NIK negatywnie o działaniach KNF w sprawie GetBack

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Główny cel programu, czyli stabilizacja finansowa przedsiębiorstw, został osiągnięty – informuje NIK

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Najwyższa Izba Kontroli negatywnie oceniła działania Komisji Nadzoru Finansowego przy nadzorze nad spółką GetBack, według Izby zawiodły też inne instytucje państwa i politycy. NIK postuluje powołanie komisji śledczej do wyjaśnienia tzw. afery GetBack.

“Afera GetBack“, w której obywatele stracili 3,5 mld zł obnażyła głęboki kryzys instytucji państwa; zawiódł nie tylko nadzór finansowy, ale także wymiar sprawiedliwości, jak i politycy odpowiedzialni za państwo - oświadczył Prezes NIK Marian Banaś, prezentując ustalenia kontroli Izby. NIK zwraca uwagę, że do dzisiaj sprawa GetBack nie została wyjaśniona, choć zostało w niej poszkodowanych ponad 9 tys. osób.

Działania instytucji państwa były nieadekwatne do istoty i skali zagrożeń - stwierdził Banaś. Zaznaczył, że w szczególności Komisja Nadzoru Finansowego nie podejmowała prawnie możliwych działań, które mogły zmniejszyć skalę strat i nie zrealizowała swojego ustawowego celu, czyli prawidłowego funkcjonowania rynku finansowego. “Zdaniem NIK poczynania Komisji cechowały się nierzadko niezrozumieniem i opieszałością“ - dodał prezes Izby.

Jak dodał, w ocenie NIK zawiodła również prokuratura. Odkryto bowiem “budzące poważne wątpliwości“ powiązania prokuratorów prowadzących śledztwa z osobami z Getback, potwierdzono przypadki nacisków, w tym prokuratora krajowego na prokuratorów prowadzących postępowania oraz nakłanianie ich do zgłaszania wniosków o areszty dla osób z kierownictwa Getback, mimo że nie było do tego przesłanek. Z kolei w postępowaniu układowym sąd podejmował, zdaniem NIK, decyzje niekorzystne dla poszkodowanych.

- Zawiedli również politycy odpowiedzialni za państwo, służby i wymiar sprawiedliwości, nie podejmując żadnych adekwatnych działań - powiedział Banaś.

W związku z ustaleniami kontroli NIK skierowała do prokuratury cztery zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstw ws. GetBack. Jak poinformowała departamentu strategii w NIK Magdalena Krakowska-Wąż chodzi o podejrzenie popełnienia przestępstw przez członków zarządów Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych (TFI), spółek giełdowych, biegłego oraz zastępcy Prokuratora Krajowego, związanych ze sprawą. Jak podkreśliła, KNF, prokuratura i sądy nie dokonały ustalenia wartości portfeli wierzytelności, aktywów spółki, w tym certyfikatów inwestycyjnych, jak również nie zbadano rzetelności składanych przez spółkę sprawozdań finansowych pomimo posiadanych uprawnień - wskazała.

Według NIK, pomimo posiadania wiedzy m.in. o braku realizacji przez spółkę obowiązku raportowania, KNF nie wykorzystywała przysługujących jej narzędzi prawnych, co mogłoby się przyczynić do rzeczywistego ustalenia wartości majątku GetBack.

W ocenie NIK, prokuratura nie wyjaśniła do chwili obecnej w sposób merytoryczny przyczyn, przebiegu i skutków “afery GetBack“ oraz nie wskazała osób odpowiedzialnych za utratę środków przez wierzycieli, w tym obligatariuszy niezabezpieczonych. Dyrektor delegatury NIK w Białymstoku Janusz Pawelczyk poinformował, że “zgromadzony przez NIK materiał dowodowy wskazuje na niejasne powiązania funkcjonariuszy publicznych, nowego zarządu, ale też osób biorących udział w przyspieszonym postępowaniu układowym“. “W toku czynności kontrolnych w tym przesłuchań świadków, ustalono fakty, które w naszej ocenie mają oczywisty wpływ na przebieg wyjaśniania tej afery“ - dodał.

Według Izby, całą sprawę powinna wyjaśnić sejmowa komisja śledcza ze względu na skalę ujawnionych w trakcie kontroli nieprawidłowości w funkcjonowaniu najważniejszych organów państwa. Aparat państwa przez ponad siedem lat nie był w stanie wyjaśnić tej afery w interesie tysięcy pokrzywdzonych obywateli, ale także w celu zapewnienia bezpieczeństwa funkcjonowania rynku finansowego i pozostawał całkowicie bierny na krzywdę ponad 9 tys. obligatariuszy, którzy w dobrej wierze nabywali obligacje korporacyjne - stwierdziła NIK.

KNF odpiera zarzuty Izby. Wystąpienie pokontrolne przedstawia działania UKNF w sposób niepełny, nieobiektywny, nieuwzględniający obowiązujących przepisów prawa oraz zakresu zadań realizowanych przez Urząd - poinformowała KNF. Według Komisji, niektóre z ustaleń oraz ocen i wniosków w wystąpieniu pokontrolnym są wynikiem błędnej oceny zebranego materiału, jak również wadliwej interpretacji przepisów prawa przez NIK. W niektórych przypadkach NIK nie wykazała dostatecznych dowodów na sformułowanie negatywnej oceny działań UKNF - dodała Komisja. Według niej, ocena NIK została w dużej mierze sformułowana na bazie subiektywnego wzorca działań UKNF przyjętego przez kontrolerów NIK, abstrahującego od obowiązujących przepisów prawa oraz praktyki nadzorczej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1541878885 solitaire rury zat finska nord stream 2

Podejrzany o wysadzenie Nord Streamu zatrzymany w Chorwacji. Wcześniej polski sąd odmówił wydania go Niemcom

Jak informują niemieckie media Wołodymyra Żurawlowa, obywatela Ukrainy podejrzanego przez prokuraturę Niemiec o udział w wysadzeniu gazociągów Nord Stream, zatrzymano w Chorwacji podczas zdjęć do thrillera "Snake Island" inspirowanego tym zdarzeniem.

Budżet Obywatelski Katowic 2026. Mieszkańcy wybiorą spośród 214 projektów

Zakończyła się merytoryczna ocena projektów zgłoszonych do XIII edycji Budżetu Obywatelskiego w Katowicach. Pozytywnie zweryfikowano 214 z 268 propozycji, czyli blisko 80 proc. zgłoszonych zadań. Głosowanie mieszkańców odbędzie się od 10 do 23 września 2026 roku.

Węgiel wraca do łask. Polacy chcą się nim ogrzewać

Sprzedaż kotłów na węgiel wzrosła w drugim kwartale 2026 r. o 15-20 proc. – szacuje Stowarzyszenie Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych (SPIUG). Branża wskazuje, że wpływ miały na to m.in. ceny pelletu, a węgiel jest obecnie łatwiej dostępny i tańszy.

Na zmianach podatkowych zyskają pracujący na etacie z pensją co najmniej 12 tys. zł brutto

Na proponowanych zmianach podatków zyskają osoby pracujące na etacie i zarabiające brutto 12 tys. zł i więcej, a najwięcej mogą stracić płacący podatek ryczałtowy z przychodami przekraczającymi w przeliczeniu 250 tys. euro rocznie - wskazał partner w kancelarii MDDP Rafał Sidorowicz.