Nie udało się uratować 10 górników

fot: Andrzej Bęben/ARC

Najmłodszy: 28-latek. Najstarszy: 43 lata. Tylko jeden kawaler. Dziewięć wdów. Dwadzieścioro sierot...

fot: Andrzej Bęben/ARC

Górnicy z kopalni Jastrzębie-Bzie w Jastrzębiu-Zdroju oddali dziś cześć swoim kolegom, którzy zginęli w katastrofie w kopalni Jas-Mos przed 19 laty. Znicze i kwiaty pojawiły się przed figurą św. Barbary w kopalnianej cechowni - informuje biuro prasowe.

W sobotę, 6 lutego mija 19 lat od wypadku w jastrzębskiej kopalni, gdzie wybuch pyłu węglowego zabił dziesięć osób; dwie zostały ranne. Była to wówczas największa od kilkunastu lat katastrofa górnicza w Polsce. W piątek, 5 lutego przedstawiciele dyrekcji kopalni, JSW, związków zawodowych złożyli kwiaty przed figurą św. Barbary w kopalnianej cechowni.

Do wypadku doszło 6 lutego 2002 roku przed piątą rano w chodniku położonym 700 m pod ziemią, podczas prac strzałowych. W chwili eksplozji w strefie wybuchu było 47 górników. 37 osób udało się od razu wyprowadzić na powierzchnię. Dwaj górnicy zostali ranni - jeden był poparzony, drugi miał złamany bark.

Nie udało się uratować 10 górników, którzy byli najbliżej wybuchu. Najmłodszy miał 28, najstarszy 43 lata. W akcji ratowniczej brało udział 20 ratowników górniczych: dwa zastępy z kopalni, jeden z Wodzisławia Śląskiego i jeden z Bytomia.

Do wypadku doszło 6 lutego 2002 r. przed piątą rano w chodniku położonym ponad 600 metrów pod ziemią, podczas prac strzałowych. W chwili eksplozji w strefie wybuchu było 47 górników. 37 osób udało się od razu wyprowadzić na powierzchnię. Dwaj górnicy zostali ranni - jeden był poparzony, drugi miał złamany bark. Nie udało się uratować 10 górników, którzy byli najbliżej wybuchu. Najmłodszy miał 28, najstarszy 43 lata.

Prowadzone przez dziewięć miesięcy śledztwo prokuratury rejonowej w tej sprawie zostało umorzone "wobec braku danych dostatecznie uzasadniających popełnienie przestępstwa". Później Prokuratura Okręgowa w Gliwicach nakazała wznowienie postępowania, nakazując pogłębienie materiału dowodowego.

W sierpniu 2003 r. śledztwo zostało ponownie umorzone. Nowa ekspertyza potwierdziła jednak wcześniejsze ustalenia i wnioski, że gdyby roboty strzałowe były prowadzone zgodnie z zasadami, nie doszłoby do wypadku, mimo stwierdzonych w kopalni nieprawidłowości. Uznano, że wybuch nie mógł mieć żadnej innej przyczyny niż prowadzone przez górników prace. Prokuratura uznała, że wypadek był spowodowany przez błąd człowieka, a nie siły natury. Stwierdzono, że winę za spowodowanie wybuchu ponosi jedna z osób, które zginęły.

Komisja nadzoru górniczego badająca przyczyny tragedii uznała, że do wybuchu pyłu węglowego doszło z powodu naruszenia przepisów i elementarnych zasad prowadzenia robót górniczych m.in w zakresie prowadzenie tzw. prac strzałowych. Z ustaleń komisji wynikało, że gdyby nie nieostrożność i złamanie przepisów przez same ofiary wypadku, prawdopodobnie nie doszłoby do tragedii.

Śledztwo potwierdziło, że w kopalni były nieprawidłowości - niedostatecznie neutralizowano pył węglowy. Zgodnie z zasadami, ilość materiału niepalnego w pyle musi wynosić przynajmniej 80 proc., tymczasem próbki pobrane po katastrofie wykazały, że stężenie materiału niepalnego w pyle węglowym wynosiło tylko niespełna 22,3 proc. Prokuratura uznała jednak, że nie ma związku przyczynowego między tymi zaniedbaniami a wybuchem, w którym zginęli górnicy. Nadzór górniczy zastosował sankcje wobec 11 osób z kierownictwa i dozoru ruchu kopalni Jas-Mos. Powodem był brak należytego nadzoru lub nieprzestrzeganie przepisów.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.