NWR nie zmieni ceny w wezwaniu naBogdankę\"

NWR nie zmieni ceny w wezwaniu na akcje LW "Bogdanka". Ewentualna zmiana wymagałaby zwołania kolejnego walnego zgromadzenia w tej sprawie. Spółka raczej nie planuje nowego wezwania - poinformowali w czwartek przedstawiciele NWR.

- Jesteśmy firmą holenderską i według holenderskiego prawa musimy poprosić akcjonariuszy o zgodę na przejęcie, zwołaliśmy walne i będziemy prosić o kupno akcji "Bogdanki" po cenie 100,75 zł, co oznacza, że z technicznego punktu widzenia nie możemy zmienić ceny, gdybyśmy chcieli musielibyśmy zwołać kolejne walne, na co mielibyśmy 42 dni i minąłby termin zapisów - powiedział Marek Jelinek, wiceprezes ds. finansowych NWR, na czesko-polskim forum.

NWR na 24 listopada zwołał NWZA, które podejmie decyzję w tej sprawie.

5 października NWR wezwał do sprzedaży 34.013.590 akcji Bogdanki, stanowiących 100 proc. kapitału, po 100,75 zł za akcję.

Dyrektor wykonawczy NWR poinformował, że jeśli obecne wezwanie się nie powiedzie, spółka raczej nie będzie ogłaszać nowego.

- Jeśli obecnie trwające wezwanie się nie powiedzie, to z największym prawdopodobieństwem można mówić, że "odpuścimy", nie będziemy wznawiać procedury, będziemy szukać innych aktywów - powiedział Jan Fabian, dyrektor wykonawczy NWR.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.