Nie żyje Stanisław Jakubowski, legenda śląskiej fotografii. Uwiecznił przełomowe momenty w historii górnictwa

fot: Maciej Dorosiński

Stanisław Jakubowski jako fotoreporter CAF zajmował się różnymi tematami. Były to m.in. polityka, sport i wydarzenia

fot: Maciej Dorosiński

W wieku 90 lat zmarł Stanisław Jakubowski, legenda śląskiej fotografii prasowej i pierwszy Polak, który zdobył złoty medal za fotoreportaż w konkursie World Press Photo.

Z aparatem towarzyszył znanym osobistościom, dokumentował także codzienne i niecodzienne wydarzenia, także te, gdy ludzie dostawali dosłownie drugie życie. Nigdy nie liczył, ile zrobił zdjęć. Były ich tysiące.

Stanisław Jakubowski pochodził z Krakowa ale w 1946 r. z rodzicami przyjechał na Śląsk. Trafił do Gliwic i tak związał się z regionem, którego różne oblicza pokazywał jako reporter Centralnej Agencji Fotograficznej, a potem Polskiej Agencji Prasowej. Swoją pracę zawodową zakończył w „Trybunie Górniczej” w 2006 r. Wtedy też w wieku 72 lat ostatni raz był na dole.

– To było w KWK Knurów. Towarzyszyłem grupie prokuratorów, dla których zorganizowano zjazd. Pokazano im wówczas, jak to jest na dole. Na końcu tej wyprawy pogadałem z jednym z naszych przewodników i zażartowałem: Ja rozumiem, że im daliście wycisk, ale po co ja wam byłem do tego potrzebny? – przyznał w rozmowie z "Trybuną Górniczą".

Z fotografią zaprzyjaźnił się na dobre w latach 50. XX w. Był członkiem Gliwickiego Towarzystwa Fotograficznego. Potem jako pracownik Zakładów Mechanicznych Łabędy robił zdjęcia do zakładowej gazety. Kolejny etap to „Nowiny Gliwickie” i w końcu CAF. Naturalnym tematem zdjęć na Śląsku był przemysł oraz sport. W końcu to tu biło gospodarcze serce kraju.

Fotografował osoby z pierwszych stron gazet, ale też wydarzenia, które zapisały się w historii. Tak było m.in. z akcją w kopalni Zawadzki oraz uratowaniem Alojza Piontka po zawale w KWK Rokitnica. Wówczas miał okazję uwiecznić ludzi, którzy dostali drugie życie.

– Byłem na dole w Zawadzkim kilka miesięcy przed tą katastrofą. Gdy do niej doszło, nie było mowy o zjeździe. Najpierw dokumentowałem to, co działo się na zewnątrz kopalni. To były głównie rodziny czekające na informacje. Potem nadszedł ten chwytający za serce moment wyjazdu, kiedy górnicy wychodzili z kubła. Te emocje widać m.in. na zdjęciu, na którym żona wita męża. Fotografowałem na początku z jednego miejsca, ale chciałem poszukać jakiegoś lepszego kadru. Chciałem być bliżej kubła. Wejścia pilnowała milicja. Postanowiłem się jednak przebić. Nagle poczułem chwyt na ramieniu. Złapał mnie jeden z funkcjonariuszy. Bez zastanowienia odepchnąłem go łokciem i szybko dostałem się do środka. Potem sobie pomyślałem: No to jak teraz stąd wyjdziesz, pewnie będą na ciebie czekać. Na szczęście nic takiego się nie stało – wspominał

Ta determinacja została nagrodzona, bo właśnie fotoreportaż „Wyrwani śmierci” zdobył złoty medal World Press Photo. Ponad pół roku później pan Stanisław ponownie był świadkiem walki o życie. Sam także wówczas przeżył chwile grozy na dole. 

– To był dziwny czas i bardzo to wszystko przeżywałem. W czwartym dniu akcji w Rokitnicy doszedłem do wniosku, że nie mogę cały czas fotografować zastępów ratowniczych. Postanowiłem jakoś dostać się pod ziemię. Wiedziałem, że nikt zgody na zjazd w tych okolicznościach mi nie da. Miałem jednak znajomych sztygarów przy szybie, którzy powiedzieli, że jak załatwię sobie ubranie, to oni umożliwią mi zjazd. Poszedłem zatem do łaźni i pewnie poprosiłem o ubrania. Oczywiście padło pytanie o zgodę. Stanowczo potwierdziłem, że ją mam. Tak udało mi się dostać na dół. Po zjeździe wsiadłem do wagonika i czekałem na odjazd kolejki. Okazało się, że jedzie nią także szefostwo akcji. Tu pojawiła się myśl, że nie mogą mnie zobaczyć. Na szczęście wysiedli wcześniej. Z ratownikami dotarłem do rejonu, gdzie było bardzo gorąco. Byłem cały mokry. Na moment zdjąłem hełm i w tej chwili doszło do wstrząsu. Zapadła ciemność. Włosy stanęły mi dęba, a w głowie milion myśli: Jestem tu nielegalnie, jak coś się stanie, to nikt mnie nawet szukać nie będzie. Ochłonąłem jednak i wziąłem się do pracy. Aparat jednak odmówił posłuszeństwa. Wysoka wilgotność sprawiła, że nie łączył się z lampą. Zacząłem ręcznie wyzwalać błysk i maksymalnie otwarłem obiektyw. Długo to fotografowanie nie trwało, bo zaraz odezwał się głos, co ja tu robię. Nie odezwałem się, tylko szybko się zebrałem na wyjazd. Potem w te pędy z Rokitnicy do Katowic, żeby pierwsze odbitki z dołu mogły się ukazać – wspominał swoją przygodę 89-latek, który towarzyszył uratowanemu górnikowi w drodze do szpitala.

Stanisław Jakubowski był również Fotoreporterem Roku 1973 i Fotoreporterem Roku CAF 1974, a podczas gali Silesia Press 2022 odebrał honorowe wyróżnienie śląskiego środowiska dziennikarskiego.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Agencja Fitch potwierdziła w piątek rating Polski na poziomie A-

Agencja Fitch potwierdziła w piątek rating Polski na poziomie A- i jednocześnie utrzymała negatywną perspektywę ratingu - podało w piątek Ministerstwo Finansów. Fitch spodziewa się, że deficyt finansów publicznych w 2027 r. wyniesie 6,7 proc. a wzrost PKB wyniesie 2,9 proc.

Hossa na warszawskim parkiecie przyciąga inwestorów

Hossa na warszawskiej giełdzie sprzyja zainteresowaniu inwestowaniem, co widać w rosnącej liczbie rachunków maklerskich - wskazał Polski Instytut Ekonomiczny. Zdaniem ekspertów Osobiste Konta Inwestycyjne, które zaczną działać od 1 stycznia 2027 r., pojawią się w korzystnym dla rynku momencie.

Wielkie mycie tunelu pod rondem w Katowicach. Ściany odzyskują pierwotną biel

Ponad 3 tys. metrów bieżących ścian tunelu pod rondem w Katowicach zostanie dokładnie wyczyszczonych. To największe prace utrzymaniowe w obiekcie od ponad 20 lat. Choć roboty nadal trwają, efekty są już widoczne — szare dotąd ściany odzyskują swoją pierwotną biel.

Mniej L4, ale dłuższa absencja. ZUS podsumowuje pierwsze półrocze 2026 roku

W pierwszym półroczu 2026 roku Polacy rzadziej sięgali po zwolnienia lekarskie, ale gdy już na nie przechodzili, to na dłużej. ZUS zarejestrował 14,1 mln e‑ZLA (spadek o 2,7% rok do roku), które przełożyły się na 147,7 mln dni absencji (spadek o 0,3% r/r).