Niepewny efekt negocjacji płacowych w Budryku
Podczas przerw w rozmowach, jeden z liderów protestu, Grzegorz Bednarski ze związku Kadra deklarował, że porozumienie osiągnięto w 12 z 13 zgłoszonych przez protestujących postulatów. Nie ma jednak zgody w sprawie najważniejszego, dotyczącego wyrównania płac w Budryku do średniej w kopalniach JSW - spółki, której częścią stanie się wkrótce kopalnia z Ornontowic.
Bednarski poinformował, że związkowcy zgodzili się złagodzić swoje stanowisko i ograniczyć wyrównanie płac w pierwszej kolejności do - jak mówił - pracowników ciągu produkcyjnego, czyli głównie górników dołowych i pracowników przeróbki węgla. O pozostałych pracownikach godzą się rozmawiać później. Wyliczyli, że na spełnienie ich żądań potrzeba ok. 20 mln zł, przeznaczonych dodatkowo na wynagrodzenia.
Przedstawiciele JSW podkreślają natomiast, że dalsza rozmowa na temat wzrostu płac będzie możliwa po szczegółowym wyliczeniu pensji w Budryku po tym, gdy w ich skład będą wliczone - na co godzi się pracodawca - świadczenia na dojazdy do pracy i wynegocjowane już wcześniej podwyżki. Ich realizacja oznacza - co proponują zarządy kopalni i JSW - wzrost płac w Budryku w tym roku o ponad 17 proc. Dopiero od tego pułapu można wyliczyć ewentualne dysproporcje płacowe między kopalnią a średnią w JSW.
Związkowcy deklarują, że jeżeli dalsze rozmowy potoczą się po ich myśli, już w piątek o godz. 18 może być uruchomiona jedna ze ścian wydobywczych w kopalni. Deklarują także odpracowanie strat spowodowanych strajkiem poprzez pracę w dni wolne; godzą się, aby za te dni zapłacono im jak za zwykłe, ale na to nie pozwalają przepisy. O obciążeniu funduszu płac przez pracę w wolne dni, nie chcą też słyszeć inne związki zawodowe z Budryka, które nie popierają protestu.