(Nie) zapomniane wielkanocne zwyczaje

1744883983 img 8407 crop

fot: Jacek Balcer

Prawdziwego śledzia można zastąpić drewnianym

fot: Jacek Balcer

Pogrzeb żuru i śledzia, palenie lub wieszanie Judasza, zwyczaje w niektórych regionach Polski jeszcze szczątkowo obecne, powoli przechodzą jednak do historii.

Na Kujawach i Pomorzu w Wielki Piątek i w Wielką Sobotę urządzano symboliczne pogrzeby żuru (mowa tu o żurze w wersji typowo postnej) i śledzia - obie potrawy kojarzyły się z postnymi posiłkami, jakie zwyczajowo przyrządzało się od Środy Popielcowej do Wielkanocy, kiedy to śledzie i żur zastępowały mięso, szynki i kiełbasy. Różne były metody grzebania żuru – czasem stawały się one wyrazem manifestu uczuć do płci pięknej, owszem, dość specyficzna była to manifestacja, chłopak oblewał drzwi domu swej wybranki żurem. Wszystko po to, aby wyszła ona drzwi umyć, co wykorzystywano jako okazję nie tylko do żartów i zaczepek, ale i całkiem poważnych zalotów.

Więcej miały pracy panny, jeśli absztyfikant cały garnek żuru rozbił o mur czy drzwi – dochodziło zbieranie skorupek glinianych najczęściej garnków. Żarty się kończyły, kiedy ktoś napełnił garnek, zamiast żurem, popiołem, błotem lub – o zgrozo – obornikiem. Czasem garnek z żurem rozbijano nad głową przypadkowego przechodnia – aby później naśmiewać się z delikwenta, kiedy czyścił ubranie. Ten zwyczaj odchodzi jednak w zapomnienie, a garnki z żurem, coraz częściej stawia się po prostu na kominach, czy zakopuje w ziemi.

Pod koniec postu dostawało się także śledziom. Urządzano im pogrzeby, wieszano na drzewach, czasem wleczono na sznurku przez wieś, aby finalnie zakopać go. Nie musiał to być prawdziwy śledź, aby nie marnować jedzenia, zastępuje się go tekturową wycinanką lub struga z drewna, ostatecznie można użyć szkieletu śledzia z głową. Taki przybity do drzwi śledź to znak, że znów można jeść mięso, które przez sześć niedziel zastępował w jadłospisie.

Powoli zapomnianym i nawet oficjalnie dawno zakazanym zwyczajem, są tak zwane judaszki, obchodzone kiedyś w prawie całej Polsce centralnej i południowej w Wielką Środę lub w Wielki Czwartek. Wtedy to, wieszano, palono, czy też inaczej pozbawiano życia, pojmanego wcześniej Judasza. Kukłę ucznia, który zdradził Jezusa, czasami zrzucano też z wieży kościoła, a następnie bito ją kijami, szarpano, włóczono po ulicach, przy akompaniamencie kołatek i pomstujących okrzyków, by wreszcie spalić kukłę. A jeśli z „Judasza” co zostało, to palono tę resztkę lub topiono.

Topienie kukły było zarazem, według niektórych, próbą schrystianizowania wiosennego topienia Marzanny, który to zwyczaj wyrósł z pogańskich obrzędów witania wiosny. Same Judaszki przybierały czasem dość skrajnie agresywne formy, gdzieniegdzie z najwyższego budynku we wsi, którym często okazywała się kościelna wieża, zrzucano nie kukłę, a… czarnego kota, który często w ten niehumanitarny sposób kończył żywot. Często też złość tłumu, zwracała się przeciwko społeczności żydowskiej. Dlatego już pod koniec XIX wieku nie tylko Kościół, ale i władze administracyjne, zakazały organizacji tych widowisk.

Jednak tradycja wieszania Judasza mimo zakazów, wiele lat była i do dziś jest kultywowana w niektórych miejscach na Podkarpaciu – oczywiście w wersji ze słomianą kukłą, a nie kotem. Kukła ma formę chochoła i nie przypomina już dziś Żyda, oprowadza się ją po mieście i kłania się przedstawicielom władz kościelnych i świeckich, a na koniec pali w ognisku. Zresztą w Małopolsce, do dziś paleniem Judasza, niektórzy nazywają palenie ognisk przed kościołami, w Wielki Czwartek. Sam zwyczaj palenia czy wieszania Judasza nie jest typowo polski. Bardzo popularny był u naszych południowych sąsiadów, ale także w Austrii czy w katolickich landach Niemiec. Do dziś obchodzony jest też w Brazylii, Hiszpanii i Portugalii i wielu innych krajach.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1758694244 wielki piec

Spektakl "Wielki Piec... Ginter Łostoń" bezpłatnie już w niedzielę, 11 października. Nie przegap

Już w niedzielę, 11 października 2026 r. o godz. 16.00, Śląski Teatr Impresaryjny im. Henryka Bisty w Rudzie Śląskiej zaprasza na wyjątkowe - bezpłatne wydarzenie kulturalne. Na deskach teatru zadebiutuje najnowszy spektakl w reżyserii Zbigniewa Stryja pt. „WIELKI PIEC... GINTER ŁOSTOŃ”.

Pozwał Netflix za serial Ołowiane dzieci. Broni pamięci babci

Prof. Stanisław Torbus, wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej, znanej śląskiej lekarki, pozwał platformę Netflix. Zarzuca twórcom serialu „Ołowiane dzieci”, że zniekształcili historię jego babci, która zmarła w 2016 roku.

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej