Nowa ściana w... kopalni Sosnowiec

fot: Maciej Dorosiński

Wspinaczka wcale nie musi być sportem ekstremalnym - uważa Piotr Banasik, pomysłodawca i właściciel Poziomu 450

fot: Maciej Dorosiński

Ma 1300 m kw. i aż 14 m wysokości, lecz nie poleci z niej ani jeden kęs węgla. Nowa ściana, która pojawiła się w nadszybiu kopalni zamkniętej pod koniec 1997 r., służy do celów rekreacyjnych, a dokładnie do wspinaczki sportowej. Jest ona głównym elementem centrum wspinaczkowego Poziom 450, które ruszyło w grudniu 2012 r.

Pomysł na stworzenie takiego miejsca narodził się jakieś osiem lat temu, a może nawet wcześniej, bo sam od 14 lat zajmuję się wspinaczką. Pierwszym wyzwaniem w tym względzie było znalezienie odpowiedniego miejsca. W zasadzie poza terenami po nieczynnej kopalni Sosnowiec pod uwagę wchodziła jeszcze jedna lokalizacja, ale przeważyła wysokość oraz kubatura budynków nadszybia i oczywiście tak ważna dla Sosnowca, jako miasta górniczego, symbolika - stwierdza 30-letni Piotr Banasik, właściciel i pomysłodawca centrum wspinaczkowego, który dodaje, że jego zdaniem w mieście brakowało tego typu obiektu.

Rozrywka dla każdego
Najbliższa ścianka znajduje się w Katowicach-Ligocie, więc jest to spory kawałek do pokonania. Dlatego realizację tego projektu śledziło nie tylko środowisko wspinaczkowe.

- Niektórzy z naszych gości pierwszy raz w życiu widzą linę do wspinania i uprząż. Podkreślam, że wspinanie wcale nie musi być sportem ekstremalnym i nie jest przeznaczone wyłącznie dla ludzi o stalowych nerwach i niezwykłej sile. Może być to rozrywka zarówno dla młodszych, jak i starszych - uważa Banasik.

Od węgla do wspinaczki
Na ściance wspinaczkowej znajdującej się w Poziomie 450 może jednocześnie wspinać się 50 osób, do tego dochodzi jednak jeszcze dodatkowo wydzielony fragment boulderowy, czyli taki, w którym wspina się bez asekuracji, a w razie upadku ląduje na materacach. W tym sektorze ze ścianą walczyć może jeszcze kilkanaście osób.

O trudności wspinania nie decyduje wysokość ściany ani jej formacja, ale przede wszystkim układ i rozmiar chwytów. To one decydują o tym, jak ciężko dostać się na szczyt. O stopniu trudności informują tabliczki, które znajdują się na dole ściany.

Ten obiekt to spory kawałek historii miasta. W Sosnowcu jest bardzo wiele rodzin, które w większym lub mniejszym stopniu miały związek z górnictwem. Nie inaczej jest z Piotrem Banasikiem. W tej branży pracowali jego dziadkowie, a ojciec, który z całych sił wspierał powstanie Poziomu 450, pracował w kopalni Sosnowiec jako główny energetyk.

- Tata na pewno nie przypuszczał kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu, że w miejscu, gdzie wydobywano węgiel, powstanie obiekt tego typu - stwierdza z uśmiechem Piotr Banasik.

Historia zatacza koło
Obecnie w Poziomie 450 trwają prace, które mają nadać centrum ostateczny kształt. Już teraz, poza ścianą wspinaczkową, funkcjonują sala konferencyjna, siłownia, gabinet masażu i fizjoterapii oraz kafejka, która nosi nazwę Anna 13, co nawiązuje do wieży szybowej, która pozostała po kopalni Sosnowiec. Na dniach ma być otwarta także sala gimnastyczna, a przestrzeń wewnątrz centrum niedługo zapełnią górnicze pamiątki.

- Trochę eksponatów udało się już nam zebrać. Mamy między innymi kufle z Karczm Piwnych oraz mundury górnicze. Cały czas jednak poszukujemy nowych przedmiotów, które będą podkreślały związek tego miejsca z górnictwem i miastem. Warto zaznaczyć, że na elewacji centrum znajdują się rysunki Tadeusza Drążkiewicza, nieżyjącego już plastyka z kopalni Sosnowiec, które przedstawiają miasto sprzed kilkudziesięciu lat. Jak się dowiedziałem, na jednej z tych grafik znajduje się dom mojej prababci, więc chyba mogę powiedzieć, że historia zatacza tu koło - mówi Piotr Banasik.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

KGHM New Media Week czas zacząć! Katowice stają się stolicą sztuki cyfrowej

W Katowicach odbyła się konferencja prasowa otwierająca KGHM New Media Week 2026 – wydarzenie organizowane przez Fundację Soundscape we współpracy z Akademią Sztuk Pięknych w Katowicach, Katowice Miasto Ogrodów – Instutucją Kultury im. Krystyny Bochenek oraz Muzeum Śląskim w Katowicach. Od 30 września do 11 października miasto staje się centrum sztuki cyfrowej i nowoczesnych technologii.

Od kamienicy w centrum Zabrza po kopalnię Budryk. Jerzy Markowski wziął nas w wyjątkową podróż.

Przemierzając Śląsk śladami wspomnień Jerzego Markowskiego, odkryliśmy nieznane dotąd historie z jego życia oraz pierwszych kroków w górniczym fachu

Zdjęcia z kopalń i zapomniane zakłady można oglądać na katowickim dworcu

Do końca października można oglądać w hali głównej katowickiego dworca PKP wystawę fotografii Adama Rosteckiego z Instytutu im. Wojciecha Korfantego, zatytułowaną „Między mrokiem a światłem. Autor fotografuję kopalnie, opustoszałe hale, zapomniane zakłady.

W Politechnice Śląskiej zabrzmiało Gaudeamus

Prof. dr hab. inż. Marek Pawełczyk, rektor Politechniki Śląskiej: - Przyszłość nie jest miejscem, do którego kiedyś dotrzemy. Przyszłość jest czymś, co wspólnie tworzymy. Dla uniwersytetu technicznego to stwierdzenie ma znaczenie szczególne.