Nowa walcownia w osiedlu Pirelli
— Kiedyś wokół huty był pas ochronny. Obecnie teren ten jest przeznaczony pod działalność produkcyjno-usługową. Był kiedyś plan zbudowania na nim centrum targowo-wystawienniczego. To nie budziło naszego sprzeciwu, ale budowa osiedli mieszkaniowych nie jest dobrym pomysłem ani dla huty, ani dla przyszłych mieszkańców. Z jednej strony będą mieli widok na stalownię, a z drugiej hałdę — mówi Henryk Hulin, prezes ArcelorMittal Warszawa.
Huta obawia się, że jeśli zechce realizować kolejne inwestycje, to nawet przy spełnieniu norm ochrony środowiska narazi się na konflikty z mieszkańcami, dla których sąsiedztwo huty i jej rozwój mogą być uciążliwe.
— Rocznie do huty wjeżdża 600-700 tys. ton złomu, wyjeżdżają setki tysięcy ton wyrobów stalowych, tymczasem w materiałach dewelopera jest mowa o tym, że w pobliżu mającego powstać osiedla są inne obiekty mieszkalne i obszary przyrodnicze — Skarpa Warszawska i Puszcza Kampinoska. O hucie nie ma ani słowa, a przecież zakład istnieje i zwiększa produkcję — dodaje Ewa Karpińska, rzecznik huty.
Pojawiają się sygnały, że stalowemu koncernowi na rękę byłoby zamknięcie huty i sprzedaż atrakcyjnych gruntów w stolicy. Jego przedstawiciele jednak zaprzeczają.
— Nie znamy się na biznesie deweloperskim. Potrafimy produkować stal i to chcemy robić — zapewnia Henryk Hulin.
O wątpliwościach huty nic na razie oficjalnie nie wie deweloper, więc nie chce sprawy komentować.
Ostatnie słowo należy do urzędu miasta, który musi zdecydować o przekształceniu gruntów pod mieszkaniówkę, zanim ten projekt ruszy. Dziś sprawą zajmie się Rada Miasta, a wczoraj debatowała Komisja Ładu Przestrzennego, ale do czasu zamknięcia wydania rezultat jej prac nie był znany.
W hucie panuje przekonanie, że urzędnicy stołecznego ratusza wolą na Bielanach mieszkania zamiast stalowej produkcji. Jakie jest rzeczywiste stanowisko urzędu? W biurze prasowym powiedziano nam, że odpowiedź na to pytanie będzie znana pod koniec tygodnia.