Niemcy nie boją się już kryzysu energetycznego

fot: Kajetan Berezowski

Mdm produkcja węgla spadła o 9,4 proc.

fot: Kajetan Berezowski

Okazuje się, że kryzys energetyczny, tak jak każde inne wydarzenie o zasięgu ponad kontynentalnym, jest różnie postrzegany przez poszczególne kraje, media i polityków. Tworzony przez nich chaos informacyjny bywa tak intensywny, że trudno uchwycić zasadnicze wątki tego procesu. Porównując ukazujące się relacje z przebiegu tego zjawiska, można odczytać pewne zbieżne sygnały na ten temat.

Tym sygnałem wydaje się być lepsza sytuacja energetyczna Niemiec, która dotąd postrzegana była, jako ofiara wojny w Ukrainie. Nie zmienia to krytycznej pod tym względem sytuacji w całej UE. Napływające informacje wskazują, że tej zimy Europa najdotkliwiej zostanie doświadczona przez kryzys energetyczny. UE jako całość prawdopodobnie nie uniknie drastycznych wyłączeń energii.

Dobra sytuacja energetyczna Niemiec
Amerykański The Washington Post uspokaja, że sytuacja energetyczna w UE jest opanowana, choć nie wyklucza się chwilowych wyłączeń energii elektrycznej.

Według tej relacji, urzędnicy europejscy twierdzą, że są lepiej przygotowani na to, co ma nadejść, niż na początku wojny w Ukrainie, gdzie rezerwy gazu ziemnego w UE mają wypełnione prawie 90 procent pojemności – 15 procent więcej niż tego samego dnia w zeszłym roku. Jednak w poszczególnych krajach wspólnoty może być różnie.

Są sygnały, że Niemcy mimo swojej rezygnacji z rosyjskiego gazu są pod tym względem w najlepszej sytuacji. The Washington Post pisze, że w Niemczech ryzyko krajowych niedoborów gazu ziemnego spadło tej zimy dzięki magazynowaniu gazu, co odnotowała Eurasia Group, firma zajmująca się badaniem ryzyka politycznego i doradztwem. Ostrzegła ona jednak, że „krótkie, regionalne i kontrolowane odcięcia energii elektrycznej (znane jako zrzucanie obciążenia) „pojawiają się jako rosnące ryzyko, szczególnie w południowych częściach kraju”.

Najpierw Niemcy
Podobne zdanie na ten temat, tylko w bardziej agresywnym tonie, prezentuje londyński Express. Pisze on, że w zeszłym tygodniu niemiecki kanclerz Olaf Scholz zaprezentował „tarczę obronną” o wartości 179 miliardów funtów ( 200 mld euro), mającą na celu obniżenie cen energii dla niemieckich konsumentów. Ten nowy fundusz, określany jako „tarcza obronna”, ma na celu obniżenie kosztów gazu, ponieważ przemysł w całej Europie zmaga się z cenami energii, które wzrosły od czasu inwazji Rosji na Ukrainę. 

Jednak ten poważny zastrzyk gotówki dla niemieckiego przemysłu i konsumentów wywołał bunt dwóch najwyższych rangą komisarzy w UE: Paolo Gentiloni z Włoch i Thierry'ego Bretona z Francji, czyli z krajów, których nie stać na tego rodzaju dotacje. Oba kraje zaatakowały Berlin za pakiet energetyczny „najpierw Niemcy”, argumentując, że taki środek wydrążyłby wspólny rynek UE, dając niemieckim firmom nieuczciwą przewagę nad resztą UE.

W serii artykułów obydwaj komisarze wzywali do solidarności w całej Europie, nawiązując do „wspólnych narzędzi na poziomie europejskim” – co mogłoby sugerować system wspólnie gwarantowanych pożyczek, taki jak ten, który wykorzystano do walki z pandemią Covid-19.

Tymczasem kanclerz Scholz odrzucił tę krytykę, broniąc własnych propozycji jako „bardzo wyważonego, bardzo inteligentnego i bardzo zdecydowanego pakietu”, dodając, że miał on wspierać niemiecki przemysł przez trzy lata.

Niemiecki priorytet ochrony klimatu
Trzecia wiadomość choć z całkiem innej strony potwierdza dobrą sytuację energetyczną Niemiec. Nowojorski Power Technology pisze, że Niemcy nie potrzebują już węgla brunatnego wytwarzającego 19,2 proc. krajowej energii. Niemiecka firma energetyczna RWE porozumiała się z rządem w sprawie stopniowego wycofywania do 2030 roku produkcji energii elektrycznej z węgla brunatnego .Ten ruch przyspiesza wycofywanie węgla przez firmę o osiem lat, co pierwotnie planowano na 2038 rok.

Niemcy uważają, że decyzja RWE o rezygnacji z węgla przyczyni się do realizacji krajowych celów ochrony klimatu. Firma ta planuje poczynić „znaczące” inwestycje w transformację energetyczną. Prezes RWE Markus Krebber powiedział: „Bezpieczeństwo dostaw jest na porządku dziennym. Jednocześnie ochrona klimatu pozostaje jednym z kluczowych wyzwań naszych czasów”.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Książka o górniczych korzeniach miasta już w konkursie

Wydana przez Muzeum Saturn w Czeladzi publikacja „Zdekarbonizowana rzeczywistość – europejska refleksja międzypokoleniowa” została nominowana w konkursie „Książka w TEmacie”, organizowanym przez Akademię Górniczo-Hutniczą w Krakowie, w kategorii książka popularnonaukowa.

Jak duże jest faktyczne zatrudnienie w polskim górnictwie? Niektórzy mogą się zdziwić

We wszystkich nadzorowanych zakładach górniczych, zakładach i podmiotach zatrudnionych było pod koniec 2025 r. 160 862 pracowników, w tym 89 009 w kopalniach węgla kamiennego.

43 proc. firm pozytywnie ocenia warunki prowadzenia biznesu w Polsce

Warunki prowadzenia biznesu w Polsce jako korzystne i bardzo korzystne ocenia 43 proc. polskich przedsiębiorców - wynika z badania EY Barometr Przedsiębiorczości. Największymi barierami rozwoju pozostają biurokracja, silna konkurencja i niedobór wykwalifikowanych pracowników.

Te miejsca wypoczynku zawdzięczamy… przemysłowi

Przemysł na trwałe odmienił krajobraz Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego. Z czasem jednak część zdegradowanych, postindustrialnych terenów udało się odzyskać i nadać im zupełnie nowe funkcje. Dziś to popularne przestrzenie rekreacyjne, chętnie odwiedzane nie tylko przez mieszkańców regionu. Dokąd warto się wybrać w te wakacje?