Niezwykła rowerowa wyprawa górników z Halemby. Odwiedzili szesnaście miast w Maroku i Hiszpanii

Deszcz, chłód, silny wiatr, mordercze podjazdy i wreszcie upragniony cel wyprawy – Maroko. Paweł Głogowski i Dawid Szydłowski z oddziału GRP-5 ruchu Halemba kopalni Ruda (Polska Grupa Górnicza) chętnie dzielą się swoimi wspomnieniami z tej niezwykłej wyprawy. 

fot: ARC

Paweł Głogowski i Dawid Szydłowski z oddziału GRP-5 ruchu Halemba

fot: ARC

IMG 1496 IMG 1892 IMG 1670

+3 Zobacz galerię

IMG 1833 IMG 1732

Deszcz, chłód, silny wiatr, mordercze podjazdy i wreszcie upragniony cel wyprawy – Maroko. Paweł Głogowski i Dawid Szydłowski z oddziału GRP-5 ruchu Halemba kopalni Ruda (Polska Grupa Górnicza) chętnie dzielą się swoimi wspomnieniami z tej niezwykłej wyprawy. 

Poznali się w pracy, jeszcze w ruchu Bielszowice. Okazało się, że dzielą wspólną pasję, jaką jest jazda rowerem. Na swoich jednośladach pokonali już kilka tysięcy kilometrów. Niebawem ponownie ruszą w świat.

Tym razem rowerowa trasa prowadziła przez malownicze tereny Maroka aż do słonecznej Malagi w Hiszpanii.

– Skąd wziął się pomysł na tak daleką wyprawę? Po prostu szukaliśmy na mapie Europy ciekawych kierunków, gdzie można dostać się samolotem, najlepiej z Katowic, bez przesiadki. Wiadomo, z jednośladem logistyka robi się skomplikowana. Na liście takich połączeń znalazł się Agadir w Maroku. Pomyśleliśmy, że będzie to najlepszy wybór. Nad trasą powrotną również długo główkowaliśmy. Okazało się jednak, że do hiszpańskiej Malagi możemy śmiało przeprawić się przez Cieśninę Gibraltarską, a następnie z tamtejszego lotniska polecieć prosto do Katowic. Całą trasę zaplanowaliśmy w Polsce i podzieliliśmy na odcinki. Policzyliśmy dokładnie kilometry oraz przewyższenia, które są bardzo istotne na trasach rowerowych. Za przystanki wyznaczyliśmy większe miasta lub osady. Mieliśmy w sumie do przejechania ok. 1200 km – opowiada Paweł Głogowski.

Wzdłuż zachodniego wybrzeża

Cykliści w ciągu dwóch tygodni odwiedzili szesnaście miast w obydwu krajach, pokonując 8846 m przewyższeń. Trasa wiodła przez malownicze tereny Maroka: od Agadiru przez Imsouane, Essaouirę, Safi, Souirę Kedimę, Oualidię, El Jadidę, Casablancę, Rabat, Kenitrę, Moulay Bouselham, Asilah w Maroku oraz Tarifę, Algeciras, La Líneę, Marbellę i Malagę w Hiszpanii.

– Nie zabrakło wyzwań – deszcz, chłód, silny wiatr i mordercze podjazdy sprawiły, że ta wyprawa była dla nas prawdziwym testem wytrzymałości – przyznaje Dawid Szydłowski. 

– Szkopuł w tym, że przed wyjazdem nie mieliśmy okazji do treningów. Dopiero co nadchodziła wiosna, trzeba było więc improwizować na trenażerach i siłowniach. Zabraliśmy ze sobą sporo sprzętu, w tym aparaty fotograficzne i kamery oraz narzędzia: zapasowe dętki, linki, spinki, szprychy, a nawet oponę. Bogaci w doświadczenia z poprzednich wypraw zainwestowaliśmy w małe elektryczne pompki, które już na lotnisku okazały się idealnym gadżetem na takie podróże. Zestaw narzędzi praktycznie zawsze wykorzystujemy w całości, ponieważ rowery przed spakowaniem należy częściowo rozkręcić, wypuścić powietrze z kół oraz skręcić kierownicę o 90 stopni. Po przylocie trzeba je na nowo złożyć i tu nie ma miejsca na błędy lub brak narzędzi – dodaje.

Trasę w Maroku cykliści z Halemby zaplanowali wzdłuż zachodniego wybrzeża Atlantyku do portu w Tangerze, skąd przeprawili się promem do hiszpańskiej Tarify – miasta na styku kultur, słynącego z monumentalnego zamku Guzmána el Bueno, gdzie Morze Śródziemne łączy się z Oceanem Atlantyckim.

– Po drodze mijaliśmy mniejsze miejscowości, których trudno szukać na mapie. Co do Marokańczyków, byliśmy naprawdę pozytywnie zaskoczeni. Byli bardzo pomocni i uprzejmi. Kilkakrotnie zatrzymywały się przy nas samochody – ludzie pytali, skąd jesteśmy, dokąd jedziemy i częstowali nas prowiantem. Za którymś razem zatrzymaliśmy się w małej osadzie na posiłek. Przypadkowo spotkaliśmy miejscowych, którzy zwrócili nam uwagę, że jemy w miejscu publicznym, a przecież trwa ramadan. Szanowaliśmy ich kulturę i od tego momentu staraliśmy się jeść i pić w ciągu dnia bardziej dyskretnie. Niemal każdego dnia obserwowaliśmy, jak muzułmanie poszczą od wschodu do zachodu słońca. Gdy nadchodził iftar, czyli pierwszy posiłek po zmierzchu, całe miasta budziły się do życia. Raz zostaliśmy nawet zaproszeni na taką kolację – wspomina Paweł Głogowski.

Tam, gdzie kończył się asfalt

W opinii cyklistów główne drogi w Maroku znajdują się w bardzo dobrym stanie. Problem zaczynał się w wioskach, gdzie kończył się asfalt. Po takim offroadzie rowery trzeba było myć na myjni samochodowej.

– Tym razem nie zaliczyliśmy żadnej awarii technicznej. Niestety naszą jedyną zmorą była tamtejsza flora bakteryjna, która dziewiątego dnia dała nam się we znaki. Cały dzień jechaliśmy z gorączką – śmieje się Dawid Szydłowski.

Po dwóch tygodniach obaj dotarli do Malagi, jednego z najstarszych miast europejskich, założonego przez Fenicjan w VIII w. p.n.e., skąd odlecieli w drogę powrotną do Katowic.

Wyprawa do Maroka i Hiszpanii była ich czwartą wspólną podróżą rowerową. Przed trzema laty odwiedzili Kołobrzeg (w pięć dni przejechali 600 km). W 2024 r. z Berlina wyruszyli na polski Hel – wyprawa trwała sześć dni, a cykliści pokonali nieco ponad 600 km. Ubiegły rok okazał się przełomowy: po raz pierwszy wylecieli samolotem wraz ze swoimi jednośladami, wybierając Tirana–Ateny.

– Dwa piękne kraje, trzy morza i meta przy Akropolu. Po drodze albańskie góry, przeprawy promowe, mnóstwo pięknych widoków i 900 km zaliczonych w 10 dni – wyliczają z dumą.

Warto dodać, że Paweł kocha zarówno podróże rowerem, jak i górskie wspinaczki. W tym roku zdobył najwyższy szczyt Europy – Mont Blanc (4806 m n.p.m.) od strony francuskiej. Kilka lat temu wszedł też na Kazbek, lodowego olbrzyma w Gruzji liczącego 5047 m n.p.m.

– Obecnie jesteśmy na etapie planowania trasy do Japonii. Mamy zamiar zmierzyć się z podobnym dystansem oraz górskimi trasami. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, wiosną przyszłego roku wylatujemy do Kraju Kwitnącej Wiśni. Tokio i Osaka będą na trasie naszej wyprawy. To już pewne – zarzeka się Paweł.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Hałda przy ul. Floriańskiej ma zostać zabezpieczona

Hałda przy ul. Floriańskiej zostanie zabezpieczona pokrywą izolacyjną - zapowiedział w piątek prezydent Chorzowa Szymon Michałek. Wskazał, że zostanie do tego wykorzystanych ok. 750 ton materiału mineralnego, a prace zaplanowano na listopad.

Spółka PGE GiEK zawarła porozumienie ze związkami zawodowymi Elektrowni Rybnik

Pracownicy Elektrowni Rybnik otrzymają kompleksowe wsparcie w procesie transformacji zakładu. Gwarantuje to porozumienie podpisane przez PGE GiEK S.A. oraz organizacje związkowe działające w elektrowni. Dokument, oparty na rozwiązaniach uzgodnionych wcześniej ze stroną społeczną Elektrowni Dolna Odra, stanowi kolejny krok w budowaniu odpowiedzialnego i przewidywalnego procesu transformacji energetycznej. 

TAURON uruchamia Tech Test. Startupy mogą dostać do 400 tys. zł na pilotaż technologii dla energetyki

Grupa TAURON uruchomiła program TAURON Tech Test, skierowany do startupów, firm technologicznych i innowatorów. Wybrane zespoły będą mogły przetestować swoje rozwiązania w środowisku Grupy, skorzystać ze wsparcia ekspertów oraz uzyskać finansowanie do 400 tys. zł na realizację pilotażu.

Koniec z węglem w ciepłownictwie? TAURON realizuje kolejny etap transformacji w Łagiszy

TAURON przyspiesza transformację swojego ciepłownictwa. 4 listopada 2026 r. spółka TAURON Ciepło zawarła z konsorcjum Siemens Energy umowę na dostawę dwóch wysp turbinowych dla nowego kogeneracyjnego źródła ciepła w Będzinie-Łagiszy, wraz z 12-letnią usługą serwisową. Łączna wartość kontraktu wynosi 144,4 mln euro netto.