Nowe życie dla dawnych kopalń

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Jerzy Gorzelik przypomina, że wśród materialnych świadectw górnictwa w województwie śląskim jest wiele obiektów o wysokich walorach artystycznych

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Czy każda zamknięta kopalnia automatycznie staje się zabytkiem kultury przemysłowej? Jak wykorzystać dotacje unijne dla ratowania najważniejszych zabytków górnictwa węgla kamiennego... Rozmawiamy z dr. JERZYM GORZELIKIEM, członkiem zarządu województwa śląskiego.

Czy wszystkie zamknięte obecnie i w przyszłości kopalnie mają mieć status zabytków?
Wiele obiektów po zamkniętych kopalniach węgla kamiennego zostało zniszczonych. I zapewne jeszcze wiele zostanie. To nieuniknione. Nie dla wszystkich znajdzie się nowa funkcja. I nie wszystkie można zachować dla przyszłych pokoleń. Ważne jednak, by przetrwały te najcenniejsze. I by te, które zostaną objęte ochroną, dawały możliwie pełny obraz dziejów górnośląskiego górnictwa.

A zagłębiowskiego już nie?
Zagłębiowskiego też, choć na terenie Zagłębia Dąbrowskiego zachowało się znacznie mniej obiektów związanych z eksploatacją górniczą, co po części wynika z bardziej gwałtownego przebiegu procesu transformacji gospodarczej niż na sąsiednim Górnym Śląsku

OK. Zatem jaki, Pańskim zdaniem, powinien być wyznacznik, że coś po kopalni X jest zabytkiem i należy to ratować, a coś innego nim nie jest i można to zburzyć, zrównać z ziemią?
Nie ma jednej, powszechnie przyjętej definicji zabytku. Zwykle jednak zwraca się uwagę na wartość artystyczną, naukową i historyczną. Warto też zaznaczyć, że nie każdy obiekt niewpisany do rejestru zabytków należy zrównać z ziemią. Wiele obiektów poprzemysłowych można adaptować do nowych, także komercyjnych funkcji, ingerując w ich tkankę.

Wśród materialnych świadectw górnictwa w województwie śląskim można wskazać obiekty o wysokich walorach artystycznych. Na przykład: wieżę wyciągową szybu Krystyna (dawniej Kaiser Wilhelm) w Bytomiu czy kompleks szybu Pułaski na katowickim Nikiszowcu projektu kuzynów Zillmannów. Jest także szyb Andrzej na Wirku - zapewne nie wybitny, ale pozostający jedynym w regionie przykładem wieży wyciągowej, zwanej wieżą małachowską. To przykłady obiektów, które trzeba zachować z uwagi na ich unikatowość lub reprezentatywność.

Dlaczego jednak nie wykorzystać być może i banalnych pomników przeszłości, jeśli mamy pomysł na nadanie im nowej funkcji? Ich charakter może stanowić atut, atrybut gwarantujący rozpoznawalność. Tak jest z zabudowaniami dawnej kopalni Eminencja, które włączono w kompleks Silesia City Center.

1 kwietnia w Zabrzu rozpocznie działalność nowa instytucja, powstała z połączenia Zabytkowej Kopalni Węgla Kamiennego Guido i Muzeum Górnictwa Węgla Kamiennego. Co to oznacza dla ochrony dziedzictwa górniczego? Wyrośnie konkurent dla kopalni soli w Wieliczce?
Decyzja o połączeniu dwóch zabrskich instytucji jest czymś oczywistym. Wiąże się także z realizacją wielkiego projektu, jakim jest udrożnienie odcinka Głównej Kluczowej Sztolni Dziedzicznej. Na otwarcie podziemnej trasy, która nie będzie miała sobie równych w Europie, czekają miłośnicy turystyki industrialnej w Polsce i za granicą. Turystyka to punkt ciężkości w działalności Zabytkowej Kopalni Węgla Kamiennego Guido. Muzeum stawia sobie za cel także rozwój nauki i popularyzację efektów badań naukowych. Nowa instytucja będzie łączyć te aspekty. Ma wszelkie dane po temu, by stać się najlepszym muzeum górnictwa węgla kamiennego na naszym kontynencie. Będzie przyciągać setki tysięcy ludzi.

Z Wieliczką będzie konkurować autentycznością i silnym zakorzenieniem w szerokim kontekście kulturowym regionu. Na pewno nie będzie mogło rywalizować pod względem budżetu - Wieliczka na samo utrzymanie wyrobisk dostaje z budżetu państwa kilkadziesiąt milionów złotych rocznie. Zabrskie instytucje jak dotąd mogą liczyć jedynie na hojność samorządów: miejskiego i wojewódzkiego.

No tak, do Wieliczki się dopłaca. Do nowego-starego zabrskiego muzeum też się będzie dopłacało? Pewnie jakiś liberalny ekonomista spytałby: z czego i czy warto? I co Pan na to?
Nie ma w Polsce, a pewnie i w Europie, publicznego muzeum, do którego by nie dopłacano. Zastanówmy się jednak, jakie z istnienia instytucji, takiej jak ta w Zabrzu, płyną korzyści. Goście zostawiają pieniądze, nie tylko kupując bilety, ale także korzystając z bazy noclegowej i gastronomicznej. Atrakcyjna oferta spędzania wolnego czasu zmienia również wizerunek regionu, który może być postrzegany jako dobre miejsce nie tylko do pracy, ale i do życia. Nawet przywiązani do wolnego rynku Amerykanie, przekształcając stare ośrodki przemysłowe, stawiali między innymi na kulturę. Nie oznacza to oczywiście, że należy wydawać publiczne pieniądze bez opamiętania.

Trudno byłoby ratować te wszystkie zabytki, gdyby - między innymi - nie unijne dotacje. Z drugiej strony rodzi się pytanie: czy to, że Unia udziela wsparcia, oznacza, że trzeba za wszelką cenę ratować tak zwaną substancję poprzemysłową? Przykład: kopalnia Saturn w Czeladzi. Kilka unijnych milionów na przerabianie dawnej kopalnianej elektrowni na galerię. Można wątpić, by galeria w Czeladzi zyskała renomę - a zatem i wpływy na jej utrzymanie - katowickiej Galerii Szyb Wilson...
Nie przesądzałbym o losach Saturna. Mógłby odnieść sukces. Trzeba jednak pamiętać, że pozyskanie środków na inwestycje to jedno, a bieżące utrzymanie, często kosztowne, to drugie. I to drugie bywa większym wyzwaniem. Dlatego trzeba mieć pomysł, który daje realne szanse powodzenia.

A propos pomysłów. Kiedyś KWK Wujek przestanie fedrować. Będzie zabytkiem? W jakim wymiarze i kształcie?
Wujek to miejsce symboliczne. Funkcje muzealne pełni już Izba Pamięci, na bazie której powstało niedawno Śląskie Centrum Wolności i Solidarności.

Co z pozostałą częścią obiektów? Sądzę, że możemy wyobrazić sobie ich adaptację na cele rekreacyjne i handlowe. Może hale do squasha, centrum wspinaczkowe, a może oceanarium? W tym przypadku warto dopuścić daleko idącą ingerencję w starą substancję. Nie przedstawia ona bowiem takiej wartości, jak obiekty kopalń Bielszowice w Rudzie Śląskiej, Wieczorek w Katowicach czy Marcel w Radlinie. Należy jednak pamiętać o zachowaniu wież wyciągowych. Stanowią one znak w przestrzeni, oswajają krajobraz, nadają mu specyficzny charakter. Bez nich nasze niebo nie będzie już takie samo.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jacek Korski: Pamiątka z przeszłości, czyli historia niezwykła pewnego kombajnu

W poniedziałek 15 czerwca miałem okazję obserwować pod ziemią w Kopalni Guido w Zabrzu otwarcie i penetrację na zasadach akcji ratowniczej wyrobiska, w którym przypuszczano, że znajduje się prototypowy kombajn ścianowy KDS-1. Na zasadach akcji ratowniczej, bo tak stanowią przepisy górnicze. Takie działanie miało kilka pozytywów - pisze Jacek Korski.

Gotowi na wielką metropolię?

Czescy samorządowcy nalegają na szybkie powołanie do życia metropolii, która połączyłaby Katowice z Ostrawą. Ogłosili to podczas dorocznego, XXXII Spotkania Biznesu Czech, Polski i Słowacji, które odbyło się w ub. tygodniu w ostrawskim magistracie.

Firmy z USA gotowe inwestować w Polsce w fabrykę paliwa do SMR i komponenty dla satelitów

Amerykańska spółka X-Energy deklaruje gotowość do zainwestowania w Polsce blisko 1 mld dolarów w ramach Zielonego Okręgu Przemysłowego Kaszubia. Z kolei Quantum Space rozważa produkcję w Polsce komponentów do satelitów oraz systemów służących ochronie i bezpieczeństwu infrastruktury satelitarnej w przestrzeni kosmicznej.

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowa wieża kontroli lotów

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowoczesna wieża kontroli lotów - wynika z informacji lokalnego samorządu. Dla wieży, która ma obsługiwać ruch lotniczy i stać się charakterystycznym elementem panoramy miasta, złożono już wniosek o pozwolenie na budowę.