz Mainka, piewca górniczej roboty

fot: arc

O życiu i pracy Karla Franza Mainki zachowały się jedynie skąpe informacje.

Bodaj żaden człowiek wykonujący swoją pracę nie jest tak mocno narażony na utratę zdrowia i życia jak reprezentant stanu górniczego. Również żaden uzysk pod względem gospodarczym nie był w minionych stuleciach tak bardzo podporządkowany przypadkowi jak właśnie górnictwo – to słowa Karla Franza Mainki, górnika, pisarza, poety i gawędziarza. Opublikowany niedawno zbiór tekstów jego autorstwa rzuca nowe światło na to, jak żyło się i pracowało kiedyś na Górnym Śląsku.

O życiu i pracy Karla Franza Mainki zachowały się jedynie skąpe informacje. Pochodził z górniczej rodziny mieszkającej w Tarnowskich Górach, mieście, które zasłynęło z pierwszej na Górnym Śląsku maszyny parowej, uruchomionej w 1788 r. A było to wydarzenie znamienne, skoro sam Goethe w 1790 r. udał się do miasta, aby obejrzeć to cudo techniki.

Pisarz naturszczyk
Na początku XX w. na Górnym Śląsku szybko rozwijał się przemysł. Pracy nie brakowało, ale rodziły się pierwsze problemy związane z asymilacją różnych grup narodowościowych mówiących kilkoma językami. Matka Franza Mainki pochodziła ze wsi Leśnica, leżącej dziś w województwie opolskim. Po śmierci ojca, w wieku dziewięciu lat Mainka mieszkał tam z matką. Jego brat Josef, starszy o siedem lat, był już wtedy górnikiem. Po ukończeniu szkoły podstawowej Karl przez dwa lata pracował jako urzędnik w starostwie powiatowym w Tarnowskich Górach. Musiał niezbyt dobrze czuć się w garniturze i pod krawatem, ponieważ dość szybko postanowił, że zostanie górnikiem.

W 1886 r. podjął naukę w słynnej Szkole Górniczej w Tarnowskich Górach. Przerwał jednak naukę tuż przed maturą. Ponoć miał trudności z matematyką. Postanowił więc rozpocząć pracę jako szeregowy robotnik w kopalni rudy Maria w Miechowicach. W końcu przeniósł się do Chorzowa. Warunki pracy i życia w górnośląskim obszarze przemysłowym uległy w tych latach gwałtownemu pogorszeniu, dochodziło do strajków i niepokojów społecznych, na które ostro reagowało państwo. Wielu górników wierzyło więc, że w Zagłębiu Ruhry znajdą lepsze warunki do życia. Mainka też dał się skusić na przeprowadzkę. Powędrował na Zachód, do Essen. Nie znamy powodów, dla których po kilku miesiącach wrócił do domu. Czy to tęsknota za domem, czy zawiedzione nadzieje? Trudno dziś ocenić. Jednak w rodzinnych Tarnowskich Górach też nie było dla niego pracy, więc zatrudnił się w charakterze kierownika technicznego w małej kopalni w zaborze rosyjskim, na terenach Kongresówki. Po latach wrócił do Tarnowskich Gór. Pracował jako górnik w kopalniach rudy żelaza, zostając brygadzistą. W tym czasie prawdopodobnie poznał i poślubił swoją miłość, Paulinę. Para zamieszkała ok. 1912 r. w Bobrownikach.

– Pisarz naturszczyk, od dziecka uwielbiający gawędzić i snuć zawiłe historie. Człowiek, który po szychcie zasiadał nad kartką papieru, stając się piewcą górnictwa, nade wszystko kopalnictwa rudnego, w dodatku tego „starego”, niemal rzemieślniczego, sprzed kapitalistycznej eksplozji końca XIX w. Był także wyjątkowym miłośnikiem swych ukochanych Tarnowskich Gór, ich historii i zaułków, pogórniczych krajobrazów i prostych ludzi, przemierzających ulice Wolnego Miasta Górniczego – opowiada o Karlu Franzu Maince dr Sebastian Rosenbaum, który zebrał jego dzieła w jedną całość i przetłumaczył na język polski.

Mainka, choć był dwujęzyczny, pisał tylko po niemiecku. Publikował w gazetach codziennych, periodykach kulturalnych, pismach zakładowych i kalendarzach ludowych, ukazujących się na Górnym Śląsku. Jego niezliczone szkice, podania i opowiastki popadły współcześnie w niepamięć. Zbiór zatytułowany „Nie ma, nie ma, jak to bergmankowi. Osprowki górnicze i tarnogórskie z lat 1921-1936” to jedyny jak dotąd wybór tekstów tego oryginalnego piewcy górnictwa. Zawiera ponad 60 tekstów: legend o Skarbniku, wspomnień z Tarnowskich Gór końca XIX w., obrazków obyczajowych i szkiców historycznych. Mainka jawi się w nich jako miłośnik poezji górniczego stanu, opiewający jak nikt inny trud i piękno tego fachu.

Szef drużyny był niczym ojciec
– Osprowki to pierwsza obszerna prezentacja jego twórczości w języku polskim, to opowieści mówione, zrodzone w rozmowie, co lepiej odpowiada charakterowi pisma Mainki niż takie oględne i obojętne określenia, jak szkice, opowieści czy po prostu artykuły – wyjaśnia dr Sebastian Rosenbaum.

Dzięki tej niezwykłej publikacji dowiadujemy się wiele o zwyczajach i organizacji pracy w dawnych kopalniach, w tym o wprowadzonej przez Friedricha Wilhelma Redena reformie płac.

„…ekonom wciąż musiał zaganiać ludzi do pracy słowem lub knutem. Reden starał się przeciwdziałać temu fatalnemu stanowi rzeczy, wprowadzając wypłatę akordową w miejsce wypłaty od szychty. Ponieważ taki system się sprawdził, urząd górniczy każdą pracę rozdawał akordowo. W efekcie w każdym szybie poszczególne numery łączono w jedną drużynę. W danym szybie zapisywano na kwicie przepracowane szychty rębacza, wozaka, ciągarza, klęzownika, a następnie przeliczano je na jednym akordowym pasku wypłaty. System ten miał również swoje obyczajowe znaczenie, ponieważ oddziaływał wychowawczo. Szef drużyny był niczym ojciec i cała załoga danego numeru musiała mu być posłuszna. Głupota, chamstwo czy bluźnierstwa, dziś tak powszechne, nie towarzyszyły wtedy pracy, ponieważ przełożony chodnika karał za nie natychmiast surowym upomnieniem. Jeśli zdarzył się przypadek lenistwa lub nieprzestrzegania przepisów, rębacz zgłaszał zajście sztygarowi, a ten w imieniu poszkodowanego albo obrażonego obcinał winnemu szychtę o połowę. Szychta trwała jedenaście godzin – od wpół do szóstej rano do wpół do szóstej wieczorem. Godzina była przewidziana na przerwę na śniadanie i obiad.

– Teksty Karla Franza Mainki trafiają do szerokiego grona odbiorców, nie tylko do specjalistów z dziedziny górnictwa bądź historyków, i pod tym względem są wyjątkowe – podsumowuje Monika Rosenbaum z bytomskiego Wydawnictwa Dukle, które wydało książkę pod auspicjami Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Korski: Tak przemija chwała świata, czyli o śląskich zabierkach

„Tak przemija chwała świata” – ten cytat zawarty w tytule odnoszę do poruszanych dziś tematów. Obiecywałem napisać o systemie eksploatacji pokładów węgla, który narodził się na Górnym Śląsku i niemal wyłącznie w Górnośląskim Zagłębiu Węglowym. Mowa o śląskim systemie filarowym nazywanym inaczej systemem śląskich zabierek. 

Szukasz mieszkania? Pamiętaj, teraz możesz utargować nawet kilkanaście procent

Ceny transakcyjne na rynkach mieszkaniowych w największych miastach były w ubiegłym roku od 11 do 15 proc. niższe od cen ofertowych - wynika z raportu serwisu SonarHome.pl. W ocenie ekspertów, dla zainteresowanych zakupem oznacza to pole do negocjacji ze sprzedającymi.

Miasto ma dziewięć ofert na kompleksową przebudowę ul. Chorzowskiej

Gliwicki samorząd dostał dziewięć ofert w przetargu na kompleksową przebudowę ul. Chorzowskiej - przelotowej arterii łączącej centrum Gliwic z Zabrzem. Remont, przewidywany na ponad dwa lata, uwzględni m.in. zagospodarowanie terenu po zlikwidowanej 16 lat temu jedynej linii tramwajowej w mieście.

Wielka inwestycja w Porcie Gdańsk zatwierdzona. Nabrzeże Węglowe zyska drugie życie do 2029 roku

Przebudowa Nabrzeża Węglowego – Etap II oraz Nabrzeża Administracyjnego w Basenie Górniczym to inwestycja stanowiąca kontynuację prowadzonych obecnie prac związanych z rozbudową Nabrzeża Węglowego oraz Nabrzeża Rudowego. Ma na celu zwiększenie potencjału operacyjnego Portu Gdańsk w zakresie obsługi ładunków.