Niwka-Modrzejów przestała fedrować 20 lat temu

fot: ARC

Niwka-Modrzejów była przedostatnią kopalnią węgla kamiennego w Sosnowcu

fot: ARC

W tym roku mija 20 lat od likwidacji kopalni Niwka-Modrzejów. Ostatni węgiel z sosnowieckiej kopalni wyjechał na powierzchnię wraz z końcem czerwca 1999 r. Mimo kilku zapowiedzi wznowienia produkcji, po węgiel nigdy nie udało się już sięgnąć.

Choć likwidacja górnictwa w Zagłębiu Dąbrowskim trwała już w najlepsze, to wydawało się, że kopalnia Niwka-Modrzejów jeszcze przez co najmniej kilkanaście lat będzie spokojnie fedrowała. Tutaj trafili górnicy z zagłębiowskich zakładów, które zostały zamknięte kilka lat wcześniej – kopalń: Sosnowiec, Paryż i Saturn.

Przedostatnia kopalnia w Sosnowcu, która wydobywała węgiel, miała jednak swoje problemy. Dziś mówi się, że gwoździem do trumny było częściowe usamodzielnienie kopalni. W 1996 r. zakład został przekształcony w jednoosobową spółkę, której całkowite udziały miał Katowicki Holding Węglowy. Sosnowiecki zakład był niby „na swoim”, ale szybko okazało się, że nie radzi sobie ze spłatą zobowiązań, które naliczał właściciel. Wyjście na prostą miało zapewnić uruchomienie nowej zyskownej ściany w 1998 r. Jednym z etapów przygotowawczych było zbadanie nieczynnego wyrobiska, które znajdowało się w pokładzie 418. Górnicy mieli wziąć ze sobą przyrządy pomiarowe i zbadać poziom tlenku węgla i metanu oraz sprawdzić, w jakim stopniu chodnik jest zalany i gdzie zaczyna się woda. Penetracja wyrobiska, która odbyła się z pogwałceniem wszystkich możliwych przepisów, zakończyła się katastrofą. 23 lutego w feralnym chodniku zginęło 6 osób.

Protesty nie pomogły
Tragedia najpewniej przyspieszyła koniec zakładu. Jednak górnicy z Niwki-Modrzejów mieli prawo być zaskoczeni. Jeszcze na początku 1999 r. w zakładzie została uruchomiona nowa ściana, więc nic nie zapowiadało rychłego końca kopalni. Wcześniej mówiło się co prawda o częściowej likwidacji zakładu, ale w kwietniu załoga już oficjalnie dowiedziała się, że los całej Niwki-Modrzejów jest przesądzony. Nie pomogła trzytygodniowa okupacja siedziby Katowickiego Holdingu Węglowego oraz protest głodowy. Okazało się, że długi kopalni przekroczyły 400 mln zł. Ostatnia zmiana prowadząca wydobycie zjechała na dół 30 czerwca, a już od 1 lipca górnicy zjeżdżali na dół tylko po to, żeby przygotować zakład do zamknięcia.

Górnicy z likwidowanej kopalni otrzymali gwarancje zatrudnienia w innych zakładach Katowickiego Holdingu Węglowego. Porozumienie zawarte ze związkowcami zakładało również, że po zasoby węgla sięgną sąsiednie kopalnie. Do pomysłu wrócono blisko dekadę później, kiedy ceny węgla poszybowały w górę. W czerwcu 2008 r. gruchnęła wieść, że zakupem nieczynnej kopalni Niwka-Modrzejów zainteresowany jest niemiecki koncern RWE. Zasoby pozostawionego węgla szacowano na ok. 100 mln t. Wg nieoficjalnych doniesień Niemcy mieli za kopalnię zapłacić ok. 200 mln zł, a reaktywacja zakładu miała kosztować ok. 3-4 mld zł. Plany reaktywacji Niwki-Modrzejów były związane z projektem budowy nowej elektrowni węglowej przez niemiecki koncern na Górnym Śląsku. Z projektu nic jednak nie wyszło.

Podobnie było z planami KHW, który chciał wznowić wydobycie w dawnym obszarze górniczym Niwki-Modrzejów.

Pamiątkowa lampa górnicza
- Likwidację kopalni poprzedziło porozumienie pomiędzy zarządem naszej firmy a partnerami społecznymi. Jeden z najważniejszych jego punktów głosił, iż w przyszłości rozważona zostanie możliwość wybrania resztki jej złoża od strony sąsiednich zakładów. Prowadzone dotąd pod tym kątem analizy „nie zamykały się” ekonomicznie. Natomiast w nowych okolicznościach dobrej koniunktury na węgiel doszliśmy do wniosku, że należy przystąpić do projektu sięgnięcia po pozostawiony w Niwce-Modrzejów węgiel, wywiązując się tym samym z porozumienia sprzed 9 lat – argumentował w połowie 2008 r. Stanisław Gajos, ówczesny prezes KHW. Wydobyciem była zainteresowana także inna niemiecka spółka HMS Niwka CPC, która złożyła nawet wniosek o udzielenie koncesji na wydobywanie węgla kamiennego z pokładu 510 w obszarze złoża „Modrzejów”.

Dziś na części dawnego pokopalnianego terenu działa Sosnowiecki Park Naukowo-Technologiczny, a jedną z niewielu pamiątek przypominających o tym, że dzielnica od pierwszej połowy XIX wieku była związana z górnictwem, jest 4-metrowa lampa górnicza, która stanęła w rejonie dawnego wjazdu na teren kopalni.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Firmy z USA gotowe inwestować w Polsce w fabrykę paliwa do SMR i komponenty dla satelitów

Amerykańska spółka X-Energy deklaruje gotowość do zainwestowania w Polsce blisko 1 mld dolarów w ramach Zielonego Okręgu Przemysłowego Kaszubia. Z kolei Quantum Space rozważa produkcję w Polsce komponentów do satelitów oraz systemów służących ochronie i bezpieczeństwu infrastruktury satelitarnej w przestrzeni kosmicznej.

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowa wieża kontroli lotów

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowoczesna wieża kontroli lotów - wynika z informacji lokalnego samorządu. Dla wieży, która ma obsługiwać ruch lotniczy i stać się charakterystycznym elementem panoramy miasta, złożono już wniosek o pozwolenie na budowę.

ORLEN stworzy sieć „komfortek” dla podróżujących ze szczególnymi potrzebami

ORLEN jako pierwsza firma paliwowa w Polsce uruchamia program, który ma zwiększyć komfort podróżowania po kraju osób ze szczególnymi potrzebami. Przy najważniejszych trasach powstanie ponad 30 tzw. „komfortek” – specjalistycznych pomieszczeń higieniczno-opiekuńczych.

1755669760 powstaniaslaskie

Narodowy Dzień Powstań Śląskich - to górnicy walczyli o Polskę

Kiedy mówi się o Powstaniach Śląskich, zwykle pada kilka nazwisk dowódców i polityków. Ale siłą, która przeważyła szalę w latach 1919-1921, byli ci, którzy na co dzień zjeżdżali pod ziemię. Górnicy. Bez nich nie byłoby powstań, a Śląsk prawdopodobnie zostałby po niemieckiej stronie. Narodowy Dzień Powstań Śląskich został ustanowiony w 2022 roku, by uczcić pamięć uczestników trzech powstań śląskich z lat 1919–1921. To właśnie 20 czerwca 1922 roku, po zakończeniu sporów granicznych, Wojsko Polskie wkroczyło na te ziemie.