Nowe samochody w przyszłym roku będą droższe o 15–25 proc.

fot: Krystian Krawczyk

Ceny paliw są regulowane

fot: Krystian Krawczyk

Obecny kryzys z dostawami komponentów do produkcji aut mocno przyspieszył wzrost cen nowych samochodów. Na to nakładają się również duże podwyżki cen energii, paliw i kosztów pracy. Analitycy firmy Exact Systems prognozują, że w przyszłym roku nowe auto – w zależności od segmentu – może być droższe od 15 do 25 proc. niż w tym roku. – Zawirowania na rynku motoryzacyjnym, które wywołał COVID-19, jak i stale rosnące ceny samochodów spalinowych przyczynią się w niedługim czasie do wyrównania cen takich aut z samochodami elektrycznymi – uważa Karol Obiegły, prezes Grupy Cichy-Zasada.

– Ceny samochodów – szczególnie samochodów spalinowych – rosną systematycznie od wielu lat. Na przestrzeni ostatnich trzech–pięciu lat ta dynamika wzrostu jest zauważalnie większa. Wynika to z wielu czynników, przede wszystkim z tego, że na świecie drożeją surowce. Z kolei same samochody są wyposażane w coraz bardziej zaawansowane technologicznie rozwiązania z zakresu bezpieczeństwa, komfortu jazdy, łączności ze światem i komunikowania się pomiędzy sobą. Wyposażenie samochodu ma bardzo duże znaczenie dla jego ceny – mówi Karol Obiegły, prezes Grupy Cichy-Zasada.

Jak podkreśla, istotnym czynnikiem wzrostu cen jest również polityka UE i mocno wyśrubowane normy emisji spalin, w związku z którymi w autach muszą się pojawiać nowe, coraz bardziej zaawansowane technologicznie rozwiązania.

– Ceny samochodów spalinowych istotnie rosną z każdym rokiem, co w perspektywie kilku lat stwarza szansę zrównania ceny takich aut z samochodami elektrycznymi – mówi prezes Grupy Cichy-Zasada.

Dla branży motoryzacyjnej jednym z głównych wyzwań jest w tej chwili unijny pakiet Fit for 55, który obejmuje m.in. rewizję dyrektywy dotyczącej infrastruktury paliw alternatywnych oraz nowelizację rozporządzenia, które określa normy emisji CO2 dla samochodów osobowych i dostawczych. Ta ostatnia ma przyspieszyć rozwój zeroemisyjnego transportu poprzez wymóg obniżenia średnich emisji z nowych samochodów o 55 proc. od 2030 roku i o 100 proc. pięć lat później.

Prezes Grupy Cichy-Zasada wskazuje, że ciosem dla branży okazała się też pandemia, która zerwała globalne łańcuchy dostaw, wskutek czego w tej chwili producenci aut borykają się z brakiem komponentów i półprzewodników. To zaś kolejny czynnik, który wpływa na przyspieszenie tempa wzrostu cen. Z danych IBRM Samar, podawanych przez Exact Systems, wynika, że w ubiegłym roku średnie ważone ceny nowych aut osobowych wzrosły o 10 proc. W ubiegłych dwóch latach podwyżki nie przekraczały 6 proc. r/r.

– Mocno wierzę, że ta sytuacja poprawi się w przyszłym roku, dostępność półprzewodników nie będzie już aż tak zakłócać łańcuchów dostaw. Przyszły rok może jeszcze być trudny, ale to jest już kwestia około 12 miesięcy – prognozuje Karol Obiegły.

Jak wynika z MotoBarometru 2021 firmy Exact Systems, w opinii przedstawicieli branży w Polsce prognozy dotyczące powrotu do sytuacji sprzed pandemii są niejednoznaczne. 32 proc. badanych uważa, podobnie jak prezes Grupy Cichy-Zasada, że stanie się to do końca przyszłego roku. Podobny odsetek wskazał jednak, że zajmie to jeszcze dwa–trzy lata. Odpowiedzi polskiej branży i tak są bardziej optymistyczne od wyników z innych krajów, np. naszych zachodnich sąsiadów. Tam 13 proc. badanych oceniło, że wielkość produkcji już nie wróci do wolumenów sprzed pandemii.

Statystyki PZPM pokazują, że we wrześniu br. zarejestrowano w Polsce dokładnie 33 085 nowych samochodów osobowych, co oznacza ponad 13-proc. spadek rok do roku. Co istotne, do tej pory we wrześniu rynek zwyczajowo wykazywał wzrost. Tegoroczny stosunkowo niski poziom to – jak wskazuje PZPM – właśnie efekt ograniczonych dostaw ze względu na brak półprzewodników do produkcji m.in. samochodów.

– Niezależnie od pandemii i półprzewodników rynek motoryzacyjny mocno się zmienia. Sytuacja, z którą mamy teraz do czynienia, i ograniczona podaż, wpływająca również na wysokość cen, będzie mieć konsekwencje właśnie w postaci szybkiego zrównania cen samochodów spalinowych z cenami samochodów elektrycznych – mówi Karol Obiegły.

Choć liczba samochodów elektrycznych z każdym rokiem szybko wzrasta, to wciąż stanowią one niewielki odsetek nowo rejestrowanych pojazdów, czego główną przyczyną są właśnie relatywnie wysokie ceny i nadal słabo rozwinięta infrastruktura ładowania. Dane ACEA wskazują, że w III kwartale br. elektryki odpowiadały za 9,8 proc. unijnych rejestracji (hybrydowe – 20,7 proc., benzynowe – 39,5 proc., a diesle – 17,6 proc.). W Polsce natomiast, jak pokazuje „Licznik elektromobilności”, na koniec września było zarejestrowanych łącznie nieco ponad 31,6 tys. samochodów osobowych z napędem w pełni elektrycznym i hybryd plug-in. Od początku tego roku ich liczba wzrosła o blisko 12,9 tys. sztuk, czyli o 120 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku.

– Myślę, że efektem tej pandemii będzie też ukierunkowanie klientów na wyższą jakość samochodów używanych, czyli większe zaufanie do zakupów w autoryzowanych stacjach dealerskich. Tam jakość jest dużo lepsza, a historia pojazdu sprawdzona. Sądzę też, że ona bardzo wzmocni narzędzia sprzedaży oparte na finansowaniu, czyli użytkowanie samochodu przez klienta w formie najmu, a nie jego posiadania. To rozwiązanie – czyli określona, przewidywalna rata za samochód – jest dla klientów po prostu bezpieczniejsze – mówi prezes Grupy Cichy-Zasada.

Jak wynika z MotoBarometru 2021, w ośmiu na 11 badanych krajach (Polska, Belgia, Czechy, Hiszpania, Holandia, Niemcy, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Turcja i Węgry) respondenci wskazali na wzrost cen aut i części do nich jako długotrwały skutek pandemii. W Polsce takiej odpowiedzi udzieliło 54 proc. badanych. Analitycy Exact Systems prognozują, że w segmencie marek popularnych w przyszłym roku podwyżki wyniosą 15 proc., a w segmencie premium – nawet 25 proc. r/r. W tym samym czasie elektryki powinny tanieć.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.