Niebezpieczne zapadlisko w Siemianowicach Śląskich
.
Była godzina 22.24, kiedy Miejskie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Siemianowicach Śląskich otrzymało informację, że przy ul. PCK, nieopodal numerów 12 i 14, utworzyło się dużych rozmiarów zapadlisko, do którego wpadł zaparkowany tam samochód. Objęło ono około 10 m kw., a jego głębokość sięga około 2, a nawet 3 m – podał miejski portal.
Ponieważ została uszkodzona instalacja gazowa, mieszkania musiało opuścić kilkudziesięciu lokatorów. Ewakuowano 40 osób. Sześć z nich skorzystało z pomocy miasta i spędziło noc w kompleksie sportowym, pozostali przenocowali u rodziny i przyjaciół.
Strażacy wyciągnęli już z dziury samochód osobowy. Nad ranem zakończyła się akcja pogotowia gazowego. Przywrócono dostawy energii elektrycznej do okolicznych budynków, gazu nie ma jeszcze w mieszkaniach, z których ewakuowano mieszkańców. Rejon zapadliska jeszcze przez jakiś czas będą sprawdzać energetycy, gazownicy i przedstawiciele innych służb. Nie wiadomo, kiedy ludzie wrócą do mieszkań.
Miejskie służby kryzysowe zwróciły się do Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach (WUG) i Centralnego Zakładu Odwadniania Kopalń o sprawdzenie na mapach obszarów górniczych, czy przyczyną osunięcia się ziemi mogła być prowadzona w tym rejonie eksploatacja.
- Okazało się, że rzeczywiście do 2000 r. był to obszar górniczy. Nieistniejąca już kopalnia \"Siemianowice\" prowadziła tam wydobycie - i to płytko pod powierzchnią, bo ok. 50 m. Dziś ten teren należy do miasta - powiedziała Edyta Tomaszewska, rzeczniczka WUG.
Specjaliści zastanawiają się, w jaki sposób i przy użyciu, jakiego sprzętu, zlikwidować osuwisko. Blisko powstałej dziury są nieczynne wyrobiska. Istnieje zagrożenie, że nasiąknięta wodą ziemia jeszcze może się zapadać.