Nowa Wspólnota Węgla i Stali

Za rok, 23 lipca minie sześćdziesiąta rocznica powołania Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali (EWWS). Powstała ona w wyniku traktatu paryskiego podpisanego przez sześciu założycieli: Belgię, Holandię i Luksemburg oraz Niemcy Zachodnie (RFN), Francję i Włochy. Celem tej instytucji było zapobiec wojnie gospodarczej.


Był to pierwszy instytucjonalny wyraz integracji europejskiej. Z procesu tego po wielu przekształceniach powstała dzisiejsza Unia Europejska. Polska od 1 maja 2004 roku jest formalnym i rzeczywistym uczestnikiem tej struktury. Przypomnienie początków integracji europejskiej jest niezbędne dla dalszej dyskusji nad rolą surowców energetycznych, a przede wszystkim węgla w powstaniu i kontynuacji procesów integracyjnych państw i narodów naszego kontynentu. Nikomu wtedy przez myśl nie przeszło, że za kilkadziesiąt lat ta sama instytucja w międzyczasie przekształcona w Unię Europejską stanie się śmiertelnym wrogiem tego, co było jej podstawą i ideą.


Od połowy lat sześćdziesiątych minionego wieku węgiel kamienny stawał się dla tych państw coraz mniej interesującym źródłem energii. Przyczyna tego stanu rzeczy było odkrycie w tym czasie pod dnem Morza Północnego niezwykle bogatych i zasobnych złóż gazu ziemnego i ropy naftowej, które eksploatowane są do dnia dzisiejszego.


Zamykać kopalnie węgla

Węgiel kamienny stał się niepotrzebnym, drogim i mało bezpiecznym konkurentem dla nowych surowców energetycznych. Zaczęto je likwidować. Pierwsze padły kopalnie Belgii i Francji, na końcu Wielkiej Brytanii. Energia pochodząca z gazu ziemnego jest dużo tańsza, wygodniejsza w użyciu i bezpieczniejsza w eksploatacji. Wszystko to spowodowało upadek kopalń węgla kamiennego w krajach, które kilkanaście lat wcześniej powołały Wspólnotę Węgla i Stali.


Powołano ją na okres lat pięćdziesięciu, lecz już 10 – 20 lat później odgrywała ona rolę symboliczną, zapomnianą i nieużyteczną, tolerowaną ze względów czysto formalnych. Po prostu gaz był dużo bardziej opłacalny. Odkryte złoża były tak potężne, że na wielką skalę zaczęto go eksportować do krajów sąsiednich, gdzie poprzednio nie było kopalń węgla kamiennego. W ten sposób rynek państw UE został całkowicie zdominowany przez dostawy gazu ziemnego. Jedynym krajem, który miał najmniejszy udział w tym przedsięwzięciu, były Niemcy. Jednak wobec konkurencyjnych cen dostaw gazu ziemnego i tu podjęto decyzje o zamykaniu coraz mniej rentownych kopalń węgla kamiennego.


Procesowi temu oparły się tu tylko kopalnie węgla brunatnego. Pochodząca z nich energia elektryczna, ze względu na płytkie zaleganie złóż i ich duże zasoby, okazała się być cenowo konkurencyjna nawet dla gazu ziemnego. Część europejski krajów takich jak Polska nie chciała zlikwidować swego górnictwa węglowego. Nie mając innej alternatywy, chciały swoje bezpieczeństwo energetyczne oprzeć na tradycyjnym tutaj węglu brunatnym i kamiennym.


Ocieplenie klimatu
Producenci pochodzącego z dna Morza Północnego gazu ziemnego i ropy naftowej mieli duże nadwyżki tych surowców, które za wszelką cenę trzeba było korzystnie sprzedać. Na przeszkodzie było zaopatrzenie wielu krajów w energię pochodzącą z węgla kamiennego i brunatnego. Mając własne źródła energii wiele krajów nie chciało inwestować w kosztowne rurociągi i nie chciały one mieć kłopotów z rynkiem pracy związanych z likwidacją górnictwa węglowego. Dla tego celu, aby zmusić tych, co nie chcieli zamykać swoich kopalń węgla kamiennego i brunatnego, wymyślono teorię „ocieplenia klimatu na skutek zwiększonych dostaw dwutlenku węgla do atmosfery”. Było to o tyle łatwe, że naftowo-gazowi magnaci nie żałowali na ten cel żadnych pieniędzy.


Powstawały instytuty naukowe, wydziały i uczelnie, które zajęły się tylko tym problemem. Rozwinęło się środowisko „zielonych”, obrońców przyrody i klimatu. W Niemczech, gdzie spodziewano się największego oporu, dla jego złamania powołano „zieloną” partię polityczną, która w tej chwili współrządzi tym krajem. Po jej politycznym „sukcesie” związanym z likwidacją elektrowni jądrowych, dostarczających ok. 25 procent energii, wstrzymano dalsze kroki związane z likwidacją kopalń węgla kamiennego i brunatnego. Wynika to z coraz większego oporu niemieckiej opinii publicznej dla wzrostu kosztów utrzymania i coraz mniejszej konkurencyjności produkowanych towarów.


Niemcy już teraz muszą importować energię elektryczna, aby zbilansować swoje zapotrzebowanie. W tej chwili kolejna likwidacja kopalń węgla brunatnego dostarczając drugie tyle energii co energetyka jądrowa, była by całkowitą katastrofą. Kryzys w dostawach węgla kamiennego z Australii oraz zapotrzebowanie na energię w Niemczech spowodował, że ceny węgla kamiennego osiągnęły nie notowane od dawna wysoki poziom. W ten sposób stały się one rentowne w całej Europie. Ze względu na łatwość dostawy węgla do elektrowni są one trudnym konkurentem dla lobby naftowo-gazowego. W tej sytuacji coraz śmielej odzywają się głosy kwestionujące zasadność teorii „ocieplenia klimatu”, której efektem końcowym miała być - przynajmniej w Europie - całkowita likwidacja górnictwa węgla kamiennego i brunatnego.


Protest pod kancelarią premiera

Ze względów społecznych i politycznych atak na największy na świecie niemiecki przemysł węgla brunatnego nie jest możliwy. To jednak, co nie jest możliwe w Niemczech, jest możliwe w Polsce. Jest to charakterystyczne, że jest on na dalekim światowym miejscu, a nawet w Europie nie zalicza się już do czołówki. Atak jest jednak przeprowadzony nie dlatego, że polski przemysł węglowy odgrywa jakąś ważną globalną rolę, ale wręcz przeciwnie, dlatego, że jest słaby i nie ma sił do obrony. Dlatego jest łatwym łupem dla wszelkich organizacji ekologicznych, które „sukces” ten będą mogły zapisać na swoje konto.


Jednak opinia publiczna coraz bardziej orientuje się w tej nie zawsze czystej grze interesów. Oto dziennik TVP1 w niedzielę, 28 sierpnia o godz. 19.30 podał wiadomość niewiarygodną. Oto, na skutek opłat pochodzących z KWB Bełchatów, gmina Kleszczów jest najbogatszą w Polsce z dochodem ok. 34 tys. złotych na osobę. Mieszkańcy nie płacą za wodę, za opiekę stomatologiczną i za przedszkola. Drogi są wyremontowane i przestronne. Wszystkie dzieci mają darmowe wyjazdy na kolonie.


Co na to wszystko ekolodzy? Nie, oni nie chcą być najbogatszymi gminami. Nie chcą kopalń odkrywkowych, a żadne tego rodzaju informacje ich nie przekonują. Kilka dni temu wójtowie, burmistrzowie i przewodniczący Rad Gmin pod wodzą Ireny Rogowskiej, która piastuje urząd wójta gminy Lubin i jest przewodniczącą Ogólnopolskiej Koalicji „Rozwój TAK – Odkrywki NIE” (do której należy wiele samorządów, organizacji społecznych, stowarzyszeń i fundacji), zorganizowali pikietę przed budynkiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach protestu przeciwko planom przyjęcia uchwały zatwierdzającej Koncepcję Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030 (KPZK). Przyjęcie uchwały doprowadzi do wdrożenia w życie planów budowy nowych kopalń węgla brunatnego, co otworzy drogę do wywłaszczeń mieszkańców i zniszczeń w środowisku. Przedstawiciele Koalicji zwrócili również uwagę, że dokument został przygotowany w sposób sprzeczny z procedurą.


Krótko mówiąc, protestujący domagają się urzędowej likwidacji złoża węgla brunatnego w ich okolicy. Urzędowo można to zrobić, gdyż papier wszystko wytrzyma. Nie spowoduje to jednak rzeczywistej jego likwidacji, gdyż nawet premier nie jest w stanie to uczynić. Protestującym trzeba uświadomić, że nikt nie jest w stanie przenieść zalegającego u nich węgla brunatnego w inne miejsce. To, coś jakby żądać zdjęcia z nocnego firmamentu Księżyca i gwiazd na niebie. Ponieważ w naszym kraju jest wolność, każdy może żądać, tego czego zapragnie. Gorzej jest, kiedy żądania władz samorządowych i miejscowej ludności stają się abstrakcyjne i niemożliwe do realizacji.

Nowa Wspólnota Węgla i Stali
Obecnie Komisja Europejska i Wszystkie organy UE są za likwidacją kopalń węgla kamiennego i brunatnego, sprzeciwiając się tym samym swoim założycielom i ideałom, na które tak chętnie się powołują. Pod względem ekonomicznym pozycja węgla kamiennego i brunatnego staje się coraz lepsza. Środowiska te korzystając z nadarzającej się koniunktury winne wrócić do koncepcji Roberta Schumana i Jeana Moneta odtworzenia europejskiego porozumienia producentów węgla.


Jeżeli do tego nie dojdzie, to zjednoczony kartel gazowo-naftowy przy pomocy wymyślonej przez siebie teorii „ocieplenia klimatu” zniszczy wszystkich swoich konkurentów. Nowa Wspólnota Węgla i Stali może skutecznie się temu przeciwstawić. Jej powołanie jest możliwe również ze względów formalnych, gdyż układ z 1952 roku przestał obowiązywać w 2002 roku. Bez wsparcia polskiego rządu i międzynarodowego porozumienia nie będzie to możliwe. Jest jasne, że nie chodzi tu ani o nazwę, ani o powrót do nieistniejących już sytuacji. Ich aktualizacja jest jednak zawsze możliwa.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Państwowy gigant rozmawia z bankami o zasadach restrukturyzacji zadłużenia spółki

Grupa Azoty podpisała z kilkoma bankami wstępne kluczowe warunki restrukturyzacji zadłużenia spółki; m.in. wydłużono ostateczny termin spłaty finansowania do końca 2030 r. oraz ustalono karencję w spłacie rat do końca czerwca 2027 r. - poinformowała Grupa Azoty w komunikacie giełdowym.

Za oceanem giełdy wzrosły

Indeksy w USA zwyżkowały na koniec sesji w poniedziałek, a S&P 500 i Nasdaq ustanowiły nowe historyczne rekordy. Analitycy wskazują, że na obawami o geopolitykę przeważają oczekiwania dotyczące wzrostu spółek z sektora AI.

Miliard złotych z EBI na rozwój sztucznej inteligencji

Allegro uzyskało finansowanie z Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI) w wysokości 1 mld zł na rozwój sztucznej inteligencji - poinformowała w poniedziałek platforma. Środki mają być przeznaczone m.in. na stworzenie centrum modeli uczenia maszynowego.

Zielonka: Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem

Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem - ocenił główny ekonomista Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka. Jego zdaniem, polska gospodarka utknęła w fazie słabego wzrostu przy podwyższonej inflacji kosztowej.