O bezpieczeństwie w górnictwie rud miedzi

Z inicjatywy dyrektora Okręgowego Urzędu Górniczego we Wrocławiu we wtorek (9 listopada br.), w siedzibie KGHM Polska Miedź są, odbyła się narada poświęcona bezpieczeństwu pracy w kopalniach rud miedzi – dowiedział się portal nettg.pl z informacji przekazanych przez Wyższy Urząd Górniczy.

 

Udział w niej wzięli przedsiębiorcy, kierownicy ruchu zakładów górniczych, kierownicy działów bezpieczeństwa i higieny pracy, zakładowi społeczni inspektorzy pracy oraz przedstawiciele innych podmiotów działających na obszarze zakładów górniczych mieli możliwość poruszenia rozmaitych zagadnień bezpieczeństwa z reprezentantami nadzoru górniczego.


W czasie spotkania omówiono przede wszystkim stan wypadkowości i bezpieczeństwa pracy w II i III kwartale 2010 r. oraz przyczyny i okoliczności zaistniałych w ostatnim okresie wypadków przy pracy, a także innych niebezpiecznych zdarzeń. Rozmawiano również na temat nieprawidłowości stwierdzonych podczas kontroli nadzoru górniczego w tych dwóch kwartałach.

 

Podsumowując obrady dyrektor OUG Górniczego we Wrocławiu położył szczególny nacisk na poprawę stanu bezpieczeństwa i higieny pracy oraz zachęcił do promowania dobrych praktyk w prowadzeniu działalności objętej regulacjami prawa geologicznego i górniczego w kopalniach rud miedzi.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.