NIK stwierdziła nieprawdłowości w CSRG
Najpoważniejsze zastrzeżenia kontrolerów dotyczą oddania spółce-córce intratnego rynku, związanego z inertyzacją, czyli tłoczeniem do zagrożonych pożarem wyrobisk kopalń tzw. gazów inertnych (azot, dwutlenek węgla) – to działania profilaktyczne, służące zapobieganiu podziemnym pożarom lub ich gaszeniu.
NIK zakwestionował fakt realizacji tych działań przez spółkę-córkę, zamiast bezpośrednio przez CSRG. Spółce wydzierżawiono urządzenia do inertyzacji. W efekcie spółka nieźle zarabiała, a CSRG traciła lub miała dużo niższe zyski. Do Stacji w postaci dywidendy trafiało tylko 40 proc. zysków tej spółki; na dodatek gdyby zarabiała na tym sama CSRG, 15 proc. zysku musiałaby oddawać Skarbowi Państwa. Spółka zależna nie miała takiego obowiązku.
Kontrolerzy ustalili także, że Stacja dostała 6 mln zł dotacji z resortu gospodarki i Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska na zakup kolejnych urządzeń do intertyzacji (generatorów azotu), których sama nie potrzebowała i niezgodnie z przepisani wydzierżawiła spółce zależnej; sama spółka nie dostałaby dotacji.
Zarząd CSRG uważa sugestię wyłudzenia dotacji za bezpodstawną i na dowód podaje, że obie instytucje dotujące (ministerstwo i fundusz) badały sprawę i nie znalazły nieprawidłowości. Stacja ma już także zgodę na dzierżawienie urządzeń do intertyzacji spółce zależnej, czego wcześniej nie dopełniła. Według CSRG, świadczenie usług w zakresie inertyzacji czy dzierżawienie urządzeń kopalniom ma uzasadnienie i nie powinno budzić zastrzeżeń.
Były prezes Zbigniew B. miał także, wbrew przepisom, jednoosobowo zaciągać zobowiązania finansowe, łamiąc prawo zamówień publicznych i preferując określone firmy. Zawierano też umowy na określone usługi z osobami z zewnątrz (dwie osoby zarobiły na nich w sumie 140 tys. zł), podczas gdy zadania te powinni wykonać pracownicy stacji w ramach swoich obowiązków. Ze środków CSRG sfinansowano materiały wyborcze kandydatów do Parlamentu Europejskiego.
Obecny zarząd CSRG kwestionuje dużą część uwag Izby i zapowiada rozstrzygnięcie spornych kwestii na drodze sądowej. W swoim oświadczeniu poddaje też w wątpliwość rzetelność i obiektywizm kontroli NIK. Zarząd zwraca też uwagę, że nie może zbiorowo odpowiadać za jednoosobowe, bezprawne decyzje byłego prezesa.