Nowa ustawa podniesie ceny energii elektrycznej

Licznik ARC

fot: ARC

- Ceny narzucone przez URE obowiązywałyby w taryfach socjalnych a reszta odbiorców płaciłaby rynkowo - wymyślili producenci prądu

fot: ARC

Joanna Strzelec-Łobodzińska, wiceminister gospodarki, ocenia, że z początkiem 2011 roku powinna wejść w życie ustawa o efektywności energetycznej, która podniesie ceny prądu.

 

Sednem tego projektu jest system obrotu tzw. białymi certyfikatami. Firmy realizujące inwestycje zmniejszające zużycie energii będą mogły ubiegać się w Urzędzie Regulacji Energetyki (w drodze konkursu) o przyznanie takich certyfikatów.

 

Sprzedawcy prądu, ciepła i gazu, którzy będą musieli rozliczać się z efektywności energetycznej, mogliby następnie odkupywać te dokumenty. Podobny system działa w przypadku produkcji energii ze źródeł odnawialnych i w przypadku łączonej produkcji ciepła i prądu. Alternatywą wobec zakupu certyfikatów jest wniesienie opłaty zastępczej.

 

Koszty zakupu lub koszty opłat zastępczych będą obciążały detaliczne ceny energii. Ministerstwo Gospodarki oszacowało, że wskutek wejścia w życie systemu białych certyfikatów odbiorcy energii ponieśliby w pierwszym roku działania ustawy dodatkowe koszty rzędu 1–1,5 mld zł.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.