Niemcy: 120-kilometrowy łańcuch przeciwników energetyki atomowej

Atomkraft protest niemcy daylife com

fot: gruene.de

Przeciwnicy przedłużenia w Niemczech terminu zamknięcia elektrowni atomowych (wyznaczonego 10 lat temu na 2020 roku) utworzyli w proteście ludzki łańcuch

fot: gruene.de

W Niemczech przeciwnicy energii jądrowej utworzyli ludzki łańcuch długości 120 km, między miejscowościami, w których pracują reaktory. Protesty przeciwko planowanemu dłuższemu ich działaniu odbyły się 2 dni przed 24. rocznicą katastrofy w Czarnobylu.

Łańcuch utworzyło około 120 tys. ludzi, którzy wzięli się za ręce między położonymi w północnych Niemczech miastach Brunsbuettel i Kruemmel. Łańcuch przechodził przez Hamburg.

"Dzisiaj zacznie się łańcuchowa reakcja protestów w całym kraju, jeśli rząd nie zmieni swojej polityki atomowej" - napisali w oświadczeniu organizatorzy protestu, domagający się "definitywnego" zamknięcia elektrowni w Brunsbuettel i Kruemmel.

W kraju związkowym Hesji około 20 tys. osób otoczyło elektrownię w Biblis, podczas gdy w Nadrenii Północnej-Westfalii 5 tysięcy protestowało przed składowiskiem odpadów promieniotwórczych w Ahaus niedaleko granicy holenderskiej.

Przewodniczący opozycyjnej partii socjaldemokratycznej (SPD), Sigmar Gabriel, skrytykował w niedzielnym wydaniu "Bild am Sonntag" obecny rząd za popieranie "interesów sektora, a nie dobra wspólnego". Niemcy powinny sukcesywnie do 2020 roku zamykać elektrownie jądrowe - decyzję taką podjęła w 2000 roku ówczesna koalicja SPD z Zielonymi.

Rząd kanclerz Angeli Merkel zapowiadał, że chce przedłużyć życie elektrowni nuklearnych, chociaż poszczególni politycy różnią się w ocenie, o ile lat. Sugerowano od 8 do 20 lat.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.