Nie tylko mamucia skocznia

fot: Tomasz Rzeczycki

Wejście do harrachowskiej kopalni barytu i fluorytu

fot: Tomasz Rzeczycki

Dwadzieścia lat temu, w 2003 r., otwarta została podziemna trasa turystyczna w nieczynnej kopalni barytu i fluorytu w Harrachovie. Turystom udostępniono zakład, który nadal miałby co fedrować. Udokumentowane zasoby rudy oceniono na 800 tysięcy ton. Mimo to kopalnia zaprzestała wydobycia. Stało się to 30 września 1992 r., a powodem był brak opłacalności.

Przez lata Polacy kojarzyli Harrachov za sprawą jednej z kilku na świecie mamucich skoczni narciarskich, obecnie nieczynnej. To także brama w czeskie Karkonosze, gdyż obok przełęczy Okraj jest to jedno z dwóch drogowych przejść granicznych w tym paśmie górskim. Od 2010 r. można do Harrachova dojechać z Polski pociągiem.

Od dwóch dekad Harrachov ma do zaoferowania coś więcej niż tylko wyciągi narciarskie i szlaki turystyczne. Udostępniona tam została dawna kopalnia w zboczu góry Ptačinec (950 m n.p.m.) na zachodnim skraju miasta. Prace poszukiwawcze podjęto tam w 1947 r., a wydobycie prowadzono w latach 1957-1992. Najgłębszy poziom znajduje się 362 metry poniżej poziomu sztolni wjazdowej.

Harrachowski fluoryt służył m.in. do produkcji pasty do zębów ze związkami fluoru czy też jako topnik – dodatek do surówki w hutach żelaza. Baryt używano natomiast do wyrobu mieszanek służących do ochrony przed promieniowaniem, np. w pracowniach rentgenowskich czy elektrowniach atomowych. W złożu występuje także galena zawierająca jako domieszkę srebro.

Kopalnia przetrwała w dobrym stanie. Zachowało się sporo wyposażenia, jak np. podziemna komora z maszyną wyciągową czy komora wentylatorów. Na spągu są torowiska z wagonikami, na trasie jest też magazyn materiałów wybuchowych. Do kopalni wchodzi się z poziomu głównej sztolni i wędruje na tym samym poziomie przez wyrobiska o zróżnicowanej obudowie. Jedne mają obudowę stalową prostokątną, inne – murowaną. Część jest w obudowie łukowej, inne w litej skale. Trasa otrzymała oświetlenie elektryczne, zamontowano lampy jarzeniowe, a spąg został wysypany żwirkiem. W marcu 2003 r. ruszyła podziemna trasa turystyczna.

Turyści przechodzą około kilometra pod ziemią w czasie 45 minut. Przejście odbywa się w kaskach ochronnych, w towarzystwie przewodnika. W niedziele i poniedziałki kopalnia jest zamknięta. W pozostałe dni wejścia są co godzinę od 9.30 do 15.30. Bywa jednak, że samotny turysta musi poczekać dłużej. Przewodnik zabiera bowiem do kopalni grupę składającą się z minimum czterech osób.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.