Niemcy: zielona energia uderza w koncerny energetyczne

fot: Krystian Krawczyk

Zdaniem specjalistów perspektywy dla niemieckich koncernów nie wyglądają dobrze. Niemcy chcą do 2035 roku produkować 60 proc. energii z OZE, podczas gdy w ub.r. było to ok. 23 proc. Niemiecki rząd dostrzega problem i chce obniżyć koszty transformacji energetycznej, ograniczając subsydia dla OZE

fot: Krystian Krawczyk

Subsydia dla produkcji energii ze źródeł odnawialnych w Niemczech uderzają w największe niemieckie koncerny energetyczne, które notują coraz gorsze wyniki finansowe. Firmy alarmują, że jeśli nic się nie zmieni, znajdą się na krawędzi.

W Niemczech produkcja energii ze źródeł odnawialnych (OZE), np. z wiatru czy słońca, jest subsydiowana. W założeniu dzięki temu może ona konkurować z produkcją energii ze źródeł konwencjonalnych. Subsydia sprawiły jednak, że produkcja energii z OZE stała się bardziej opłacalna i zaczęła wypierać energię konwencjonalną. To doprowadziło do zaburzeń w systemie energetycznym Niemiec. Sytuację skomplikował jeszcze ogłoszony przez kanclerz Angelę Merkel plan wycofania się tego kraju z energetyki jądrowej. Było to bezpośrednim następstwem katastrofy w japońskiej elektrowni w Fukushimie w 2011 r. Nie pomaga także słabszy popyt na energię na starym kontynencie, który jest wynikiem słabej koniunktury europejskich gospodarek.

Niemieckie koncerny energetyczne alarmują, że są w coraz gorszej sytuacji finansowej. W czwartek druga największa firma energetyczna - RWE - ogłosiła, że w pierwszej połowie roku zanotowała spadek zysków o 62 proc. w porównaniu do pierwszej połowy 2013 r. Chce wyłączyć kolejne bloki energetyczne. RWE uważa, że winę za ten stan rzeczy ponosi błyskawiczny rozwój subsydiowanych OZE, przez co elektrownie działają poniżej kosztów. Wskazuje też, że energia produkowana z wiatru i słońca ma preferencyjny dostęp do niemieckiej sieci przesyłu.

"Jak dotąd w 2014 roku sytuacja finansowa spółki jest taka, jak przewidywaliśmy. Niestety w tym kontekście oznacza to, że notujemy znaczące spadki zysków" - napisał szef RWE Peter Terium w liście do inwestorów, cytowanym przez Financial Times. Spółka chce do 2017 r. zamknąć bloki o łącznej mocy 1 tys. megawatów.

Straty notuje też największy niemiecki koncern energetyczny - E.ON. Firma niedawno ogłosiła, że w pierwszej połowie br. miała o 20 proc. niższy zysk niż w pierwszej połowie 2013 roku. Również ona za swoją sytuację obwinia rozwój odnawialnych źródeł energii. Jak pisze FT, szef E.ON Johannes Teyssen napisał również list do udziałowców firmy, w którym wzywa Berlin do wprowadzenia rynku mocy, co gwarantuje producentom energii przewidywalne przychody, a konsumentom bezpieczeństwo dostaw energii.

Źródła odnawialne nie są w stanie całkowicie zastąpić energetyki konwencjonalnej. Dlatego systemy energetyczne ze znacznym udziałem OZE muszą mieć tzw. backup, czyli elektrownie konwencjonalne na węgiel czy gaz, które mogą działać wtedy, kiedy OZE nie produkują prądu. Z tego powodu duże koncerny energetyczne w Europie nawołują do stworzenia tzw. rynku mocy, czyli systemu dopłacania przez państwo do nierentownych elektrowni za utrzymywanie ich w mocy przez koncerny - jako rezerwę.

Ekspert Instytutu Sobieskiego Tomasz Chmal podkreśla, że sytuacja niemieckich koncernów to nie tylko efekt systemu wsparcia dla OZE, ale także polityki klimatycznej UE.

- Rynek mocy może być w jakimś sensie ratunkiem w tej sytuacji. Gdy już energetyka została rozregulowana, to teraz trzeba ją ustabilizować. Mamy przecież do czynienia z długoterminowym inwestycjami, które wymagają pieniędzy. Żaden bank nie da pieniędzy, żeby finansować nowe moce na rozregulowanym rynku  powiedział PAP Chmal.

Zdaniem specjalistów perspektywy dla niemieckich koncernów nie wyglądają dobrze. Niemcy chcą do 2035 roku produkować 60 proc. energii z OZE, podczas gdy w ub.r. było to ok. 23 proc. Niemiecki rząd dostrzega problem i chce obniżyć koszty transformacji energetycznej, ograniczając subsydia dla OZE. Celem przyjętej w lipcu nowelizacja ustawy o wspieraniu tych źródeł energii jest zahamowanie wzrostu cen energii.

Dalszy wzrost cen energii mógłby - zdaniem niemieckiego rządu - doprowadzić do sprzeciwu obywateli wobec rozwijania zielonej energii, a ponadto mógłby wpłynąć negatywnie na kondycję niemieckiego przemysłu. Kosztami subsydiów są obciążone przede wszystkim niemieckie gospodarstwa domowe. Przeciętna czteroosobowa rodzina płaci obecnie około 220 euro rocznie na dotacje do zielonej energii.

Jesienią minister gospodarki Niemiec Sigmar Gabriel ma przedstawić kolejny plan reformy rynku energii. Według FT prawdopodobnie będzie to plan stworzenia niewielkiego rynku mocy, w którym jako rezerwa będzie utrzymywana niewielka liczba bloków energetycznych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Przybywa śniętych ryb w Kanale Gliwickim

Ok. 260 kg śniętych ryb wyłowiono w weekend z Kanału Gliwickiego - poinformowało Ministerstwo Klimatu i Środowiska w poniedziałek. W VI sekcji Kanału Gliwickiego stężenie złotej algi wyniosło prawie 530 mln komórek na litr wody.

Tusk: Paliwa są tańsze o ponad 10 proc., ale kosztować będzie to ponad pół miliarda złotych

W wyniku wprowadzenia w ograniczonym zakresie pakietu Ceny Paliwa Niżej, w poniedziałek paliwa są tańsze o ponad 10 proc. niż w niedzielę - zauważył w poniedziałek premier Donald Tusk. Pakiet CPN ma obowiązywać do końca wakacji, co ma kosztować budżet państwa ok. pół miliarda zł - dodał.

Rynek węgla w II kwartale 2026 r.

Sytuacja na międzynarodowym rynku węgla w II kwartale 2026 r. była zmienna. Na ceny wpływały zarówno wydarzenia geopolityczne, jak i sytuacja na rynkach gazu i ropy. Duże znaczenie miały również zmieniające się warunki pogodowe oraz sezonowe zapotrzebowanie na energię w Europie i Azji.

255 zł straty na każdej tonie węgla, ale dwie spółki na plusie. Pojęcie „trwałej nierentowności” do podważenia?

Fundacja Instrat opublikowała kolejną aktualizację “Bazy danych kopalni węgla w Polsce”. Autorzy raportu pochylili się m.in. nad sytuacją finansową spółek górniczych. Nie jest dobrze.