Nieobecność przez powódz usprawiedliwiona do 5 dni

fot: Jarosław Galusek

Nieukończenie potrzebnych zabezpieczeń w Gierałtowicach wymuszało przy ostatniej powodzi m.in. heroiczną walkę z wodą przy podwyższaniu wałów

fot: Jarosław Galusek

Pracownicy, którzy z przyczyn powodzi nie stawiali się w pracy, będą mogli usprawiedliwić pięć dni nieobecności - poinformowało Ministerstwo Pracy.

 

Pracodawca, który będzie miał w związku z powodzią problemy z wypłatą wynagrodzeń, będzie mógł otrzymać na ich pokrycie nieoprocentowaną pożyczkę z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych - poinformowała wiceminister pracy Czesława Ostrowska.

 

Wiceszefowa resortu pracy podkreśliła na piątkowej konferencji prasowej, że prace nad ustawą o usuwaniu skutków powodzi w maju 2010 roku są bardzo zaawansowane. Dodała, że kilka resortów zajmuje się tą ustawą, a prace nad nią koordynuje Rządowe Centrum Legislacji.

- Pracownicy, którzy z przyczyn powodzi nie stawiali się w pracy, będą mogli do 5 dni uzyskać usprawiedliwioną nieobecność. Pracodawca będzie pokrywał w odniesieniu do płacy minimalnej koszty ich nieobecności w pracy - zapowiedziała Ostrowska.

- Pracodawca, który znajdzie się w przejściowych trudnościach i będzie miał problemy z wypłatą wynagrodzeń, będzie mógł otrzymać z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych nieoprocentowaną pożyczkę na pokrycie wynagrodzeń pracownikom - w wysokości maksymalnej do dwukrotności najniższego wynagrodzenia na jednego pracownika - i za trudności spowodowane do końca lipca tego roku od początku występowania powodzi - dodała.

Ostrowska podkreśliła, że pracodawcy, którzy zaprzestali lub mają problemy z prowadzeniem swojej działalności gospodarczej na skutek powodzi, będą mogli skorzystać ze środków z Funduszu Pracy. Dopłaty będą mogli dostać również pracodawcy, którzy zatrudniają bezrobotnych mieszkających na terenach zalanych.

Wiceminister pracy zapowiedziała, że osobom, które wzięły dotacje z Funduszu Pracy na utworzenie własnych miejsc pracy lub stworzenie ich dla bezrobotnych - w zależności od tego, jak bardzo ulegnie zniszczeniu dane miejsce pracy - będą umarzane dotacje lub wydłużany termin rozliczania się z ich wykorzystania.

Poinformowała, że we wszystkich gminach dotkniętych skutkami powodzi będą organizowane roboty publiczne, finansowane z Fundusz Pracy. - Do 7 czerwca do ministerstwa pracy będą spływały wnioski w tej sprawie od wszystkich powiatów. Na razie mamy na ten cel 90 mln zł z Funduszu Pracy. Jesteśmy w trakcie prac nad zmianą planu finansowego - powiedziała. Dodała, że resort pracy przeznaczy dla gmin taką ilość środków, jaka będzie im potrzebna.

Ostrowska zapowiedziała przedłużenie o 30 dni prawa do rejestrowania się w urzędach pracy oraz w sprawie pobierania zasiłku dla bezrobotnych osób, które nie mogły tego zrobić z powodu powodzi.

Obecny na konferencji prasowej wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak powiedział: "chcielibyśmy wykorzystać te mechanizmy, które były stosowane w ubiegłym roku do zwalczania kryzysu (...) Chcielibyśmy rozszerzyć definicję przedsiębiorców mogących korzystać z programów na podmioty, które ucierpiały nie tyle wskutek kryzysu, co na skutek powodzi".

Wicepremier dodał, że PSL chce, aby część pożyczek dla małych przedsiębiorstw była umorzona. - Przygotowujemy różne rozwiązania, także mikropożyczki, które byłyby częściowo umarzane, żeby w takich sytuacjach można było szybko i sprawnie rozpocząć odbudowę firmy - powiedział.

Pawlak podkreślił, że szczególnie ważne jest odbudowanie dochodów przez rolników. - Pracujemy nad tym, żeby na przykład płatności bezpośrednie były możliwe do wypłacenia w tych gminach, w których wystąpiły całkowite zniszczenia - powiedział.

Jego zdaniem, na razie nie jest potrzebna nowelizacja tegorocznej ustawy budżetowej. - Przesunięcia środków są wystarczające. Jeżeli będzie taka potrzeba, to nie będziemy się wahać, żeby zrobić nowelizację budżetu, bo sytuacja jest nadzwyczajna i nie ma powodu, żeby się nad tym szczególnie zastanawiać - wyjaśnił.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.